Wróć do katalogu

Piękno w mroku powstałe - Modelka

Druga część trójwymiarowej układanki.

Kemilk, opublikowano , 10 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Środowisko, czy też przymioty własne, a może tylko i wyłączenie przeznaczenie? Przychodząc na świat, nigdy nie otrzymamy wszystkiego. Zresztą, czy nawet gdyby tak się stało, przyniosłoby to szczęście?

Monika została obdarzona urodą, o jakiej inne kobiety mogły pomarzyć. Piękne długie nogi, kształtna pupcia, cudne wypukłości i buźka anioła, mogły otworzyć jej niemal każde drzwi, niedostępne dla zwykłych śmiertelników. Mogły. Nie otworzyły jednak serc jej rodziców. Została dziwką, co prawda luksusową, ale jednak. Druga strona medalu nie była tak piękna. Ojciec pijak i pedofil, matka samolub. Chyba tak można powiedzieć o kobiecie porzucającej dziecko i realizującej własne ambicje artystyczne. Tym oto sposobem uroda stała się przekleństwem wciąż i wciąż przyciągającym ojca. Tylko, czy można tak nazwać człowieka gwałcącego córkę?

Piękno zewnętrze zderzyło się z wewnętrznym piekłem i wyprodukowało luksusową prostytutkę. Monika pogodziła się z przeznaczeniem i zachwycała urodą klientów, dając im wiele więcej niż łoże małżeńskie.

I wtedy pierwszy raz go zobaczyła, a on chyba ją zauważył wiele wcześniej. Przyglądał się jej nie odrywając oczu. Nawet jak na niego spojrzała. Nie był nieśmiały, a jednak nie podchodził. Przeciętniak, widać było jednak, że dba o siebie. Blond włosy zawsze zaczesane na prawo, czarna koszulka i spodnie tegoż samego koloru. Wysportowana sylwetka i twarz... Nijaka i trudna do zapamiętania. Był zupełnie inny niż jej klienci, a mimo wszystko taki sam. Miesiąc niemej więzi zbliżyło ją do nieznajomego. Przy nim nie wstydziła się podbitego oka, łez nieudolnie zmywających makijaż. Czekała. Tylko na co?

W końcu podszedł do niej i usiadł przy jej stoliku.

– Wiesz, że jesteś magią mojego życia? – To były jego pierwsze słowa wypowiedziane do niej. – Nieodgadnioną chwilą o tysiącu emocji.

– Dziękuję – odpowiedziała zmieszana, nie wiedząc jak się zachować, a nie zdarzało jej się często.

– Powinnaś zachwycać wieczność – mówił. – A ja ci to mogę podarować.

– Wieczność? – spytała, niczego nie rozumiejąc.

Zderzyła się z nieznanym światem, mającym w sobie więcej obietnic, niż realności.

– Nazywam się Nikodem i jestem malarzem.

– Malarzem. – Powtórzyła za nim i emocje nią targające momentalnie opadły. – A ja jestem dziwką i raczej nie stać cię na mnie – zaśmiała się i intensywnie wpatrywała się w jego oczy. – Oczy szaleńca? – Przemknęło jej przez głowę i wzdrygnęła się.

– Niektórych malarzy stać. – Przybliżył usta do jej ucha i wyszeptał nawet dla niej olbrzymią kwotę.

Patrzyła w jego cholernie przenikliwe niebieskie oczy i wiedziała, że mówi poważnie. A pieniądze zdecydowanie by się jej przydały.

– Niech będzie – powiedziała, a wypływające wątpliwości ukrywała przed sobą.

– Świetnie! – niemal krzyknął. – Nie będę się naprzykrzał, proszę o osiemnastej zjawić się w tym miejscu. – Podał kartkę z adresem i wyszedł.

Nie kontynuował rozmowy, tylko wyszedł, nie oglądając się za siebie. Z pewnością był dziwny, ale może wszyscy artyści tacy są? Krótka rozmowa i duże zobowiązanie.

Za zaproponowane pieniądze należy się zachwyt drugiej osoby, a ona mogła i chciała go dać. Ubrała się w jaskrawo zieloną sukienkę z dużym trójkątnym dekoltem podkreślającym jej piękne piersi, sukienkę, która kończyła zdecydowanie powyżej kolan, co w sprzyjających okolicznościach pozwoliło zobaczyć jej koronkowe majteczki. Na nogach zaś miała długie czarne buty sięgające kolan. A włosy? Po prostu rozpuściła wiedząc, iż faceci tak lubią. Czasami prostota jest najlepsza, a falujące blond włosy warunek ten spełniały.

Piękność podjechała taksówką na ubocze, by nie powiedzieć zadupie. Samotny domek zatopiony w pobliskim lesie zachęcał do ucieczki. Ucieczki? Nie wiedziała, dlaczego tak pomyślała. Zapłaciła taksówkarzowi i wchodziła w nieznane, mimo iż schadzki z obcymi facetami były raczej normą.

Dzisiaj była modelką i tak też myślała, naciskając dzwonek. Przeraźliwy i niepokojący dźwięk szeptał, by uciekała. Ona jednak stała w otwieranych właśnie drzwiach.

– Witaj. – Nikodem podał jej rękę, a ona ją chwyciła. – Czeka nas niezapomniana noc.

Skinęła, nie mając pojęcia, co powiedzieć. Często śmiała się, że tak myślą faceci, którzy ją posuwali. Pewnie dla nich, to była niezapomniana noc. Stała w mroku czując bliżej nieokreślony niepokój. Napływały mroczne obrazy z dzieciństwa, a ona nie umiała sobie z nimi poradzić.

– Proszę, usiądź – powiedział cicho. Zbyt cicho.

– Dziękuję – odpowiedziała i upiła łyk podanej przez Nikodema herbaty.

– Tutaj masz umowę. Zawsze lepiej przeczytać.

Tylko spojrzała na kartki i widząc obiecaną kwotę, nie zaprzątała sobie głowy zapisami umowy. Zresztą była dziwnie senna.

– Dasz mi coś do pisania? – zapytała, a…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych