Wróć do katalogu

Podróże Satyra

kolejna część przygód Satyra tym razem prozą.

Matiue, opublikowano , 6 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Duże połacie piasku uformowane w fantazyjne wydmy, rozciągały się po sam horyzont. Żar wzniecony bezlitosnym słońcem parzył każdy skrawek skóry. Satyr głośno jęknął, czując suchość gardła, a po chwili potężny wybuch bólu w skroniach. - Co to jest – słowa cicho uleciały z ust wprawiając ziarenka piasku w ruch. Jego głowa jak i reszta ciała spoczywała na rozgrzanym podłożu. Poruszył dłonią czując sypką fakturę pod opuszkami dłoni. Szok wywołany odkryciem palców momentalnie oderwał leżącego. Zaklął siarczyście rozglądając się po okolicy. - To dopiero trafiłem. – z trudem wydobywał z wysuszonej krtani – Nic nie rozumiem, przecież przed chwilą leżałem w miękkiej, zielonej trawie, błogo zmęczony upojeniem winnym. Umilkł na chwilę po to aby za moment wybuchnąć niepochamowaną wściekłością. - Tak, już wiem! Przecież ja się upiłem po wizycie zasmarkanego Dionizosa! Tak! Upiłem się jego winem zostawionym na zgodę, winem przyprawionym czarem, brzydkim czarem, który posłał mnie na tą piaskową dziurę! Satyr umilkł marszcząc czoło w przyśpieszonej pracy umysłu. - K…a, przecież ja nawet nie jestem pijany, głupi skąpiec mógł chociaż dać mocniejsze to wino i tak ma go pełno – znowu zamilkł, aby pozwolić kłębiącym myślom, uporządkować się. - Dobra ty głupia mordo, byłeś łakomy na czerwone winko, to teraz cierp. Muszę coś wymyśleć, przecież to niepodobne, abym ja Satyr stał jak ten marny człowiek, w dodatku z porażeniem umysłowym, na tych przeklętych górach piachu. Ledwie przebrzmiało ostatnie słowo w dusznym, rozpalonym powietrzu, gdy wilgotny i zimny powiew zagubionego wiatru rozbił się o plecy fauna. - Znowu jakieś czary – mrugnął pod nosem odwracając się twarzą w kierunku nadpływającego ożywczego powietrza – może i czary, ale przyjemne. Ja Satyr niczego się nie boję, idę! Ruszył powoli przed siebie. Jego nogi zakończone zgrabnymi kopytkami, z trudem pokonywały kolejne zwały miękkiego gruntu, a futro gęsto je porastające potęgowało dyskomfort spowodowany wysoka temperaturą. Klnąc nieprzyjemnie brnął dalej, aż wreszcie zauważył, że podąża lekko pod górę, a napływ dziwnego powietrza wzrasta. Zmusił się do większego wysiłku. - Morze, co tu robi morze? – pytanie samo wyrwało się z ust gdy ujrzał kolejny wielki teren, tym razem pokryty wodą. Tafla marszczyła się lekko pod wpływem niewidzialnego wiatru, który zabierał ze sobą jego wilgoć i chłód. Jeszcze większe zdziwienie wywołał krąg otoczony kolumnadą jońską w oddali majaczący, prawie przy samym brzegu morskim. Satyr przyśpieszył już i tak szybki chód, zbiegając z pochyłości wydmy. Niespotykany widok przed nim zbliżał się z każdą sekundą ruchu. Wreszcie stanął przed budowla. Wybrukowany i okrągły placyk…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych