Opowiadanie bez tytułu #1
Krótkie opowiadanie, napisane dla przyjemności.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Dwoje starszych ludzi szło ulicą. Byli to Żyd i Żydówka. Ulica była polna, nie stał przy niej żaden dom. Po bokach idący nią ludzie widzieli tylko iglaste drzewa, które nawet mimo słonecznego dnia zlewały się w ciemną materię tak, że nie można było odróżnić konara od konara, korony od korony. Na tej ulicy nigdy jednak nie było słonecznego dnia, wbrew temu, co napisane jest wcześniej. Prawda jest lub była taka, że obojętnie od pory dnia (czy był dzień, czy była noc) ulicę spowijała mgła tak gęsta, że nie widziałeś nic ponad drzewami, a już na pewno nic przed sobą. Kiedy wszedłeś w tę ulicę, musiałeś tylko iść przed siebie. Choć chciałoby się zawrócić, nie można było. Przed oczami majaczyły różne odcienie szarości, tak zniewalająco piękne w swej brzydocie, że hipnotyzowały wszystko.
Drzewa po prawej stronie się kończyły, droga również skręcała w prawo, ale las na lewo ciągnął się dalej i nie było widać jego końca. Jak tylko obróciło się w prawo, patrzyło się na śnieżnobiały dom w typowym amerykańskim stylu z lat .50, tyle że budynek był większy niż przeciętne domy i zawsze ładnie zadbany. Na żadnej z jego ścian nie schodziła farba, nigdzie nie kruszył się tynk, dom wydawał się być umarłym, ale mimo to wiedziało się, że ktoś w nim mieszka. Dach domu był ciemny, bo inaczej tego koloru określić nie można. Zachodziło się na tył domu, przodu i jednego boku w ogóle nie było widać, bo pokrywały je drzewa i otaczała mgła. I choć nie widziało się nic poza wysokim żywopłotem, wiedziało się, że znajduje się na końcu opuszczonego osiedla. W myślach słyszało się nawet skrzyp metalowej huśtawki na sąsiednim podwórzu.
I jak tylko robiło się za mrocznie, wnet całe otoczenie jaśniało. Słońce nie wschodziło nigdy, ale mgła nabierała koloru tak jasnoszarego, że prawie graniczył on z bielą i oświetlał wszystko, co było wokół. Wtedy można było zauważyć, że temperatura nie jest ani zbyt niska, ani zbyt wysoka, choć z całą pewnością nie była pokojowa. Trawa miała kolor zieleni zmieszanej ze złotem i brązem, przez co w ogóle nie można było określić, czy jest lato, czy jesień. Wyglądała na taką, która nie da się zwyczajnym porom roku i chciała pokazać, że ona jest ponad tak trywialne określenia jak „jesień” albo „lato”.
Dwoje starszych…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil mentor
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…