Pancerfaust
Dalsze perypetie Łowców
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Pancerfaust
To, że Paweł Toporek uchodził za wioskowego dziwaka, wiedzieli chyba wszyscy. W końcu, kto normalny orałby pole przerobionym na traktor pohitlerowskim tankiem a w wolnych chwilach łaził po lasach w celu eliminowania ufoli i innego takiego dziadostwa. Jakby nie było, przygoda z czołgiem i potworami trwała ładnych pokoleń kilka, więc ludziska się trochę poprzyzwyczajali. Kolejnym wesołym zajęciem Toporka była opieka nad swoim dorodnym bykiem, pieszczotliwie nazywanym Pancerfaustem. Miejscowi wyprowadzali bydło na łąki, a Paweł na spacery po wsi, podczas to których zwierze prowadzone na krótkim postronku karnie truchtało przy nodze swego pana. Mieszkańcy okolicznych wiosek nauczyli się omijać to zjawisko z obojętnością. Co innego miało się do przejezdnych… - Obywatelu! – ponury głos zbudził drzemiącego w wyschniętym rowie staruszka. Toporek z niechęcią uniósł się z wygniecionego legowiska. Słoneczko miło grzało, żal było wstawać. Nad nim stali dwaj rośli stróże prawa. - No, czegóż to? – odburknął ziewając. - Wasze to, tam w zbożu? – policjant spojrzał na złocące się pole żyta. Pośród łanów wystawał grzbiet czarnego zwierzęcia. - Krówkę sobie karmię – odpowiedział niewinnie. - W szkodzie pasiecie! – huknął. Toporek przetarł oczy i spojrzał za siebie. W polu stał kombajn. Kamiński, pomyślał. A to kapuś! - Pan zabierze krowę – spokojnie nakazał mundurowy, - a jakoś przymkniemy oko… - Sami sobie weźcie – Paweł nie lubił gliniarzy. - Marek! Wyciągaj pałe! Idziemy po to bydle. A z wami jeszcze pogadamy! Obaj zniknęli po szyję w życie. Toporek usłyszał dwa pacnięcia pałką. Sekund kilka później, dzielni stróże prawa siedzieli zabarykadowani w radiowozie. Z pola wylazł byk. Półtorametrowe rogi każdy robiły wrażenie. Kopyta nerwowo zadarły o ziemię, zwierze pomknęło w stronę poloneza. - Bierz panów Pancerfaust! – Paweł aż zaklaskał w dłonie. Za drzwi auta padł strzał. Walili z gazówki. Nawet celnie. Gliniarze nie przewidzieli jednak, że ponad tonowy byk może mieć kłopoty z hamowaniem. Rąbnięty w bok radiowóz pokoziołkował do drugiego rowu. …
Tym razem Toporek przesadził. Przyznali mu to nawet jego kumple po fachu, czołowi rozrabiacy. Gliny jakoś się wykaraskali, Paweł zdołał zwiać, ale pewne było ze policja może się mścić. Cała paczka Łowców Głów Nieczystych zebrała się na cmentarzu koło Kusych Kępek i rozważała problem Toporka, rozważając przy okazji parę innych, kryjących się kilka metrów pod ziemią problemów. Miały one długie kły i nie lubiły osikowych kołków. - Myślę, ze trzeba by Pancerfausta wywieźć z gminy. Za dużo tu kapusiów – powiedział znachor przebijając trupa kołeczkiem. Trup otworzył pozbawione źrenic oczy; ręce i nogi zadrgały w konwulsjach. Paweł upitolił szpadlem głowę i wrzucił do reklamówki. Po ciele wampira pozostał murszczejący szkielet. Dla pewności, Maciejas poświęcił zwłoki nałęczowianką, między nogi nasypał czosnku. - W Nyskę się nie zmieści – ocenił Pielgrzym zasypując grób. - Zrobię tak jak we wojnę – rzekł Paweł. – Schowam Pancerfausta u starego Józefa. Józef dawno w grobie, chałupa w ruinie. Mało kto zna tam drogę. - Można i tak – przytaknął Mikołaj rozstrzeliwując z kuszy wstającego z trumny wampira. Zbliżał się wieczór. Gdy gliniarze tłukli się po wsi, Paweł wraz z Mikołajem i Maciejasem przeprowadzili pod osłoną nocy byczka w stronę lasu. Po chacie Józefa została jedynie ściana z oknem; reszta drewnianej konstrukcji, pożerana przez las, ulegała nieuchronnemu rozkładowi. Teren gdzie niegdyś było podwórko, pokrywały brzózki i dzika jeżyna. Po okazałej oborze przetrwał jedynie narożnik dwóch ścian uszczelniony od góry folia. Reszta budowli rozsypała się w gruz który pokrył mech. Pancerfausta uwiązali przy żłobie, nasypali owsa, podstawili Lilka snopków z sianem i poszli z powrotem do domów. Minął dzień. Potem drugi. Pawła zaczął dziwić ten nagły upór gliniarzy z powiatu. W końcu popsuł im tylko jeden zdezelowany radiowóz. Mimo to, policjanci pojawiali się w okolicy jeżdżąc po polach i łąkach terenowym gazikiem. Paweł karmił na leśnej polance Pancerfausta, gdy spomiędzy drzew wyłonił się wóz pałkarni. Staruszek zanurkował za pień sosny. - Hej, młody. To aby nie krowa Worojskiego? – spytał komendant swego kierowcę. - No, nawet jakby do niej podobna… - Dzwoń po weterynarza. Powiedz, że znaleźliśmy jeszcze jedną szajbniętą krasulę… Posterunkowy przełączył guzik przy radiostacji, przypadkowo potrącając ten od koguta. Syrena zawyła ponuro. Byk Toporka, szkolony przez swego pana w rozróżnianiu policyjnych syren od innych nieszkodliwych radiowozów, zerwał się z łańcucha i pognał w stronę wrogiego hałasu. Syrena zajęczała raz jeszcze, po czym zamilkła pośród ogromnego huku gniecionego metalu. …
Nasz znajomy znachor dreptał sobie beztrosko polną dróżką, gdy zaniepokojony niebiesko- czerwonymi światłami dał nura do rowu. Ostrożnie wyjrzał przez sitowie; na polu stało pięć policyjnych aut. Rozpoznał też malucha weterynarza i żuka Worojskiego. Kamil Worojski, wraz z synem Michałem coś zakopywali. Kuszenkę przeszedł dreszcz, gdy dojrzał wystające z dołu dwie pary racic. - O cholera! – zaklął. Gliny coś mówiły… - Ledwo ubiliśmy to ścierwo! Radiowóz do kasacji… Przerwało wycie syreny. Mikołaj przeczołgał się melioracją aż do samego gospodarstwa Toporka na Kusej Kępce, co zajęło mu kilka godzin. W tym czasie, jego ponury umysł opracowywał malutką zemstę. Wyroki zostały wydane… …
Stypę urządzili na wysokiej skarpie, tuż nad wyrobiskiem piachu, pośród malowniczych wydm Piskorskiego rezerwatu przyrody. Padał stąd ładny widoczek na okolicę pokrytą lasami świerku i brzozy. Staruszkowie jedli, pili, wspominali poległego przyjaciela. Słońce zachodziło powoli za horyzont plamiąc
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Depciu
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…