Ostatnia misja
Najemny żołnierz pragnie zerwać z dotychczasowym życiem i rozpocząć nowe. Odchodzi i próbuje odnaleźć swoje powołanie
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Ostatnia misja
Cisza. Oczekiwanie. Napięcie jest tak duże, że czuję jak się do mnie lepi. A może to tylko ta pogoda. O tej porze roku w tym regionie jest tak wilgotno, że wszystko się lepi. Nie wiem, która to już misja, ale nerwowość oczekiwania nigdy nie ustąpiła. Wyczuwam ją nawet w sylwetkach innych, którzy mnie otaczają. Czekam. Gdy nadejdzie sygnał ruszymy. To już ostatni raz. Podjąłem decyzję. To moja ostatnia misja. Wpatruję się w mrok przede mną. W słabym świetle księżyca widzę tylko zarys muru jakieś dwieście metrów przede mną, majaczący pomiędzy gęstą i bujną roślinnością tropików. Nagle powietrze przeszywa grzmot, potem drugi. Jego siła uwalnia napięcie. Zanim dotarł do mnie czwarty z wybuchów, byłem już w połowie drogi do wyłomu. To moja ostatnia misja. To moja ostatnia misja. To moja ostatnia misja.
* * * Po powrocie do bazy poinformowałem mojego dowódcę, że odchodzę. Niewiele mógł na to poradzić. Mój kontrakt wygasał za dwa tygodnie. Popatrzył tylko na mnie z ukosa. - Wrócisz. Wy Polacy wracacie prawie wszyscy. Jak to się u was mówi? Do bitki i do wypitki – powiedział łamaną polszczyzną – taaak, w tym jesteście naprawdę dobrzy. Zasalutowałem i wyszedłem. Ja tu nie wrócę.
* * * Przez pięć lat służby udało mi się odłożyć nieco grosza. Postanowiłem wrócić do zwykłego, normalnego życia, cokolwiek miało to znaczyć. Już prawie zapomniałem, że można w ogóle mieć wybór. Przez pięć długich lat wszystko było na rozkaz. Zdecydowałem się na Warszawę. W stolicy powinno być łatwiej. W końcu to największe miasto, największe możliwości. No i mniej ciekawskich, którzy będą węszyć wokół mojego życiorysu. Anonimowość. Tego potrzebowałem. Wynająłem niewielkie mieszkanie za niewielkie pieniądze na Pradze. Cena była niska ze względu na słaby standard mieszkania i podobno nieciekawą okolicę. Ani jedno ani drugie mi nie przeszkadzało. Po jakiś dwóch tygodniach wałęsania się po mieście, chodzenia po knajpach, kinach (co mnie wciągnęło) i sklepach, poczułem się pewniej na łonie społeczeństwa. To wspaniałe uczucie, kiedy można samemu decydować, co właściwie chce się robić. Postanowiłem poszukać pracy. W końcu nie po to nadstawiałem karku przez tych parę lat, żeby teraz wszystko się rozeszło. Pomocnik kucharza. Może i nie jest to najbardziej lukratywne zajęcie, ale mam spore doświadczenie. Kiedy mnie spytają gdzie pracowałem, odpowiem, że we Francji. W końcu ten język znam już płynnie.
* * *
Bezczynność dała się wkrótce we znaki mojemu ciału. Po miesiącu wakacji organizm zaczął dopominać się o solidną dawkę ćwiczeń fizycznych. Pomyślałem o sportach walki. To byłoby najbliższe temu, do czego byłem przyzwyczajony. Po namyśle zdecydowałem się na boks. Bałem się, że idąc na inną kategorię sportów, szybko mógłbym wzbudzić zainteresowanie swoją techniką walki, a ostatnia rzecz jakiej chciałem to tam by ktoś się domyślił, gdzie ją zdobyłem. Przygoda z boksem niestety nie trwała długo. Po jakimś miesiącu trudno było o sparingpartnera. Po tym jak znokautowałem największego cwaniaka, wyższego ode mnie o 20 cm i pewnie o tyle samo szerszego, chętni nagle przestali się pojawiać. Ktoś zaproponował, bym zajął się boksem zawodowo, ktoś inny, że pomoże mi zarobić kupę kasy w walkach na czarno. Odmówiłem. Nie chciałem już walczyć. Nie tego pragnąłem.
* * *
Myślałem, że będzie łatwiej. Że pójdę do pracy jak każdy, znajdę kobietę, która mnie zrozumie i nie będzie pytać o przeszłość, że nie będę się czuł oby i inny. Jednak nie wszystko jest takie proste. Mam wrażenie, że moja przeszłość odgradza mnie grubą szybą od tego, co dzieje się teraz wokół mnie. Nawet gdybym zechciał ją wykrzyczeć – nie zostanie usłyszana, bo ta szyba jest gruba. A jeśli ktokolwiek spróbuje czytać z ruchu mych ust, może wszystko zrozumieć na opak.…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil sochar08
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…