Wróć do katalogu

Pamiętam.

Krótkie opowiadanie.

marcelSopublikowano 12 lutego 20126 min czytaniajeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Pamiętam. Pamiętam ten dzień. Wyniesiony na tron dzięki setkom lat intryg i snuciu ulotnych przymierzy. Pierwszy i najważniejszy. Najsilniejszy i najsprytniejszy. Podziwiany przez młodych i nienawidzony przez konkurentów. Wielu było takich co walczyliby ze mną pazur w pazur o ten dzień. Ale to ja przyjmowałem hołd tysięcy skrzydeł. Ta chwila, ten dzień. Otwarcie bramy do innego świata. Nie, nie nowego świata. Świata który dwa tysiące lat temu używaliśmy i zużyliśmy. Świata gdzie budziliśmy grozę i lęk. Na odgłos łopotu naszych skrzydeł w ludziach zamierała nadzieja. Przychodziliśmy brać bo taka jest nasza natura. Brać mięso, niewolników i złoto. W dowolnej kolejności, ale zawsze bez ograniczeń. Odeszliśmy z tego świata tak jak z wielu innych. Każdy taki świat musi mieć czas by się odrodzić. A wtedy znów pojawiamy się my, i bierzemy to co należy nam się z racji naszej siły i doskonałości. Pamiętam ten dzień. Brzęk otwierającej się bramy. Łopot skrzydeł kiedy młodzi zrywają się do lotu. I tak nam starszym przypadną najlepsze skarby, ale na pierwszy śraz zawsze posyła się młodych. Ich nie szkoda. A nigdy do końca nie wiadomo co zastanie się po drugiej stronie. Tutaj nikt nie spodziewał się niczego niezwykłego. Ten świat miał nas gościć już któryś raz z rzędu. A ludzie? Tempe stworzenia. Przez tysiące lat nie nauczyli się z nami walczyć. Pamiętam ten dzień. Kiedy pierwsze patrole wróciły z zębami czerwonymi od ludzkiej krwi. Raporty były obiecujące. Ludzie się rozplenili. Było ich dużo więcej niż ostatnio. Rozwinęli technikę ale nie było to nic z czym byśmy sobie nie poradzili.

Pamiętam dni następne. Szaleńcze loty po błękitnym niebie. Rozkosz polowania i smak absolutnej władzy nad życiem i śmiercią. Łowy. Rabunek. Potyczki. Tak, potyczki też. Niektórzy ludzie próbowali nierozsądnie się bronić. Bardzo nierozsądnie. Pamiętam piękny czas, czas naszej hegemonii. Czystego i niczym nieskrępowanego terroru. Pojawialiśmy się znikąd, braliśmy co nam się należy i znikaliśmy w dźwięczącej bramie. Nie, nie uciekaliśmy. My nie uciekamy. Po prostu, gdy zabraliśmy co nasze, nie było tam żadnego powodu by zostawać dłużej.

Pamiętam pierwszy wypadek. Jak lecieliśmy nad nowym miejscem. Obiecującym miasteczkiem w którym spodziewaliśmy się krwawego polowania i niewielkiej ilości skarbów. Pamiętam jak D'aghaar zakrztusił się, a potem runął ku ziemi. Jak po raz pierwszy usłyszeliśmy grom. Jak powietrze przecięły bezgłośnie okruchy metalu. Jak raz za razem rozlegał się huk. Jak mordercze drobiny stali siekły nasze ciała i skrzydła. Spaliliśmy to miasto. Ale kilku z nas nie wróciło.

Pamiętam następne wypadki. Wylatywaliśmy ogromnymi grupami. Młodzi mieli okazję się wyszaleć. Wykazać się. Napotkali na opór. Na śmierć z ludzkiej ręki. Na broń…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych