Oświecenie [ver.1.1 popromienne]
Jak człowiek w nietypowej sytuacji został buddą
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Jarosław Czap, osiemdziesięciolatek z chorym sercem i nadciśnieniem, poszedł do parku. Na miejscu nabił faję i puścił dwa obłoki. Zaczął się zastanawiać jak to w ogóle jest z tym życiem. Życie zaczynał jako młody człowiek. [Hmm tak, ale w jego ustach brzmiało to normalnie]. Zastanawiał się jak to jest, że żeby czuć upadek z wysoka spaść trzeba. Przecież o ile razy mniej byśmy upadali, gdyby ból sprawiała sama myśl o upadku. Pan Czap, wbrew pozorom, był bardzo inteligentna osobą, mimo że na miano „Pan" zasłużył sobie bardzo późno. Jego inteligencję miały chociażby zdradzać jego płaskie czarne szybki przed oczami i cwaniacki kapelusik z okrągłym rondem. Tak, Jarek, czy jak go tu nazywali „Yaro!" był mistrzem w swoim fachu. Na tej pustynnej oazie był kimś. W tym czasie Opole było czymś w rodzaju wspomnienia. Miastem, które zostało przykryte kopułą mająca je chronić przed atakiem pustyni. Pan Jarosław mieszkał przy zachodniej krawędzi kopuły, koło dworca zachodniego przy wyjeździe z kopuły. Był naganiaczem dla pewnej knajpy, mieszczącej się na początku parku. Zawsze udało mu się zwerbować paru klientów. Kiedyś zaprosił całą kompanię wojska do kupna „promocyjnych napojów". Napoje promocyjne są dla wojska. Tylko dla wojska, bo każdy inny wie, że są droższe niż inne, a poza tym przeterminowane w wersji „Classic", niesmaczne w wersji „standard" albo nasikane w wersji „mocne". I tak mu mijały dzionki, stał na dworcu i zabawiał ludzi swoimi sztuczkami jojo. Kiedyś tak się bawił, czekając na dziewczynę i zebrał sporą publikę. Dziewczyna przyszła tylko po to żeby dać mu w pysk i go zostawić. Aha i upokorzyć go przed całą zebrana publicznością. Żeby pokazać, że jest twardy, kontynuował pokaz. Kontynuował go nazajutrz, kontynuował go, gdy grzmiały alarmy przeciwatomowe. Ludzie siadali głęboko w schronach przed ekranami i patrzyli, jak gościu w czerwonym dresie, trampkach i kapeluszu robi na dworcu zachodnim pokaz tańca z jojo. Wszyscy byli wdzięczni, wszyscy patrzyli w monitory jak zahipnotyzowani. -Człowiek tańczy przed wybuchem bomby atomowej. Wielka jest siła ludzkiego ducha. Tańczył, jak zakładali pierwsze zapory przeciw piaskowi. Tańczył, aż zapora zamknęła się kopułą nad miastem. Nastała jesień roku, w którym Opole było już wyludnioną bazą na pustyni. Jego taniec obserwowali już tylko pracujący przy załadunku pociągów, ci którzy pracowali przy budowie osłony torowiska i ci którzy siedzieli na tarasie knajpy. Knajpa, która nie zmieniła nazwy od kilkuset lat istnienia, była tu zawsze, niczym stolica imperium. Zawsze, nawet jak ją kiedyś przerobili na migoczący kolorowy bar dla skaczącej młodzieży. To i tak w świadomości mieszkańców była jedna nazwa. Burze piaskowe wzmagały się, a kopuła nie była specjalnie solidna. Wraz ze stemplami, powstały ściany pomiędzy osiedlami, dzieląc miasto na przeciętego grapefruita. W niektórych miejscach kopuła pękła i płaty pleksiglasu odpadły niesione…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil i ty zostań kanibalem
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…