Wróć do katalogu

Pięć Domen: Tom 2 - Wiatry Zmiany: Odcinek specjal

Gdzie bruki Marcują

MKP, opublikowano , 10 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Od autora

Część dedykowana furasonormatywnej czytelniczce. Wrażliwe dusze ostrzegam, że są elementy kociego softporno:)

***

Arq stał ze założonymi rękoma oparty plecami o twardą belę: jedną ze spróchniałych podpór zadaszenia ganku zajazdu, w którym zatrzymali się razem klucznikiem Alangrasem. Ferkot zdecydował się wynająć coś w Zaułku, choć przy obecnej mocno napiętej sytuacji w mieście znalezienie czegoś poza dzielnicą Innych i tak graniczyło z cudem – jednak zawsze lepiej udawać, że miało się wybór.

Właściwie bruk zastanawiał się, co począć z wolnym czasem, kiedy Alangrans będzie próbował nawiązać połączenie z mas-tanas Hartiganem w Batismanur. Dystans, jaki dzielił ich od jednego z belantrejskich miast granicznych, mocno wykraczał poza możliwości jadeitu, ale Ferkot, jako jeden z prekursorów tej techniki komunikacji, wiedział jak porządnie dostroić kamień, żeby ten działał nawet na takie odległości. Wymagało to jednak wyciszenia astralnego pola praktycznie do zera: nikt z aurą, nawet tak lichą jak Arqa, nie mógł znajdować się blisko kamienia.

Niska bruka o płowym umaszczeniu przemknęła obok, rzucając Arqowi powłóczyste spojrzenie, które zakotwiczyła na dłużej w okolicy opiętej klapy od spodni. Przez chwilę udawała, że ogląda towary wystawione pod markizą, ale w istocie dała mężczyźnie czas, by ten powędrował wyobraźnią pod tradycyjny skórzany ataseret. Nie musiała długo czekać. Myśli bruka zaczęły odwijać ponętne ciało z przeplatanych rzemieniami pasów bydlęcej skóry i sięgać pod skrzyżowane na piersiach zdobione bandolety. Kobieta oderwała wzrok od wędzonego drobiu i spojrzała w jego stronę: tym razem pewnie i z iskrą kusicielki w drapieżnych oczach. Oblizała zalotnie górną wargę. Arq obnażył kły, zamruczał gardłowo i wypiął tors porośnięty burą sierścią: nieco miększą i jaśniejszą niż ta na kończynach czy plecach.

Bruka uśmiechnęła się i zniknęła w drzwiach pobliskiej karczmy, a jej pasiasty ogon zatańczył zapraszająco, nim zniknął za progiem wraz z całą resztą zalotnicy. Arq stał i myślał, choć sam nie wiedział czemu myśli i czemu jeszcze tu stoi.

Oderwał plecy o drewna i ruszył do szynku, ale zatrzymało go mocne pociągnięcie za futro. Obrócił się i…

Dostał po pysku.

– Świnia!

– Zazdrosna? – Wyszczerzył się w stronę Sebil okutanej w ciężki burnus.

– Nie, po prostu obrzydza mnie fakt, że spałam ze stepowcem, który leci za pierwszym lepszym zadartym ogonem.

– Czyli zazdrosna. – Podszedł powoli i przyparł Sebil do podpory. – Z braku laku każdy ogon dobry, ale jakościowy zawsze lepszy. – Wyszeptał jej do ucha i polizał po policzku.

– Chyba nawet wiem, jak wyrywasz młode kity.

– Oświeć… mnie… koteczku… – szeptał w przerwach lizania mistyczki po karku.

Jego łapa – ta nie ukryta w stalowej rękawicy – powędrowała pod burnus, zadarła ciemną sierść na udzie i ścisnął tyłek Sebil.

– Chuchasz, a one tracą przytomność.

Wyrzuciła nieco mocy, tak żeby odepchnąć bruka od siebie. Nawet go to rozbawiło.

– Znowu będą zapasy? – Strzelił z karku i z knykci. – Mogę się rozerwać, tylko ludzi kramów szkoda.

– Interes mam; do ciebie i kreta.

– To musisz poczekać – wskazał palcem piętro zajazdu – bo mistrz kret jest teraz zajęty, a twoja aura zniweczyłaby jego starania.

– Ile mu to zajmie?

– Kilka godzin, może dłużej.

– Przyjdę za kilka godzin.

Sebil zarzuciła kaptur i obróciła się plecami do Arqa. Mocny chwyt za ramię zatrzymał ją w miejscu.

– Jeśli ci kończyny miłe, to zabierzesz łapę – wywarczała, a ciemny pasiasty ogon zatańczył ostrzegawczo.

– Możemy sobie zorganizować czas. – Uśmiechnął się i objął Sebil masywnymi łapami.

– Wolałabym się zaspokoić starą śmierdzącą marchwią.

Wyrwała się uścisku i ruszyła do przodu.

***

– Nienawidzę siebie…

Westchneła i spojrzała między uda. Miękkie szarawe futro wyściełało twarde mięsnie szerokiego torsu; torsu zakończonego szyją z nadzianym na nią pyskiem i rzędami białych kłów wyszczerzonych w irytujący uśmiech satysfakcji.

– Ja tam cię lubię… – Cmoknął.

– Ssss! – prychnęła groźnie Mistyczka, wysuwają pazury.

Szponiasta łapa zawisła nad pyskiem Arqa gotowa zedrzeć mu skórę z lica.

– Naprawdę chcesz zarysować taki diament?

Schowała pazury, zeszła brukowi z bioder i legła na wątpliwej jakości narzucie siennika. Materiał pachniał mokrą sierścią zmieszaną z różnymi wydzielinami zadowolonych kochanków – niekończenie tylko tych dwojga. Bruk podparł głowę na stalowej łapie i spojrzał na Sebil z czymś na kształt fascynacji, ale ona milczała z oczami wpatrzonymi w sufit; bardzo nie chciała…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych