Wróć do katalogu

Piękna i równie piękny

Parodia zlepku różnych opowiadań i tych znanych i tych mniej znanych, ale wszystkich opartych na podobnych zasadach. Literatura niskich lotów (jak to parodia). Łatwa, nie wiem, czy szybka, ale raczej przyjemna. Zachęcam.

Awaria, opublikowano , 9 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Piękna i równie piękny. Czyli parodia bestselleru na skalę światową.

Występują: Samantha – nękana przez los, nieszczęśliwa i poniewierana przez życie szesnastolatka. Zdolna i śliczna, lecz niedoceniana przez większość ludzi (jakie to niesprawiedliwe). Brunon – twardziel… znaczy się ideał mężczyzny. Męski i na pozór nieczuły, ale tylko z zewnątrz. Anna – matka Samanthy. Pam – najlepsza przyjaciółka Samanthy. Wyfiokowana latynoska - jako ona sama.

Samantha otworzyła oczy. Może raczej próbowała otworzyć oczy. Jej żęsy skleiły się od nadmiaru rozmazanego makijażu. A makijaż rozmazał się od płaczu. Znów poduszka spływała tonami lepkiego połączenia brokatu, łez, tuszu do żęs i innych mazideł. Uporczywa, niekomfortowa sytuacja sprawiła, że w sercu dziewczyny nową falą nabrzmiał smutek i trwoga. Zaszlochała. Zwlekła się z łóżka. Było jej zimno, bo była ubrana tylko w koszulkę na ramiączka i majtki . „Dlaczego to mnie zawsze jest zimno jak wstanę?! Dlaczego?!” – pomyślała, a spod sklejonych rzęs znów kapnęło parę łez. Poszła do łazienki, pozbyć się wizerunku pandy, zostawiając pokój pusty. Żaluzje były zasłonięte, co wywoływało mrok w jej pokoju, który tyle razy dzielił z nią ból. Plakaty Brytney Spears i Ricky’ego Martina wpatrywały się w nią z lekkim politowaniem. Ale ona wierzyła, że jej współczuli. Oni byli jedynymi (oprócz różowego jednorożca Spike’a), którym mogła się wyżalić. Różowe ściany przybrały wręcz niepokojącą barwę w tym mroku. Na szafce obok łóżka leżała znowu żyletka. I to nie byle jaka. Różowa. Z brokatem. Ciszę przerywaną tykaniem zegarka zmącił do reszty dźwięk telefonu. Samantha podbiegła do komórki i nacisnęła klawisz. - Halo? Lecz po drugiej stronie usłyszała kilka oddechów, po czym rozległ się szum. Zdziwiona spojrzała na ekran. Niestety miał on jeszcze świeże plamy po oranżadzie, co spowodowało, że Samantha nie mogła zobaczyć, któż śmiał zakłócić jej umartwienie. Melodyjka rozbrzmiała ponownie. - No o co kaman! Odezwij się. - Siema, Sam. To ja, Pam. – usłyszała po drugiej stronie. - No siema. Czemu dzwonisz i się nie odzywasz, bejbe? - No jak to. O co cho? Przecież dwonię dopiero pierwszy raz. Weno się, laska, zastanów. – odpowiedź przyjaciółki zaniepokoiła dziewczynę. Przekrwionymi oczyma zaczęła śledzić niewidoczne wzory przed sobą. - Jakaś masakra z tym fonem. Ktoś dzwonił. Tylko się nie odezwał. - Daj na luz. Może ci się wydawało. Co porabiasz teraz? Może skoczymy na zakupy? Samanthę zaskoczyła propozycja Pam. Dziewczyna w ogóle nie była przygotowana na wyjście gdziekolwiek. Myślała, że Pam czuje to samo, co ona (przecież tyle razy jej to obiecywała). Miała znów się rozpłakać, ale nagle przypomniało jej się lokalne centrum handlowe, butiki, towary kręcące się między pasażami… Jednak kusiło ją to. Rzuciła tylko w słuchawkę, że niedługo będzie pod domem przyjaciółki, po czym Sam wskoczyła w bylejakie ubranie (strojenie się zajęło jej tylko wyjątkowo godzinę) i ruszyła przed siebie naprzeciw przygodzie. Gdy tak szła i szła i już znalazła się na parterze swojego domu, naprzeciw niej stanęła jej matka. W maseczce z ogórków, z ręcznikiem na głowie i w szlafroku, ze swoją nadwagą (która wynosiła 0,5 kg) wyglądała jak potwór. Samantha wiele razy dziwiła się – jak można się tak zapuścić?! - Dokąd się wybierasz, moja panno? – zapytała złowrogim głosem. - Umówiłam się z Pamelą na zakupy, mamuś. - Jak to?! Miałaś się uczyć! Odrabiać lekcje! Sprzątać! Kto wyjdzie z Killerem (Yorkshire Terrierem z kokardkami na czubku łebka) na spacer?! Słowa matki godziły w serce Sam. Jak mogła jej zabraniać spotykać się z Pamelą?! Jeszcze teraz, gdy miała tyle problemów. Jej matka myśli tylko o tak przyziemnych sprawach… Samantha nie mogła uwierzyć, jak można było tak ją zranić dodatkowo. - Nie rozumiesz mnie! Nikt mnie nie rozumie! Nienawidzisz mnie, przyznaj to! – wykrzyczała ze łzami w oczach i pobiegła do pokoju. Ech, życie bywa takie złe i niesprawiedliwe. Kiedy ktoś ma problem, dodatkowo mu dokopuje. Potrafi sprawić, że człowiekowi aż… odechciewa się żyć. Samantha się tak stara. Zawsze. Chodzi do szkoły, pozmywa czasem naczynia, pobawi się z psem, pozbawi mamę tak nieprzyjemnych obowiązków. A ponadto zawsze rozwesela dom swoją promienną osobowością. Co prawda od niedawna, kiedy ma takie problemy, to rzadkość. Ale jej matka…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych