Wróć do katalogu

piękny letni dzień

...

nihil, opublikowano , 7 min czytania, 3,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Jeep zatrzymał się z piskiem. Sierżant uwielbiał to. Imponowały mu zdziwione miny dziewczyn z Minnesoty. Niestety nie był w Minnesocie, nie było dziewcząt. Był przed niczym nie wyróżniającym się bungalowem. Jednym z wielu podobnych na tej wyspie. Zbudowali je saperzy kilka miesięcy temu dla wygody personelu. - Majorze Anderson- musimy już jechać. - Tak, wiem sierżancie. Z Andersonem jeździł od tygodnia, od kiedy przysłali go z Hawajów. Jeździł to tu, to tam, nic nie mówiąc. Miał okazję zobaczyć dowództwo i wszystkie ważniejsze obiekty wyspy. Nie najgorsza służba jak na te czasy.

Zaczynało świtać. To zadziwiające jak w tropikach szybko robi się jasno. Kierowca wyłączył reflektory i obydwaj mogli podziwiać widok z wijącego się na stokach góry ubitego traktu. Saperzy wykonali niesamowitą pracę tak szybko doprowadzając go do używalności. Rany widoczne w otaczającej dżungli mówiły jednoznacznie o wszystkim, co się tu działo. Jedynie ocean był nieskazitelnie niebieski i sam jego widok napawał ich spokojem. Droga zaczynała im się dłużyć. Do legowiska bestii była prawie godzina jazdy. Bestie potrafiły wybuchać, więc nikt ważny nie mieszkał w pobliżu ich legowiska. Wczoraj wybuchły trzy. Płomienie były widoczne na całej wyspie, nawet po drugiej stronie skał. Tego można było się spodziewać. Pozostałe bestie poderwały się do lotu, by powrócić wieczorem. Niektóre lądowały z dumnie rozpostartymi na znak zwycięstwa skrzydłami, inne ranne, okaleczone przytulały się do bezpiecznej ziemi. I tak jutro rozpoczną swoje polowanie od nowa.

Kapral w bramie zasalutował regulaminowo i podniósł szlaban. Wjechali na teren wojskowy. Poruszając się po równo wytyczonej drodze, skierowali się do legowiska jednej z bestii. Kilka osób czekało już na Andersona. Przywitał ich zdawkowo i podszedł do ogromnego cielska. Był najlepszym fachowcem w swojej dziedzinie. Sam się potrafił śmiać, że najlepszym; bo jedynym. Po raz pierwszy bestia miała wydać dziecko, więc miał ten przywilej być pierwszym. Wszystko trzeba było zapiąć na ostatni guzik. Musiał wszystko sprawdzić. Jutro poród, a on będzie przy nim i zrobi jeszcze raz to samo. Zanim zniknął we wnętrzu, spojrzał jeszcze raz na niebo i pomyślał: - Jaki piękny letni dzień. Nie miał czasu na rozmyślanie. Przystąpił od razu do pracy. Rozkręcił wszystko. Sprawdził każdą śrubkę, skontrolował każdy przewód. Wszystkie elementy aparatury muszą być sprawne. Tam, w powietrzu nie będzie czasu na powtórki. Jeden ze śrubokrętów wypadł mu z ręki i musiał część wkrętów zakręcić własnymi palcami. Umiał improwizować, ale po kilku godzinach pracy ręce zaczęły mu krwawić. Owinął je we fragmenty materiału i pracował dalej. Temperatura we wnętrzu dochodziła do 40 stopni Celciusza i pomimo że żołnierze podawali mu płyny, poczuł jak z odwodnienia pękły mu usta. Nie przerywał. Pozostało złożyć razem wszystkie urządzenia, położyć się spać i poczekać na jutrzejszy poród. Zmęczenie dawało znać, czuł jak pracuje coraz wolnej. Na szczęście, jeszcze tylko trzy śrubki i koniec. Wyszedł na powietrze. Zaczynało się ściemniać. Spojrzał na stojącego w pobliżu generała i powiedział: - W porządku. Możemy zaczynać.

Spał kilka godzin w jednym z budynków kompleksu. Nie było czasu by wrócić do jego tymczasowego domu. Pobudka była zaplanowana na 3.00. Jak inni wcisnął mundur. Kiedy będą w powietrzu będzie miał jeszcze 2 godziny snu, o 3 mniej

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych