Opowieść o ludziach niezwykłych (Wyjazd z Haimi)
Pierwsza część (a właściewie wstęp do) cyklu "Opowieści o ludziach niezykłych". Helmi postanawia wyjechać razem z Tero, z ich rodzinnej wioski. Chcą zamieszkać w Ritvie i zacząć wszystko od nowa.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Leśną ścieżką, z dala od miasta szła pięknie ubrana siedemnastoletnia dziewczyna. Miała na sobie suknię w kolorze krwistej czerwieni, która umiejętnie maskowała jej lekką nadwagę. Ogniście rude włosy, które zazwyczaj rozpuszczała i sięgały jej do połowy pleców, dzisiaj spięła w elegancki kok. Jej szaro-zielone oczy błyszczały z radości. (Dziś zmieni się jej cały świat....) Pełne usta wykrzywiły się w grymasie niezadowolenia. Był straszny upał, gotowała się w tej cholernej kiecce. Usiadła na tym samym głazie co zawsze. Już od pół roku codziennie przychodziła na polane, więc drogę znała na pamięć. Jak zawsze była przed czasem... Ta jej przesadna punktualność. Po dwóch minutach czekania zaczęła się nudzić. Podniosła z ziemi kamyk i zaczęła mu się przyglądać. Był idealnie gładki, mały, ale ciężki jak na swój rozmiar, jego kolor przypominał barwę jej oczu. Podrzucała go w dłoni przez chwilę. Znudziła się. Rzuciła kamień przed siebie. Pomyślała tylko “wracaj” i kamień wrócił do jej dłoni. Znowu nim rzuciła, tym razem dalej. “Wróć”, kamień posłusznie wrócił. Po kolejnych dziesięciu rzutach stwierdziła, że Tero powinien tu być już od dobrych pięciu minut. Nad polaną przeleciał ptak. Helmi chwyciła kamyk w dłoń i wyszeptała “traf go”. Kamień wyleciał z jej dłoni i uderzył w głowę ptaka. Po sekundzie pierzaste ciało leżało już na polanie. Nie była to zbyt wyrafinowana zabawa, ale przynajmniej się nie nudziła. Teraz nad polaną leciał piękny myszołów. Helmi zaczęła mu się bacznie przyglądać. Ptak miał szczęście, bo właśnie z lasu wyszedł Tero. Helmi podniosła głowę i zobaczyła, tego na którego musiała czekać aż dziesięć minut. Patrząc na ich twarze można by pomyśleć, że są bliźniakami. Ich matki były siostrami i to przez nie, byli do siebie aż tak podobni. Te same rysy twarzy, te same oczy, blada cera, piegi, szerokie nosy... Oczywiście rysy Helmi były bardziej kobiece i delikatniejsze, ale ich podobieństwo było uderzające. Tero był od niej wyższy o głowę. Miał piękne kręcone włosy, w odcieniu głębokiego brązu, które sięgały mu do ramion. Był starszy od niej o rok. Nie był ubrany tak odświętnie jak ona. Miał na sobie swój codzienny strój (czarną koszulę i pierwsze, lepsze spodnie jakie mu wpadły w ręce). Tero już z daleka zauważył swoją kuzynkę. I nie było w tym nic dziwnego, Helmi byłaby zauważalna nawet z odległości kilometra. Widział, że jest znudzona i lekko zdenerwowana. Wiedział, że zaraz poprawi jej humor. -Przepraszam za spóźnienie -zaczął zanim jeszcze do niej doszedł. Z nią tak trzeba postępować, bo jest nieobliczalna- Musiałem wszystko pozałatwiać. Załatwiłem dla nas dwa konie, będziemy mogli od razu wyruszyć. -Od razu?- wiedziała, że ten dzień zbliża się wielkimi krokami, ale nie była na to przygotowana... A przynajmniej nie dzisiaj- A co z moimi rzeczami? -Właśnie dlatego się spóźniłem- uśmiechnął się i podszedł do niej bliżej- Zabrałem z twojego domu wszystko to, co wydawało mi się niezbędne- właściwie brał jej rzeczy jak popadnie, no ale to tylko drobny szczegół- No to chcesz jechać ze mną do Ritvy czy nie? -Oczywiście, że chcę... Tylko nie spodziewałam się, że akurat dziś pojedziemy...-pół roku planowania wcale nie przygotowało Helmi do tego dnia. Od zawsze chciała opuścić Haimi, wioskę w której przyszło jej żyć... Miała dość tego miejsca. Ludzie się jej bali... Wiedzieli, że nie jest zwykłą dziewczyną... No a poza tym, w Taimi nie było ani jednego interesującego mężczyzny, nie wliczając oczywiście Tero (bo przecież są rodziną!). -No to co robimy?- nie rozumiał jej wahania. Przecież oboje chcieli opuścić te wioskę i przenieść się do miasta. Ritva była idealnym miejscem. Dostatecznie daleko od Haimi. Tam nikt by ich nie znał. Nikt by nie wiedział kim są. Mogli by robić wszystko co im się żywnie podoba. A…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil hun-ulv
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…