Parentel tir Achara cz. 6
część szósta, komentarze mile widziane
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Głęboko w podziemiach Parentel przegrywał z własnym ciałem. Śnił na jawie, na przymknięte powieki wypełzały złowieszcze, przerażające obrazy. Bolało go wszystko kości, mięśnie, nawet rozpalona gorączką skóra. Spierzchnięte usta poruszały się lekko w rytm niesłyszalnych słów. Jestem Parentel tir Achara, brat Trimany Iriny, syn Pramona Kartaga i Praminy Agiry. Szaleniec jest moim wrogiem, a Karigani niszczą swoich wrogów. Czynił z tych słów mur obronny przed nieustępliwymi głosami. Blon zerknął przez wizjer. Sponiewierany młodzieniec wyglądał na wyczerpanego. Nadzorca żałował, że nie ma więcej czasu. Podzielał ze swoim panem przyjemność łamania silnych i dumnych umysłów. Przekręcił głowę i rana zapiekła go niemiłosiernie. Syknął z bólu i udał się do magów – aż trzech było przydzielonych do każdej z takich cel. Przekazał im wolę władcy i zaczął rozmyślać jak zadowolić swego władcę w kwestii spotkania z młodym Trimonem.
Jestem Parentel tir Achara, brat Trimany Iriny, syn Pramona Kartaga i Praminy Agiry. Po kilku chwilach doszło do mnie, że świece zgasły a głosy umilkły. Wysunąłem rękę by się przekonać czy zmysły mnie nie mylą. Nie miałem już sił. Rozrzuciłem świece, owinąłem się kocem i nim opadłem na ziemię już zasnąłem. Czarna toń bez snów. Gdzieś na granicy snu i jawy ktoś mnie przenosił, skuwał, szydził. Nie rozumiałem i nie chciałem rozumieć. Było miękko i ciepło, więc spałem. Blon wyszedł za niewolnikami z celi, dumnym wzrokiem oglądając zmiany. Świece i rozlany wosk zostały uprzątnięte. Na kandelabrach stały nowe, a wyznaczony mag był gotów je zapalić jak tylko zjawi się Cesarz. W rogu niewolnicy postawili drewnianą ramę łóżka z nowym siennikiem zabranym z zapasów więzienia miejskiego oraz wypchaną pierzem poduszkę. Przenieśli tam Parentela i okryli dodatkowym kocem na rozkaz Blona. Potem skuli Trimonowi ręce, nadzorca bał się bowiem jego niezwykłej siły, gdy zostanie sam na sam z Cesarzem. Gotów był zaryzykować kolejną ranę by zapewnić swemu panu bezpieczeństwo. Długi łańcuch owinęli wokół solidnej drewnianej ramy na tyle krótko by więzień nie mógł sięgnąć siedzącego naprzeciw niego Cesarza. A chłopak nawet się nie obudził! Blon zwalczył w sobie pogardę dla zwiotczałego ciała. Nienawidził go za to, że swoim uporem naraził go na gniew Cesarza. Jeszcze raz potoczył wzrokiem po celi. Wrócił się i poprawił rzeźbiony fotel przygotowany dla władcy. Tak było idealnie. Parentel zajęczał niespokojnie przez sen a Blon czmychnął za drzwi. Sądził o sobie, że jest człowiekiem wielkiego umysłu, ale nie odwagi. Zamknął za sobą drzwi i otarł pot z czoła. Cesarz darował mu jego pierwszą porażkę, kolejnej szansy już nie dostanie. Blon krążył jak na szpilkach przy drzwiach, czekając aż pojawi się Cesarz. Czasami prędkim krokiem spieszył do celi Parentela upewniając się, że młodzieniec śpi. Przez drzwi oddzielające cele indoktrynacji od reszty pałacu przeznaczonego na komnaty zniewolenia prześlizgnął się niewolnik.
- Idzie – szepnął Blonowi na ucho i uciekł czym prędzej Blon wygładził swoje szaty i poprawił opatrunek na szyi. Miał nadzieję, że dobry humor Cesarza nie minął.
Obserwowałem otoczenie spod półprzymkniętych powiek. Nie byłem pewien czy to sen czy jawa. Panował przyjemny dla oczu mrok, chociaż wiedziałem świeże świece. Leżałem w drewnianym miękkim łóżku z rękami skutymi i nienaturalnie wyciągniętymi przed siebie. Potrząsnąłem nimi – kajdany chyba były do czegoś przymocowane. Odetchnąłem z ulgą, gdy zdałem sobie sprawę, że nie słyszę głosów. Portret wciąż wisiał na ścianie posyłając mi pogardliwe spojrzenia, ale nie przerażał mnie już. Leżałem spokojnie dając odpocząć oczom. Wnikałem w siebie by znaleźć ogniska bólu i skurczy, usuwałem i niwelowałem je powoli. Usłyszałem chrobotanie klucza w zamku i lekko uchyliłem powieki. Drzwi otworzyły się i zamknęły.
- Wiem, że nie śpisz, nie udawaj – ten sam znienawidzony, hipnotyczny głos
Przerażony otworzyłem szeroko oczy i podniosłem się. Kajdany przytrzymały mnie na miejscu. Stał w drzwiach z jakimś drapieżnym uśmiechem. Energicznym krokiem podszedł i zasiadł na fotelu ustawionym naprzeciwko łóżka. Rozsiadł się na nim i wyciągnął nogi przed siebie. Jeszcze raz próbowałem go sięgnąć, ale kajdany trzymały mocno. Klasnął w dłonie i zapaliły się wszystkie świece. Usiadłem na łóżku podkulając nogi pod siebie żeby nasze oczy były na tym samym poziomie.
- Zawsze próbowałeś mnie tak nabrać – uśmiechnął się przyjaźnie – Nie masz ochoty rozmawiać, co? Nie dziwię się. Ale jestem po prostu ciekawy co się działo z moim przybranym synem, co robiłeś przez te wszystkie lata, gdy budowałem nowy świat?
- Nic takiego. Broniłem swojego ludu, wybijałem twoich żołnierzy i próbowałem cię zabić – mój głos był chropowatym
- Żałuję, że nie pojęliście mojej wizji nowego ładu.
- Opartego na okaleczaniu ludzi? Odbierania im woli? Nie, nie rozumiemy tego.
- Parentelu zrozum, czym innym jest wasza moc jak nie wzajemną kontrolą? Ja chcę to dać swoim ludziom, tę jedność i zrozumienie, one muszą wyrastać dla wszystkich z jednego pnia. W waszym przypadku to ta fascynująca moc, a w naszym będę to ja! Nie pojmujesz? Zjednoczę ich! Wszystkich! - ekscytacja własną wizją zmieniła jego twarz w karykaturalną maskę – Koniec z wykraczaniem poza prawo, wojnami, morderstwami. Dam im nowy świat i nowy porządek! Nie okaleczam, ale otwieram im drogę do nowego społeczeństwa – nachylał się teraz ku mnie, ale wciąż poza zasięgiem – Przyłącz się do mnie Parentelu, twój lud bardziej niż inne powinien zrozumieć tę potrzebę.
- Jesteś szalony! - wrzasnąłem z odrazą
Rzucił się na mnie i uderzył w twarz. Głowa poleciała mi do tyłu i uderzyłem w ścianę. Krew zaczęła się sączyć z uszkodzonego nosa. Gdy opanowałem nieprzyjemne szumienie i zawroty zobaczyłem, że pochyla się nade mną. Troska malowała się w jego oczach.
- Ja... przepraszam – wydawało mi się, że słyszę wujka z dawnych lat, ale naraz jego wyraz twarzy się zmienił
- Nie chcesz mi służyć po dobroci – jego głos znów przybrał głębokie brzmienie – będziesz służył jak reszta.
Złapał moją głowę dwoma rękami i niemal łamiąc kark podniósł do siebie. Widziałem tylko jego oczy, mówił coś, ale nie docierały do mnie żadne słowa. Tylko błyszczące, falujące tęczówki i źrenice. Nie mogłem zamknąć oczu ani oderwać wzroku choć próbowałem. Patrzył na mnie, przeze mnie i poza mnie. Topiłem się w jego spojrzeniu zapadając coraz głębiej i głębiej w mroczną otchłań. Jeszcze raz szarpnąłem się próbując uciec, ale żelazny uścisk trzymał mnie w miejscu. A potem nie pamiętam już nic.
Irina była już zmęczona. Po raz kolejny spróbowała sięgnąć myślami ojca, ale wciąż był za daleko. Ochlapała twarz wodą z miski i wytarła ręcznikiem. Stanęła przed lustrem i wzięła głęboki, uspokajający oddech. Trimana Irina tir Achara, szepnęła w myślach. Była drobna i zwinna, wiele osób mówiło jej, że przypomina matkę, ale nie wierzyła w to. Matka była piękna i odważna. Lud śpiewał o niej pieśni. A nikt nie zaśpiewa o Trimanie, która pogrążyła własnego brata. Czuła się słaba i przerażona, niedawno skończyła trzynaście lat a już narobiła tyle kłopotu. Podświadomie czuła cierpienia brata. Ją traktowali dobrze, Var o to zadbał. Cesarz przyznał jej opiekunkę, posuniętą w latach przyzwoitkę. Czuła, że traktują ją z lekceważeniem,
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Ola R.
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…