Wróć do katalogu

Państwo Florek - Rozdział III - Praca

Tym razem znajdujemy się w miejscu pracy Krzysztofa. Pojawia się coraz to więcej pytań, na które trudno znaleźć racjonalną odpowiedź.

Kemilk, opublikowano , 8 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Krzysztof punkt ósma dotarł do pracy. Był cholernie punktualnym facetem, niestety była to jedna z jego niewielu zalet. Z zewnątrz wydawał się miłym, pracowitym i ciepłym człowiekiem..., niestety były to tylko pozory. Tak naprawdę miał swoje ciemne, gorsze oblicze. Każdego dnia, ukrywając się przed wścibskimi oczami swoich współpracowników, dłubał w nosie. Tak też było i teraz gdy jadąc windą, z lubością zagłębiał palec, w lewej dziurce. To był jego swoisty rytuał, któremu poddawał się całkowicie. Nie zważając na nic, grzebał w swoim nosie, co przyjmowane było z niesmakiem przez osoby postronne. Jego żona twierdziła, iż takie zachowanie, nie przystoi dorosłemu facetowi i jest zwyczajnie żenujące. Niestety ani groźby, ani prośby nie działały na niego, a dłubanie było częstą przyczyną niekontrolowanego wypływu krwi, z tej jakże sympatycznej części ciała. Niestety wypływ krwi zdarzył mu się, jadąc windą i parę kropel spadło na jego nieskazitelnie czystą, białą koszulę. Nie przejął się tym zbytnio, tylko wyciągnął z kieszeni watę i wepchnął ją do lewej dziurki w nosie. Niestety na koszuli wciąż były plamki krwi, z którymi nic nie dało się zrobić. Jednak i to nie stanowiło problemu. Poczekał, aż winda dojedzie do celu i skierował swoje kroki do toalety męskiej. Szczęśliwie był aktualnie jedynym użytkownikiem tego jakże ważnego pomieszczenia. Neseser położył na podłodze, wyciągnął zapasową koszulę i założył ją. Ponownie wyglądał jak idealny pracownik biurowy. Zadowolony z siebie dotarł do swojego pokoju, w którym intensywnie pracowali jego współpracownicy: Wiesiek, Janek oraz Ania. Krzysztof nie odzywając się, siadł przy biurku i odpalił komputer. Nad swoim uchem usłyszał szept Wieśka. - Ciało z piwnicy zniknęło. Podrapał się po głowie. Tego się nie spodziewał. Raczej nie jest możliwe, aby przez nieuwagę zostało wyrzucone przez sprzątaczkę. Pies ważył z 50 kg i nie wydawało mu się, by ktoś go miał wyrzucić, tym bardziej, iż miał na nodze przymocowaną kartkę: „nie ruszać” Więc co u diabła się stało? - Jak to nie ma? Pytałeś Ani? Przez plecy Wieśka przeszły ciarki. Skąd tak niedorzeczne pytanie, powszechnie wiadomo, iż im ona mniej wie, tym lepiej. - Zwariowałeś, jak bym się jej spytał, to wszyscy w biurowcu by wiedzieli, że zabijamy psy. Wiesz, jakby na nas patrzyli? Jak na jakichś psycholi albo i jeszcze gorzej. - Możecie tak nie szeptać? – odezwał się Janek – Jak macie coś do powiedzenia, to mówcie głośno. Mogli się tego spodziewać, szeptanie o czymś w biurze, nie mogło się inaczej skończyć. Wiesiek postanowił ratować sytuację. - Zastanawiałem się, czy czasem nie wezwać policji. Ania zbladła..., skąd oni u licha wiedzą. Zawsze starała się być ostrożna, a oni mimo to coś podejrzewają. Na domiar złego, do pokoju weszło dwóch policjantów. - Dzień Dobry. Nie wiem, czy już państwo wiedzą, ale stała się straszna rzecz w państwa biurowcu. Musimy przeszukać każde z pomieszczeń. To jest jedynie rutynowa kontrola, więc proszę sobie nie przeszkadzać. Całą czwórkę jakby wmurowało. Skąd policja? Pierwszy zareagował Wiesiek. - Czy mogę wyjść na chwilę do ubikacji? Straszenie mnie kręci w brzuchu i obawiam się, iż nie wytrzymam zbyt długo. Mówiąc to, zaczął ukrytkiem wyciągać z szuflady dwie butelki spirytusu i dyskretnie włożył je do kieszeni spodni. - Proszę, jeżeli pan musi, to proszę iść. Odetchnął z ulgą. Nic innego nie mogli na niego znaleźć, więc jak tylko pozbędzie się spirytusu kupionego od ruskich, to będzie czysty. Niestety odezwała się Anna. - W ubikacji, nie ma papieru toaletowego. Powiedziała to drżącym z emocji głosem. W pokoju zaległa cisza, nawet wentylatory z komputerów zamarły. Policjanci spojrzeli po sobie..., u nich zawsze był papier toaletowy. A tutaj niby wielka korporacja, a nie mają papieru. Ania tymczasem kontynuowała. - Mam chusteczki higieniczne. Weź je wszystkie. Ania…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych