Po prostu Paris
Przestała już jeść zupę miso w tej restauracji na rogu.Teraz nie smakowała już jak dawniej. Chciała zapomnieć smak jego ust, a czerwona szminka za bardzo przypominała jej kolor sukienki tej kobiety z placu Pigal.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Powieki są po to żeby ukrywać każdy fragment i szmer niepotrzebnych uczuć. Zamykasz oczy i nie ma już nic. Już nikt nie odgadnie co czujesz. Odejdzie i chodźbys chciał już nie wróci.
Miała niewinne oczy i nie umiała tego ukryć. Każdy kto w nie spojrzał juz wiedział, że łatwo ja skrzywdźić. Choc ona z całych sił starała się nie patrzeć świat odbijał sie cały w jej żrenicach. Zawsze twierdziła, że to inni mają szczęście a ona po prostu idzie przez zycie jak lunatyk, wpadając w wir wydarzeń zupełnie przypadkowo. Potyka sie lecz nigdy nie upada. A własnie czasem lepiej upaść by podniesc się silinejszym.
Tej niedzieli odwiedził ją juz po raz drugi. Był wysokim, śniadym latynosem o oczach dziecka i spojrzeniu tak intensywnym, że paliło skóre. O pięknie ukształtowanych barkach i ramionach Apollina tak szerokich jak skrzydła orła, które dają schronienie i poczucie bepieczeństwa.
Lecz prócz urody nie miał nic co mogło by ją zainteresować. Ani wypobraźni, ani ineligencji, nawet poczucia humoru. Zwykle wybierała na odwrót ale tym razem to nie ona zdecydowala. To zdecydował los. Poznali się w jednej z paryskich restauracji gdzie zwykle wpadała w porze lunchu na codzienną porcje miso i lampke wina. Siedział pod scianą ubrany w niebieska koszule i patrzył swoimi czarnymi oczami na świat, a świat padał mu do stóp. Kobieta w czerwonej sukni zagryzała wymonie usta gdy poprawiał złoty zegarek, inna ta o najdłuzszych rzęsch na świecie przestała nagle oddychać. A on jak niby nigdy nic wybrał ją. Od tego czasu zupa miso miała dla niej smak jego ust. Choć nie tam pocałował ją pierwszy raz. Było to pewnego mroźnego poranka gdy wracali z lotniska po dwudniowym wypadzie do Bordeux. Zatrzymał ją na srodku ulicy, jednej z tych zapomnianych przez turystów i pocałował, ot tak jakby mialo się to wydarzyc właśnie tu i teraz na wybrukowanej, wąskiej uliczce w zupełnej ciszy bez westchnień ani porywów serca, zupełnie naturalnie i bez emocji. A ona oddała mu pocałunek jakby tak właśnie należało postąpić.
A więc odwiedził ją juz po raz drugi w jej malutkim mieszkanku obok biblioteki uniwersyteckiej. Przyniósł czerwone wino, róże i zapach Armaniego na jej ulubionej czarnej koszuli. Długo tulił ja w ramionach tej nocy…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Eleanor Rigby
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…