Wróć do katalogu

Ostatnie zapiski

Krótki opowiadanie o charakterze kryminalnym. Moje pierwsze ;)

Sakra, opublikowano , 25 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

22.11.09r

Drogi Pamiętniku!

Dzisiaj rano wstałam bardzo wcześnie aby iść do pracy. Na szybko zjadłam śniadanie i nawet nie zdążyłam wyjść ze Spajkim. Kiedy wychodziłam na ulicach było jeszcze pusto i ciemno. Wiał przenikliwy, zimny wiatr, który przyprawiał mnie o dreszcze. Przez całą drogę nękało mnie to samo uczucie, które męczy mnie już od dwóch tygodni. Miałam wrażenie, że ktoś mnie śledzi. Nawet czasami słyszałam czyjeś stłumione kroki.

W pracy znowu było piekło. Zamówienia na pizzę sypały się ze zdwojoną siłą. A to wszystko za sprawą nowego ,,genialnego” pomysłu szefa. Polegał on na tym, że ktoś kto kupi dwie duże pizze to trzecią dostanie gratis. Wszyscy ludzie oszaleli a mnie nie starczało rąk do pracy. To by było na tyle jeżeli chodzi o popołudnie.

Wieczorem, po kolacji poszłam ze Spajkim na spacer, do parku niedaleko. I znowu przez cały ten czas czułam kogoś wzrok na sobie, co jakiś czas słyszałam łamiące się gałązki, ale może był to tylko wiatr. Oglądałam się ale nic nie widziałam. Czułam, że ktoś mnie obserwuje i wiem, że to nie wróży nic dobrego.

Po przyjściu do domu obejrzałam mój ulubiony serial, opowiedziałam Tobie wszystko co dzisiaj się wydarzyło i nareszcie mogę iść spać.

30.11.09

Kochany Pamiętniku!

Dzisiaj rano była nawet ładna pogoda tylko szkoda, że potem się popsuła. Jest coraz gorzej…. Już nie tylko poza domem czuję się obserwowana ale też kiedy jem, czytam czy też zasypiam. Teraz mam już pewność, że ktoś za mną chodzi i wydaję mi się, że już nie stara się tego ukrywać. Boję się wychodzić z domu bo poza nim czuję się jak na polu minowym (gdzie nie pójdę tam ktoś się na mnie czai). Cały czas myślę, że ktoś się na mnie rzuci , zabije, poderżnie gardło… To jest naprawdę straszne uczucie- spodziewać się śmierci. Nie wiem już co mam robić. Nawet teraz pisząc to czuję czyjś okropny wzrok na sobie. Muszę iść na policję. Tylko czy oni mi uwierzą? Czy nie uznają mnie za wariatkę? Bo poza policją nie mam komu zwierzyć się z moich problemów. Mam tylko Spajka. Przetrwam jeszcze parę dni i jeżeli nic się nie zmie

Walander odłożył pamiętnik i przez chwilę milczał. - I co o tym sądzisz?- zapytał policjant widząc, że Walander skończył czytać ostatnią kartkę z pamiętnika ofiary. - …To straszne. Z tego co pisze musiała przeżywać ostatnio bardzo trudne dni. Są jakieś poszlaki, jacyś świadkowie? Może ktoś zauważył jakiegoś podejrzanego człowieka? - Jak na razie mamy bardzo niewiele. Wiemy tylko, że morderca wszedł oknem, w końcu to parter więc nie było z tym problemu. Ofiara nazywała się Lucy Booker, miała 19 lat i pracowała w pizzerii ,, Eldorado” tu na rogu. Nie miała rodziny, rodzice zmarli jak miała 10 lat i od tamtej pory wychowywała ją babcia, która zmarła miesiąc temu ze starości. Rodzeństwa też nie miała. Tak po prawdzie jedynym jej przyjacielem był ten pies- Spajk.- Policjant wskazał ręką na małego kundelka w rogu. Piesek miał spuszczoną głowę, mętny wzrok oraz ubrudzony krwią nos, łapy i brzuch. Walander domyślił się, że Spajk chciał ratować swoją panią. Wyobrażał sobie co ten biedny psiak musiał przeżywać kiedy zobaczył, że jego pani leży bez życia w kałuży własnej krwi.

Do komisarza podszedł jeden z policjantów badających miejsce zbrodni i powiedział: - Ofiara ma poderżnięte gardło, prawdopodobnie nożem. Rana jest głęboka, większość żył i tętnic zostało przecięta, więc śmierć nastąpiła natychmiast.- zrobił chwilę przerwy i mówił dalej- Zabójca wszedł oknem i zaatakował ją od tyłu. Następnie wyszedł w ten sam sposób. Walander wysłuchał go i poszedł sam zbadać miejsce zbrodni. Jego oczom ukazało się lóżko, postawione naprzeciwko okna, a na nim dziewczyna leżąca na brzuchu. Koło szyi ofiary była duża, rdzawo czerwona plama krwi. Na dalszych częściach pościeli były krople krwi, mniejsze i większe. Śliczne kasztanowe włosy ofiary były posklejane krwią, tym samym nabierając bardziej rudego koloru. Parę kosmyków przykleiło się do rany w szyi. Dziewczyna miała cudne, miodowe oczy, które teraz nie wyrażały nic, tylko patrzyły pusto w dal. Blade ciało Lucy przysłaniała błękitna pidżama. Po obejrzeniu zwłok komisarz przeglądną starannie poukładane rzeczy w domu denatki. Po paru minutach zapytał się swojego współpracownika, Marcina: - Czy z jej domu coś zginęło? - Nie. To nie był napad rabunkowy. Wygląda to raczej na dzieło jakiegoś psychopaty. Śledził ja od paru tygodni, może nawet miesiąc. Nie miała komu się zwierzyć. Tak jak napisała miała tylko tego kundelka. Z tego co wiemy to była zamknięta osoba, nie miała znajomych. Podobno chodziła do psychologa, który miał jej pomóc w kontaktach z ludźmi ale nie za bardzo jej to wychodziło. - Dobrze, ja pójdę na ogród może znajdę coś ciekawego.- Tak jak powiedział, tak zrobił. Walander wyszedł przed dom i skierował się w stronę śmietnika. Otworzył pokrywę, poświecił latarką ale nic nie wzbudziło w nim jakichkolwiek podejrzeń. Poszedł dalej. Może zabójca zostawił jakieś ślady? Podszedł najpierw w lewą część ogrodu. Przeglądał wszystko dokładnie ale niczego nie było. Jedyne co rzucało się w oczy w domu i tu w ogrodzie był nieskazitelny porządek. Wszystko było poukładane, wysprzątane ,czy też w przypadku ogrodu, wyplewione i poprzycinane. Z tyłu ogrodu również nic nie było, ani przy oknie, z którego korzystał zabójca ani pomiędzy krzewami. Walander powoli tracił nadzieję, że uda mu się cokolwiek znaleźć. Przeszedł więc w ostatnią, prawą część ogródka. Idąc zobaczył, że jedna z gałązek żywopłotu jest odchylona. Co w tym ogrodzie musiało znaczyć coś więcej niż zaniedbanie. Komisarz odchylił resztę gałęzi poświecił latarką w głąb zarośli. Jego oczom ukazał się poplamiony krwią nóż. ,, Nareszcie”- pomyślał Walander- ,, Nareszcie mamy jakiś ślad, jakąś poszlakę.” Podniesiony na duchu poszedł na miejsce zbrodni aby przedstawić kolegom to co znalazł. Kilku z nich poszło we wskazane miejsce żeby zabezpieczyć ślady. Cała reszta powróciła do swoich czynności. Jeden z policjantów podszedł do komisarza i powiedział: - Właśnie dostałem cynk, że Borys wyszedł miesiąc temu z więzienia bo stwierdzono u niego zapalenie płuc podajże. Ma się zgłaszać na posterunek raz na dwa tygodnie.- przerwał i popatrzył się pytająco na swojego rozmówcę- Jedziemy do niego? - Tak, zaraz. Około szóstej wyjedziemy żebyśmy byli na siódmą. Powoli zbieraj ludzi. A, czy ktoś znalazł może coś ciekawego? - Nie. Nic nie zginęło, nie ma śladów, no oprócz tego noża z ogrodu.- westchnął i poszedł oznajmić reszcie kolejny cel. ,, Dlaczego zabójca zostawił taką poszlakę tak blisko miejsca zbrodni? Skoro nic nie ubyło z mieszkania to jaki był motyw? Kto to zrobił? Dlaczego śledził ją przez tak długi czas? Skąd miał pewność, że nie pójdzie na posterunek i tego nie zgłosi? I dlaczego właśnie ona?” – te i wiele innych pytań kłębiły się w głowie Walandera. Szukał odpowiedzi chociaż na jedno z zadanych sobie pytań ale… Jego rozmyślania przerwał czyjś głos: - Pies nie żyje. Prawdopodobnie nie wytrzymał tego psychicznie i padł. - Szkoda psiaka ale rzeczywiście było widać jak potwornie to przeżywał. Chwilę później paru policjantów siedziało w radiowozie, reszta pojechała na posterunek żeby tam poszperać w różnych miejscach w nadziei że cos znajdą. Jadąc do domu Borysa mundurowi wymieniali się swoimi spostrzeżeniami oraz ustalali co już wiedzą. Około siódmej dotarli na miejsce. Zapukali do drzwi ale nikt nie odpowiadał . zagrozili, że wyważą drzwi jeżeli nikt ich nie otworzy. - Mamy nakaz!! Proszę otwierać!!- krzyknął jeden z nich. Usłyszeli kilka kaszlnięć, skrzypienie podłogi, upadające klucze aż w końcu doczekali się otwarcia drzwi. Przed nimi stanął dobrze zbudowany brunet, z zakatarzonym nosem, szalikiem owiniętym wokół szyi. Był to Borys- Bartek Borysiuk, w nie najlepszej formie. Trzeba jeszcze dodać, że miał sporo ponad metr osiemdziesiąt i tatuaż, na prawym policzku, w kształcie atakującego smoka. Nie był to duży tatuaż ale jednak nadwał mu taki bardzie srogi wygląd. - Policja- powiedział Walander pokazując równocześnie odznakę policyjną- mamy nakaz, musimy cię przesłuchać. Borys popatrzył się na nich tępym wzrokiem z niezadowoloną mina i gestem pokazał, żeby weszli. Jego domem była kawalerka, z jednym pokojem, kuchnią, łazienką oraz niedużym salonikiem. Wszędzie panował bałagan, walały się zużyte chusteczki, pojemniki po napojach czy też jedzeniu. Widać było, że dawno tu nikt nie sprzątał. Wszyscy przeszli do saloniku i usiedli, w miarę możliwości na dość czystym miejscu. - Czego chcecie? Jestem chory, więc lepiej by było gdybyście poszli, musze odpoczywać. - Musimy ci zadać kilka pytań. Czy znasz Lucy Booker? – zaczął przesłuchanie komisarz. - Nie, nie kojarzę dziewczyny. A co? - Ona nie żyje. Została zamordowana. –odpowiedział jeden z policjantów. - I doszliście do wniosku, że to ja ją zabiłem bo jestem na chorobowym i mam na kącie już jedno zabójstwo?- zapytał. - Nie, musimy sprawdzić wszystko. A poza tym masz bardzo dobrą okazję na takie coś bo… - Bo co?! Bo jestem na zwolnieniu chorobowym?- odkaszlnął i mówił dalej-Podam wam dwa powody, dla których nie mógłbym tego zrobić. Pierwszy. Jestem chory i nie mam siły nawet, żeby stać więcej niż dziesięć minut a co dopiero zabijać jakąś babkę. Po drugie. Wokół mojego domu tak jak i w nim są kamerki, nie wiem dokładnie gdzie ale są. I jeżeli bym wyszedł gdziekolwiek to one to zarejestrują. A i jeszcze jedno. Jedyną osobą jaka mnie odwiedza jest mój lekarz.

- Dobrze, nie mam więcej pytań. Na razie jesteś wolny.

Wychodząc z domu Borysa jeden policjant powiedział, że właśnie dzwonili do niego z laboratorium i powiedzieli, że na nożu nie ma żadnych odcisków. Natomiast są tez dobre nowiny, mianowicie ten nóż jest dość niezwykły ponieważ był on robiony na zamówienie w fabryce noży ,, Sztil”. Co najciekawsze robiono go w tym roku tylko dziewięć razy, pięć razy w komplecie z trzema takimi samymi nożami. Dwa razy do sklepu na wystawę oraz dwa razy dla prywatnych klientów, po jednej sztuce. Jeden z klientów mieszka w Hiszpanii, a drugi niedaleko bo tylko godzina drogi. Nareszcie mieli coś więcej. Podczas drogi do domu człowieka od noża, jak na razie nie znajomego z nazwiska, Walander myślał nad pytaniami, które mu bądź jej zada. Przez całą drogę policjanci rozmawiali na temat sprawy. Po godzinie byli na miejscu. Szofer powiedział, że są u celu. Pokazał rękom na jeden z dość dużych domów. - Dostałem przed chwilą telefon kto kupił ten nóż. To kobieta, nazywa się Stefania Komer.- powiedział jeden z mundurowych. Komisarz pokiwał głową i zapukał do drzwi. Po paru chwilach zza otwierających się drzwi wyszła postać. Była ubrana w brązowy sweter, beżową spódnicę a na nogach miała brązowe grube skarpetki w czarne groszki. Jej włosy były lekko falowane, o kolorze czarnym; widać, że farbowane. Oczy miała duże, zielone natomiast usta małe, wąskie. Sprawiał wrażenie osoby raczej sympatycznej ale nie wyglądała na optymistkę. - Czy pani to Stefania Komer? - Tak to ja. O co chodzi? Czy coś się stało?- zapytała z nutką strachu w głosie. - Chcielibyśmy zadać pani kilka pytań. Możemy wejść do środka? Kobieta kiwnęła głową, zgadzając się. Dom od środka wyglądał w miarę przytulnie. Meble były koloru czekoladowego drewna, ściany oraz kanapa były beżowe. Gdzie niegdzie porozstawiane były, pasujące do reszty, figurki. Policjanci usiedli na kanapie a Stefania na fotelu. Jeden z mundurowych wyjął długopis i notes, aby zapisywać wszystko co powie im pani Komer. Drugi natomiast zaczął zadawać pytania. - Czy ma pani nóż firmy ,, Sztil”, był on robiony na zamówienie? - Hmm… Tak, miałam taki nóż ale oddałam go z powrotem do sklepu. Miał ruchomy trzonek. - A czy znała pani może Lucy Booker? - Nie, nie znałam jej. A o co chodzi?- zapytała kobieta z lekko drżącym głosem. - Została ona zamordowana właśnie takim nożem, więc musimy sprawdzić każdy możliwy ślad.- odpowiedział policjant John. Przesłuchanie trwało jeszcze jakieś trzydzieści minut ale nie było ono zbyt owocne. Po wszystkim policjanci ruszyli przesłuchać pracowników pizzerii, w której pracowała ofiara. Zgromadzeni tam pracownicy nie wiele

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych