Opowieść wigilijna
Opowiadanie z wykorzystaniem retrospekcji- powracaniem do wspomnień bohatera. Akcja dzieje się w wigilijny wieczór.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Piotruś wbiegł do pokoju. -Babciu, Kasia mnie przezywa! – krzyknął. -To ty zacząłeś! – odkrzyknęła jego siostra, Kasia. -Uspokójcie się, przecież jest Wigilia. Chodźcie, opowiem wam pewną historię z mojej młodości. – powiedziałam Dzieci rzuciły się na mnie z krzykiem i, sadowiąc mi się na kolanach, mówiły jedno przez drugie. -No, ale już cicho, bo przecież nie będę was przekrzykiwać! – zawołałam wesoło. W końcu ucichły i spojrzały na mnie z zaciekawieniem. Zaczęłam opowiadać.
***
Był rok 1957. Razem z rodzicami – waszymi pradziadkami – i bratem siedziałam na chodniku ubrana w jakieś łachmany. Była Wigilia, a nam niecały tydzień wcześniej spłonął cały dobytek. W pożarze zginęła też moja mała siostrzyczka, Ola – była w twoim wieku, Kasiu, miała niecałe 7 lat. Ja miałam około 20. Siedzieliśmy tak cały dzień, w końcu mój tata stwierdził, że nie ma się tu co unosić honorem i powiedział: -Kochani! Jest Wigilia... Ja nie mogę zapewnić wam teraz godziwej wieczerzy, ale inni ludzie siedzą teraz razem z bliskimi, łamią się opłatkiem, a na ich stole stoi talerz dla Nieznanego, Zbłąkanego Wędrowca. Dzieci moje kochane! Idźcie szukać pomocy, bo ja nie jestem w stanie zapewnić wam nawet skromnej kolacji. Pukajcie do drzwi dobrych ludzi z prośbą na ustach jak to niegdyś czynili Maryja i Józef. Jesteście już dorośli, czas abyście wyfrunęli z rodzinnego gniazda. Niech Bóg ma was w swojej opiece... Poszliśmy każde w swoją stronę. Wiedziałąm, że mogę ich więcej nie zobaczyć, ale wiedziałam też, że mój tata zrobił to dla naszego dobra. Gdy zapukałam do pierwszych drzwi, nikt mi nie otworzył, mimo że widziałam palące się w oknach światło. Poczułam wstyd, że muszę prosić o coś innych, że sama nie umiem o siebie zadbać. Schowałam jednak dumę do kieszeni i podeszłam do kolejnych drzwi. Otworzyła mi mała dziewczynka – miała co najwyżej cztery lata. Na mój widok rozpłakała się – doznała rozczarowania, bo myślała, że to św. Mikołaj przyszedł, by dać jej prezenty. Jej matka prawie zepchnęła mnie ze schodów – jeszcze długo słyszałam za sobą jej donośny głos – podobno zepsułam jej córeczce Wigilię. Długo zastanawiałam się czy spróbować jeszcze raz. W końcu zadzwoniłam do trzecich drzwi. Otworzyła mi pewna elegancka dama. Powiedziałam swoją prośbę, a ona odrzekła : -Przykro mi, ale mamy zbyt dużo gości. Nikt już się nie zmieści. Proszę spróbować u sąsiadów. – i zamknęła mi drzwi przed nosem. Ale ja nie zamierzałam próbować już ani u sąsiadów, ani nigdzie indziej. Siadłam na schodkach prowadzących na przyozdobiony ganek i rozpłakałam się. Nie wiem, ile tak siedziałam, ale w pewnym momencie straciłam przytomność...
***
-I co babciu? Co
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil uLuś
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…