Wróć do katalogu

Opowieści starego magnata 2

Zjazd milenijny 1000 rok Szczecin

taktak682, opublikowano , 8 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Opowieści starego magnata 2

Stary magnat kołysał się w bujanym fotelu, który pamiętał czasy jego dziadka. Czytał właśnie w gazecie o zjeździe Gnieźnieńskim w 1000 roku. Te wszystkie fakty podawane w czasopiśmie, jak wielki cesarz Otton III przybywa do Gniezna, drewnianego grodu na peryferiach dawnej Europy. Jak zakłada jedną z wielu swoich koron Bolesławowi Chrobremu na głowę, by okazać być może, po suto zakrapianej uczcie, wdzięczność gospodarzowi. Jak następnie odjeżdża, tworząc sojusz z Chrobrym, jako jednym ze swoich książąt podległych - budziły w nim coraz większa odrazę i niechęć. - Cholera jasna ale kłamią, kto pisze te brednie? - zaklął pod nosem starzec. Rozejrzał się po pokoju i uśmiechnął widząc starą buławę na honorowym miejscu. Obrazy cenne niby, pozawieszał krzywo na gwoździach i rzekł. - A nasz ród nigdy do roli, czy rzemiosła nie miał zdolności, moja praprapra....babka była królową Polski, to gdzie ja będę prosto gwoździe bił -rzekł filozoficznie starzec. Obejrzał zaklejonego plastrem brudnego palucha, efekt jego manualnych popisów. W pokoju panował nieład i chaos, wszędzie walały się brudne skarpetki, jakieś fragmenty gazet. Cały pokój zagracony starymi, nie czyszczonymi meblami, przedstawiał się żałośnie. Dawno nie wietrzone powietrze, nasycone było specyficznym zapachem stęchlizny, którego stary człowiek nie czuł, bo sam nim przesiąkł. - Nic, idę poczytać jak było naprawdę - rzekł sam do siebie, jak to miał w zwyczaju. Podszedł do starej szafy, dotknął rzeźbionych zwierząt w rogu mebla w odpowiedniej kolejności i otwarły się przed nim czeluście megalitycznych podziemi. Przygotował zawczasu wielką świecę i powoli macając jedną z prastarych ścian, udał się w głąb tunelu. Wielokrotnie zadawał sobie pytanie, kto zbudował ten podziemny korytarz, lecz nie znał odpowiedzi na to pytanie. Pytał o to nawet dawno zmarłego ojca, w czasach gdy wchodzili tu razem, lecz rodziciel odparł mu, że odpowiedź przyjdzie sama, w odpowiednim czasie. - Odpowiedni czas chyba nastał ojcze - rzekł, jak to miał w zwyczaju starzec sam do siebie - dobiegam już osiemdziesiątki, lecz odpowiedzi nie znam. -Cholera starzeję się, przecież mogłem zapalić światło ukrytym przełącznikiem na szafie - zdenerwował się wiekowy pan. Dotarł do kamiennych rzeźb dwóch gryfów i zastanowił się? - Pierwsi Piastowie i Popielidzi to chyba trzecia komnata z lewej? Chwilę pochodził w miejscu i odszedł powoli w lewą odnogę korytarza. Szedł chyba z pięć minut, aż zadyszki dostał i stanął przed zaryglowanymi kamiennymi wrotami. Znalazł z boku rygiel, przekręcił dwa razy do przodu i raz w tył i wrota ustąpiły. Przekręcił przełącznik i jego oczy ujrzały salę cała w tarczach herbowych rycerzy walczących u boku popielidów i piastów. Sterty starodruków pisanych głagolicą, łaciną i greką. - Tu mam rozszerzone dzieła Kosmasa, Thietmara, zaginioną podczas potopu Kronikę Królestwa Polskiego i wiele wiele, więcej. Korespondencję Chrobrego z Ottonem III i szereg kronik spisanych greką - pochwalił się sam do siebie starzec. Podszedł do jednego z regałów i uśmiechnął się. -Spójrzmy w Kronikę Królestwa Polskiego co pisze o zjeżdzie milenijnym- rzekł sam do siebie starzec. ,,I oto przybył cesarz Otton III na pradawne ziemie polan. Zdumiał się widząc zasobność miast, stajen i grodów. Wspaniały orszak zostawił w jednym z miast i sam dalej boso udał się do Szczecina -gniezna bo tak miasto to zwano. To co ujrzał po drodze przerosło jego oczekiwania i sam już nie mógł doczekać się spotkania z Bolesławem Chrobrym, którego pamiętał ze wspólnych zabaw na dworze swej matki cesarzowej Teofano,,. - Stare miasto w którym Otton zostawił swój orszak to dzisiejsza Zielona Góra!- zarechotał starzec. - Potem szedł pieszo w otoczeniu niewielu możnych, aż do Poznania, gdzie spotkał wyjeżdzającego mu na spotkanie Bolesława Chrobrego - dopowiedział starzec. - Mam tu też dwie kroniki francuskie z tego czasu, pisane przez mnichów łaciną, spójrzmy na pierwszą z…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych