Pokój nr 77
Obrazek z życia
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Kartka papieru rodem z mięsnego, poniewierana łagodnym wiatrem i smagana drobnym deszczem przykuła uwagę młodej dziewczyny. Ta, siedząc w oknie od jakiegoś już czasu, wodziła za nią beznamiętnym wzrokiem i czuła jak delikatnie zaczyna jej grać na nerwach. Jedna z kropel deszczu leniwie ruszyła w dół szyby, ściągając na siebie całą uwagę dziewczyny i częściowo wyrywając z zadumy, przeniosła w inny jej wymiar. Patrzyła teraz na nią jak sunie z wona, w zgodzie z prawami natury, a pochłaniając kolejne, nabiera prędkości, by wreszcie całkiem zniknąć.
"Żył sobie nie podetnę. Nie dam rady. Już na samą myśl robi mi się niedobrze i prawie mdleję. Trzeba być naprawdę twardym, żeby się pociąć, no i cierpliwym... Przecież zanim ta cała, niezbędna do utraty przytomności krew wycieknie, można się rozmyślić i co wtedy? Skok z trzeciego piętra nie daje pewnej śmierci. Zawsze można skorzystać z wieżowca, który jest pewniejszy, ale jakoś tego nie widzę. Lecisz, lecisz... Nie, nie, ten mózg rozbryzgany na chodniku, to zbyt drastyczne. Trucizna? Nie znam się na tym, ale to by chyba też bolało. Środki nasenne z porządną dawką alkoholu, brzmią nieźle, tylko jakie te środki i skąd? Gaz? Najlepiej byłoby po prostu palnąć sobie w łeb. Szybka i skuteczna śmierć. Ale skąd tu wziąć pistolet? Jakiś romans z policjantem? Czarny rynek?"
Na horyzoncie odmalowały się ciężkie, burzowe chmury, dzieląc niebo na dwie nierówne części. Zofia patrzyła jeszcze przez chwilę, jak mroczne ich pasmo szybko rośnie w siłę i wiedziała już, że resztę dnia spędzi w łóżku.
- Zośka, co ci jest?! - z półsnu wyrwała dziewczynę szarpiąca ją za ramię koleżanka. Przerażona twarz współlokatorki, która tak nagle zawisła nad Zofią, trochę ją wystraszyła i zdezorientowała. - O, cześć Marta - odparła, wyjmując stopery z uszu, by cokolwiek usłyszeć - Chcę umrzeć. - Znowu? - Tak - wyrwało się żałośnie Zofii, po czym buchnęła głośnym szlochem, kryjąc twarz w dłoniach. - Zosiu, skarbie, powiedz mi, to znowu przez niego? - Ja mu tego nie wybaczę - zawyła - nie wybaczę!
Marta patrzyła na zapłakaną koleżankę i nie bardzo wiedziała co powiedzieć. Całkiem niedawno już to przerabiały, kiedy pijany Andrzej pocieszył się w ramionach pierwszej lepszej chętnej. Radziła jej już wtedy dać sobie z nim spokój. Dzisiaj miała jej do powiedzenia dokładnie to samo. Przysiadła na łóżku Zofii, próbując spojrzeć jej w oczy. - Co się stało? - Miał się wczoraj ze mną spotkać. - No wiem. Źle się czuł i... - No i poszedł do baru - cedziła Zofia. - No i... - No i koniec z nami! Marta popatrzyła na koleżankę karcącym wzrokiem. - Nie przesadzasz? - Siedział tam do rana, a potem wyszedł z jakąś lafi... - Lafi? - Lafiryndą! - wybuchnęła - dzwoniłam dziś do niego - szlochała Zofia. - I? - Wykręca się. Powiedział, że koledzy go wyciągnęli i że jak zwykle histeryzuję. Pokłóciliśmy się. - Skąd ty to wszystko w ogóle wiesz? - drążyła Marta. - Monika mi…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil fiorella
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…