Ostatni
Kryzys wieku średniego w skrajnej formie.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Ze snu wyrwał mnie pisk budzika niemiłosiernie wwiercający się w moja czaszkę. Pospiesznie, nie otwierając oczu próbuję namacać skurczybyka i jak mi bóg miły albo zaprzestanie jazgotu albo zakończy swój nędzny żywot. Cisza, nareszcie cisza, tylko stara cicho pochrapuje. I już złość się we mnie zbiera. Kurwa!!!- Myślę sobie- to ja z bladym świtem musze się zrywać do roboty a ta sobie beztrosko charczy, chrząka, popierduje. Ale nic nie mówię, (jeszcze się obudzi i dopiero będzie) tylko ostrożnie siadam na łóżku, przeciągam się i po omacku szukam kapci. I wlokę się do łazienki jak skazaniec na egzekucję. Kości trzeszczą pod ciężarem wieku, głowa ciąży od trosk nadmiaru. Sunę tak po dywanie niczym samolot po pasie startowym. Samolot, co nigdy nie wystartuje, bo już goni resztką paliwa, zużywając tę odrobinę na wieczne kołowanie. Już zbliżam się do swego sanktuarium, gdzie czekają na mnie moi wyznawcy. Zgładzone nadzieje, nienarodzone pomysły, niewypowiedziane lęki. Otwieram drzwi przybytku i rozglądam się czujnie. Nic się nie zmieniło. Glazura jak zwykle popękana i przybrudzona, armatura pokryta rosą zimnej wody i grubym nalotem z kamienia. Szczoteczki na półeczce pod lustrem szczerzą do mnie powyginane włókna. Tu jest mój azyl. Tu jestem z dala od świata. Co ja mówię świat nie istnieje, żonka nie istnieje, nic nie istnieje. Całą tę przestrzeń wypełnia moje jestestwo. Bo przecież tutaj niezgrabnymi ruchami próbując pozbyć się sierści z twarzy snuję swe opowieści. Opowieści o zdarzeniach, których nie było, o słowach, które nie zostały wypowiedziane, o wszystkich rzeczach, które chciałbym zrobić a nie miałem nawet odwagi spróbować. Snuję tę nic abstrakcji cichutko i powoli. Obserwując jak wraz z powstawaniem pajęczyny, niespiesznie rozrasta się rzesza mych wyznawców. A oni są. Jest ich coraz więcej. Po codziennym porannym rytuale pojawiają się nowi. Są już cale legiony, armie, dywizje, brygady, kompanie, oceany! I szepczą, szepczą do mnie dnia każdego, a szept ten coraz silniejszy, ostrzejszy w formie. A ja już sił nie mam się przed nim wzbraniać. Oni szepczą grozę i okropieństwo, gniew i pożogę. Boje się tego. Gdy mi tętno przyspiesza, oddech się płytki staje, oczy czerwoną mgłą zachodzą. „A gdyby tak wziąć z szafki brzytwę i pójść do sypialni, gdzie ona....”- Nie, słuchać nie mogę, słuchać nie chcę!!! Nie chcę? Patrzę w lustro i widzę oblicze swe odmienione. Kąciki ust w gore się unoszą, sylwetka ma prostuje się, mężna się staje, a oczy. W oczach życie płonie. Kątem oka widzę jak ręka ma wijąc się niczym wąż kusiciel do szafki sięga i już po chwili czuję w swej dłoni znajomy kształt. Palce zaciskam, ostrze otwieram i przeglądam się w jego tafli. Czy to być może, czy dziś ten dzien.? Szczęśliwy, dzień wyzwolenia? No a co potem? Pewnie po mnie przyjdą. Winić mnie będą chcieli. Ale już wtedy za późno, za późno dla nich będzie. Zamknę się w mej świątyni, moi…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Amberus
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…