Wróć do katalogu

Państwo Florek Rozdział VIII-Bankowiec

Kolejny rozdział, w którym ponownie znajdujemy się w szkole. Tym razem przedstawiam proste sposoby manipulowania ludźmi, irracjonalne reakcje w tłumie, konsekwencję działania oraz wpływ autorytetu na innych. Zapraszam to lektury. Zapraszam do świata

Kemilk, opublikowano , 8 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

W czasie gdy rodzice Tomka zmagali się z wykreowanymi przez siebie problemami, on wzorowo wypełniał swój uczniowski obowiązek. Siedział tak jak i inni uczniowie w ławce i czekał na nauczycielkę języka polskiego, panią Alicję Wdzięczną. Na dzisiejszej lekcji miał pojawić się ojciec Mariusza, długoletni, doświadczony pracownik banku. Jedną z tradycji szkoły były comiesięczne spotkania z rodzicami, którzy przybliżał dzieciakom tajniki pracy. Dyrekcja szkoły postawiła sobie za cel przybliżenie dzieciom realiów pracy, by zapoznały się ze specyfiką poszczególnych zawodów, co w przyszłości miało im umożliwić świadomy wybór zawodu. Dzisiejsze zajęcia miały dodatkowo zmotywować dzieci do nauki, gdyż niewątpliwie pozytywny przykład pracownika Banku mógł być dla nich kolejnym impulsem zwiększającym wysiłki i zaangażowanie w naukę. Ostatecznie Bank to instytucja zaufania społecznego, a praca w nim to prestiż i wysoka pozycja społeczna. Nauczycielka polskiego była pewna, że dzięki tym zajęciom, każde z dzieci poprawi swe oceny o minimum jeden stopień. Już czuła jak spływa na nią chwała, czuła mocny uścisk dyrektora gratulującego jej tak wspaniałych wyników. Na swoim rachunku niemal widziała okrągłą kwotę, która się tam pojawi, w związku z jej wybitnymi osiągnięciami na polu nauki. Wiedziała, że zasłużyła na to wszystko. To przecież właśnie jej udało się namówić pana Janusza Cwaniaka na udział w lekcji, a nie było to łatwe zadanie. Ileż to razy usłyszała od niego, iż nie ma czasu, że nie może dzisiaj rozmawiać, żeby zadzwoniła w innym terminie. Jednak jej konsekwencja została w końcu nagrodzona. Tomek zerknął na Mariusza, który wydawał się mocno przejęty wizytą ojca. Nerwowo ruszał lewą nogą i co chwilę wycierał pot zbierający się na czole. Cóż..., Tomek przyjmował ze zrozumieniem zachowanie kolegi, gdyż nie mógł wyobrazić sobie lekcji, w której uczestniczyliby jego rodzice. Tymczasem weszła uśmiechnięta pani Alicja, za nią zaś podążał wyraźnie zmęczony pan Wojtek, który zajęty rozmową telefoniczną tylko pomachał dzieciakom. - Dzień dobry dzieci – powiedziała nauczycielka. - Dzień dobry pani – głośno odpowiedziały dzieci. -Dzisiaj chciałabym wam pokazać, jak pracuje się w Banku i w tym celu zaprosiłam pana Wojtka. Bankowiec skończył rozmowę telefoniczną, a jego postawa niemal natychmiast się zmieniła. Zmęczenie zniknęło jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, na ustach pojawił się uśmiech, a z jego ust wypłynęło radosne przywitanie. - Dzień dobry, kto z was chciałby pracować w Banku? Niemal wszystkie dzieci się zgłosiły. Wyjątkiem okazał się Mariusz, który próbował schować się za plecami Marysi. - Dzieci, opowiem wam, jak pracuje się w banku. W tym momencie ponownie zadzwonił telefon Wojtka, który oczywiście musiał odebrać. - Jak to na czarnym? Zmienili plany…? Nie, ależ oczywiście, że przyjdę…, urlop nie jest najważniejszy. Odłożył telefon, wyciągnął z torby ulotki reklamowe i kontynuował. - Dzieci kochane. To są ulotki bankowe, z których wasi rodzicie, dowiedzą się, z jakich mogą skorzystać usług oraz do kogo należy się zgłosić. Podałem numer telefonu i zapewniam was, że zawsze go odbieram. Proszę przekazać rodzicom, że tylko do piątku jest specjalna oferta, dlatego warto zadzwonić nawet dziś. Dla pani zaś mam specjalną ofertę skierowaną do nauczycieli.- Wojtek wyciągnął plik dokumentów, położył je na biurku i kontynuował wywód. - Dzieciaki kochane, na przykładzie tych dokumentów pokażę jak błyskawicznie i bezproblemowo można w naszym Banku otrzymać kredyt. Ustawcie się wokół biurka, a my tu z waszą przemiłą nauczycielką szybko i sprawnie załatwimy formalności. Proszę, niech pani usiądzie. Skołowana nauczycielka usiadła przy biurku, dzieci zaś czekały na prawdziwą transakcję. - To jest wniosek o kredyt, który trzeba będzie uzupełnić. Niech pani wpisze swoje dane. Nauczycielka wypełniła wniosek, dzieci zaś troszkę znużone czekały na

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych