Pijak.
Tego się nie da opisać. Zdecydownie nie ma czego opisywać.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Dzień jak co dzień. Wczesne popołudnie. Miasto jakich wiele. Jeremiasz siedział na ławce pod blokiem i śledził przechodniów. Odprowadzał ich wzrokiem to tu, to tam. Odprowadził tak panią z wózkiem do autobusu i pana na wózku pod same drzwi sklepu. Odprowadzał tak dziesiątki innych, czynił to z troską i miłosierdziem jakie miał we krwi – czynił to bezmyślnie. Myślał tylko o sobie – o tym, że nigdy nie był tak ostatecznie nikim, jak obecnie. Nie użalał się jeszcze nad sobą, porządkował jedynie fakty. Zawsze przecież był kimś i choć dumnie to brzmiało – za powód do dumy tego nie uznawał. Każdy przecież tak ma. I Ty też tak masz. Wiele ról społecznych Jeremiasz odegrał. Był synem. I to było miłe. Potem był uczniem w przeludnionej, państwowej szkole. To było konieczne. W tej też szkole stał się później ofiarą przemocy i formalnym członkiem nieformalnej subkultury – został harcerzem. A to, panie, było już chore. Najpewniej ten właśnie fakt położył się cieniem na całym Jeremiasza życiu. Rozpoczęte wtedy zbieranie odznak stało się obsesją. Bezmyślny uśmiech zaś na lata zajął jego twarz. Zrobił studia. I jeszcze raz zrobił studia. Załatwił sobie pracę. Z uśmiechem brał udział w iwentach, zawierał wartościowe znajomości. Parokrotnie nawet został pracownikiem miesiąca. Z uśmiechem się ożenił, z uśmiechem tez się rozwiódł. Trzymał fason, i nawet nigdy nie płakał. Nigdy się nie poddawał. Pozę miał tak naturalną, że sam w nią zaczynał wierzyć. Był bardzo silnym, wręcz bardzo męskim, mężczyzną. Budził zaufanie. Zawsze był kimś. Zawsze był kłamcą, zawsze był błaznem. I pierwszy raz zadał sobie pytanie, jak długo jeszcze tak można. Chyba już nie można. Chyba już choćby się chciało, to nie można. Jeremiasz miał stać się bezdomnym. Rano odebrał nakaz eksmisji. Nie był zdziwiony. Nie był naiwny. To nie była niespodzianka. Po prostu poczta się spóźniła nieco. Spóźniła się z wiadomością, że w sumie to nie ma dla niego już miejsca w jego własnym świecie. Od rana jednak dzięki poczcie właśnie wiedział, że już nie - jest – albo, że jeszcze jest, ale jest nikim. Jako więc najwyraźniej – nikt, siedział póki co na ławce wśród zieleni, w pełnym słońcu. Z pobliskiego okna dochodził go zapach gotowanej kapusty. We włosach miał wiatr i styropian gubiony przez pracujących na ścianie bloku dociepleniowców. Styropian prószył, słońce świeciło, pachniało jedzeniem. Wszystko było tak skończenie romantyczne. Śmiać się Jeremiaszowi zachciało – śmiać i rzygać. Nie zaśmiał się jednak, ani nie zarzygał. Włożył rękę do kieszeni, chwile pomacał, i wyciągnął wymacane siedemdziesiąt sześć groszy.…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil skladnikov
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…