Wróć do katalogu

Pani

Chyba początek czegoś więcej, aczkolwiek na razie istnieje tylko to. Proszę o komentarze.

Ola R.opublikowano 10 listopada 20074 min czytania 4,5 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Drzwi otworzyły się. Pewnie przekroczyłam próg starając się nie spoglądać na to, co czeka mnie na końcu dziedzińca. Spędzony tu tłum ludzi patrzył na mnie ze łzami w oczach. Słyszałam ich pełne żalu szepty:"Biedna Pani, nasza biedna Pani". Ci stojący najbliżej starali się dotknąć choćby kawałka mojej sukni, chyba tak na szczęście. Stary Jori zbliżył się z pochyloną głową i bez słowa ucałował moją dłoń. Pamiętam jaki był nieufny, gdy rozpoczęłam swoje rządy,a do niedawna był jednym z moich najbardziej zaufanych doradców. Starość przygarbiła mu plecy do ziemi, ale nie osłabiła ducha. Mori, Kiara, Bryzelia - moje panny służebne, dalej mały Parik, chłopiec kuchenny i drwal spod lasu, który nikomu nie wyjawił swojego imienia - ich twarze były jak wyspy w oceanie zrozpaczonych oblicz. Szłam tak, jak chciałam być zapamiętana: jako pewna siebie, niezłomna w uporze. Jakaś stara kobieta podała mi dziecko: -Pani, to sierota, pobłogosław ją - poprosiła Dziewczynka miała ze dwa latka, w brudnych rączkach miętosiła poszarpaną sukieneczkę. Miała okrągłą buzię, krótkie blond włoski i wesołe niebieskie oczka. Uśmiechnęłam się do niej. - Niech Ci bogowie sprzyjają - szepnęłam jej do uszka wciskając jej w dłoń pierścień ze szmaragdowym oczkiem. Dziewczynka objęła mnie rączętami za szyję, a żołnierze idący za mną nie śmieli mnie pośpieszać. - Dziekuje Pani, dobla ladna Pani - wysepleniła mi do ucha. Stara kobieta odebrała wnuczkę i zaniosła się płaczem, gdy spostrzegła mój mały prezent. Powietrze na dziedzińcu było wręcz gęste. Ciszę spędzonego tłumu przerywało tylko brzdękanie kielichów i dźwięk nalewanego wina, dochodzące z loży stojącej naprzeciw zrobionego ze starego wozu podestu. Gdyby lord Kremlin zdawał sobie sprawę z emocji tych ludzi nie zdobyłby się na sprośne żarty, które właśnie opowiadał swoim oficerom. Nie oglądałam się na lożę.…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych