Ostatnie zmartwychwstanie Boga
dla osób preferujących symboliczne przedtawienie problemów współczesności,opowiadanie dające do myślenia(mam nadzieję)z elementami baśniowymi-mój debiut na tej stronie-zależy mi na waszej kreatywnej krytyce
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
…-A gdybyś był Bogiem, co byś zrobił?- spytałam. Spojrzał na mnie taką pustką, aż zimno mi się zrobiło. Mimo to w jego oczach było przejście, tyle w nich było luster. Wrzuciłam do małej puszki po konserwie złotówkę, on klęczał przy niej wiernie, a w kościele zabiły dzwony. Minęła godzina dwunasta. Spieszyłam się na wykład z filozofii… Kilka dni później znów go zobaczyłam na starówce. Kupowałam tulipany, gdy ujrzałam jak podbiegło do niego dwóch młodocianych, przewrócili go, kopnęli w żebra i zabrali puszkę. Podniósł się jakby nic się nie stało; wyciągnął rękę i dalej żebrał o jałmłużnę. Tamtych dwóch podobno potrącił później tramwaj, gdy jechali samochodem przez Rapackiego. Zapłaciłam za kwiaty i szłam w jego stronę spacerowym krokiem. Obok mnie przeszły dwie kobiety. -Widzisz?- spytała jedna drugą- choć czasy są lepsze, nie maleje liczba takich pasożytów- dokończyła wskazując palcem na żebraka… Usiadłam na ławce niedaleko kościoła. Ludzie spieszyli się na mszę, a w powietrzu unosił się zapach obłudy. Żal mi go było. Obojętność to najpodlejsza odpowiedz na prośbę. Tylko nieliczni poczęstowali go groszem. Nagle kościół poczerniał. Dziwne…im więcej do niego wchodziło ludzi, tym stawał się coraz ciemniejszy. W pewnej chwili podeszła do niego gruba kobieta. -Nie boli pana kręgosłup?- spytała- niech pan usiądzie, po co klęczeć? Wejdzie pan do kościoła, zagrzeje się pan trochę. Położyła przed nim banknot i weszła do środka. Schody kościoła zrobiły się białe. Żebrak podniósł banknot, podszedł do skrzypka, który graniem zarabiał na życie i wrzucił go do futerału. Po czym wrócił na „swoje miejsce”. Wkońcu nie wytrzymałam i podeszłam do niego. -Jest pan głodny? Mam kanapki, proszę wziąć. Poczęstował się jedną. -Proszę mi powiedzieć, skoro nie dla pieniędzy to po co pan
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil CarycaKatarzyna
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…