Połamane Skrzydła
czasami trzeba podjąc decyzję... czasami jest za późno na odwrót...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
„POŁAMANE SKRZYDŁA”
- Popatrz- mówię sama do siebie i rozglądam się dookoła. Jestem jedna z wielu zawieszonych w próżni, w pustce. Siedzę na kawałku czegoś, co niegdyś było całym moim światem. Teraz jest tylko okruchem zawieszonym w niebycie. Na innych, równie pokruszonych „planetach” przebywają tacy sami jak ja- ZIMNI WYJADACZE CHLEBA. Nie mamy ze sobą kontaktu. Istniejemy tylko dla siebie nie pamiętając, kim jesteśmy i co tu robimy... Widzę pustkę, słyszę ciszę, ale nie czuję i nie oddycham. W dłoni trzymam okrągłą smugę światła, nie wiem, czym ona jest i skąd się tu wzięła. Co najgorsze nie wiem, kim ja jestem albo raczej, kim byłam. W mojej pamięci istnieją tylko strzępki obrazów, fragmenty rozmów. Moim jedynym celem jest wrócić pamięcią do tamtych wydarzeń- inaczej stanę się częścią nicości...
Wkroczyłam w magiczny okres, kiedy jedyną jeszcze liczącą się rzeczą była wolność. Miałam wrażenie, że wszyscy chcieli mnie omotać, otoczyć, skuć kajdanami. Wolność mogłam zdobyć tylko walką. Wtedy wolność była jedyną wartością, dla której warto było się bić i dla której mogłam kiedyś zostać niewolnikiem. Trzymałam się uparcie myśli, ze po niewoli zawsze przychodzi oswobodzenie. To czary. Pewnie i czary, ale o ileż piękniej byłoby zrzucić kajdany niż nigdy ich nie nosić. Wtedy czekała mnie długa walka o wolność przekonań, poglądów, krzyku o każdej porze dnia i nocy, wybuchów płaczu bez powodu. Czekała mnie syzyfowa praca. Walka z góry skazana na klęskę. Czy o tym nie wiedziałam, czy nie chciałam wiedzieć? Nie wiem.
- Czym jest dla Ciebie szczęście? - Mała, skąd takie pytanie? - Odpowiedz! - Słowem - Szczęście nie może być słowem, chyba, że jest to słowo... - Jakie słowo? - Nieistotne... - Proszę cię, powiedz. - Nie chce mi się mówić. Ty coś powiedz. - Szczęściem jest dożycie kolejnego wschodu słońca, uśmiech ukochanej kobiety, zdobycie zimą upragnionego szczytu, wiara w to, że zostaniemy zbawieni... - „Czekamy na zbawienie, które nigdy nie nadejdzie”... - Nie przerywaj... Dobre słowo, spełnienie marzeń... - Głupi jesteś. - Mam inne zdanie, ale nie będę się kłócił. - I bardzo dobrze. Z wariatami nie należy się kłócić, bo mogą być niebezpieczni. - Nie jesteś wariatką. - Miałeś się nie kłócić. Głupi jesteś. - Zmieńmy temat. - MY - Co my? - To jest to słowo. - Jakie słowo? - To, które może zastąpić wyraz „szczęście”...
Zwrócił moja uwagę milczeniem i ciszą, która panowała dookoła niego. Zachwycił mnie jego spokój, opanowanie i porządek w życiu. I milczenie. I od milczenia się zaczęło. A później wszystko potoczyło się szybko, ale równie milcząco. Więcej w nas było spojrzeń, dotyków, łez, uśmiechów, kaprysów niż słow. I choć nie było to optymistyczne, radosne, to było piękne, bo tylko nasze. U nas dni mierzyły się książkami, herbatami, spacerami, ucieczkami przed spojrzeniami „wścibskich” i zapisywanymi kartkami papieru. Nieliczne noce- dotykami i metafizyką ciał. Ale było nam dobrze, choć może za dobrze by było trwale. Któregoś dnia, kiedy wypite były wszystkie herbaty, zapisane wszystkie kartki, wyszliśmy na spacer. Ubrani we własne myśli, złączeni splecionymi dłońmi. Gorące oddechy łączyły się we wspólną parę. Szliśmy ulicami pustego miasta... Powiedział: „MAM ŻONĘ I DWÓJKĘ DZIECI.” I to był koniec milczenia.
- Co z Twoją rodziną? - Czyżbyś pierwszy raz pytała o mnie? - Jeśli nie chcesz mówić... - Nie tłumacz się! - Nie bądź dla mnie miły. - Muszę. - Boisz się?! - Nie. - Nie kłam. - Tak. Po twoim ostatnim ataku złości... Nie wiem, co możesz zrobić, kiedy się zdenerwujesz. - No tak... Było już rzucanie szkłem przez okno i krzyki w środku nocy... Boisz się, że mogę Ci zrobić krzywdę? - Nie... Tak... Nie wiem... - Trudno. Co z twoją rodziną? - Wyjechali na wakacje. - A co będzie jak wrócą?? - Zostawię ich. - Dlaczego? - Muszę. - Co musisz? - Zostawić ich i... - I zająć się wariatką? - Nie... Niezupełnie... Nie wiem... - Ty ich kochasz! - To głupie pytanie. - To nie było pytanie tylko stwierdzenie. - Nie prawda. Przecież wiesz: TYLKO TY. - TABULA RASA - Co? - Nic....
Jakże bolesne są wspomnienia, lecz ile jest w nich prawdy, którą odkrywa się dopiero po czasie. Dopiero wtedy, kiedy zaczyna zlewać się z nicością, z otchłanią... Wiatr, poczułam coś, muśnięcie powietrza. Ile to znaczy, wiem tylko ja- FRAGMENT NICZEGO. Czuć powietrze, czuć jak pieści moją skórę... To nadzieja, wiara w to, że mogę, że potrafię sobie przypomnieć a w rezultacie stać się częścią CZEGOŚ... A może to było tylko złudzenie, iluzja?... Wiatr zwodził mnie już tyle razy...
Leciałam sobie nad światem jako pusta kartka, chociaż zapisane były na mnie historie milionów. Unosił mnie wiatr, który jako jedyny przekonany był o mojej niewinności. Przenosił mnie z miejsca na miejsce, abym nie musiała dłużej znosić bólu i upokorzeń. Nie mogłam, więc nigdy odkupić swoich win, nie mogłam nigdzie osiąść... Kiedyś też byłam pustą, białą kartką. Nagle pojawił się wiatr i po raz pierwszy uniosłam się do nowego świata. Do krainy wiecznego szczęścia i dobrobytu. Do krainy śmiechu, śpiewu i wierszy... Po pewnym czasie chciałam wrócić, ale mój przyjaciel- wiatr rzucił mnie na inne lądy. Poznałam smak goryczy, wstydu i łez. Miliony oskarżeń spadły na moja stronę... Znowu próbowałam wrócić, znowu bez skutku. Znowu inni ludzie, inne historie, ale jakże bliskie.... Błądziłam. Byłam oskarżana, kochana i nienawidzona. Los miotał mną, a ja naiwnie wierzyłam, że może moja kartka, wyląduje niesiona wiatrem w dłoniach księcia... Tak się nie stało. Były tylko czerwone plamy na podłodze...
- Żałujesz? - Czego miałbym żałować? - Tego, że jesteś tutaj. - Nie i nigdy nie będę. - Dlaczego? - Bo cię kocham. - Nie prawda. To nie miłość, tylko odpowiedzialność za nieodpowiedzialną osobę. - Mylisz się. Jesteś wspaniałą kobietą... - ...która wczoraj rozbiła ci talerz na głowie. Osobą, która myśli, ze nawet przy tobie nie warto żyć. - To minie. - Tak, pytanie tylko czy wtedy, gdy już będziesz żałował, czy wcześniej. - Nie zacznę żałować. Jesteś wyjątkowa. - Bo jestem wariatką. - Jesteś wyjątkowa, bo uparcie dążysz do celu. - Tak, tylko nie wiem sama, co tym celem jest. - Nie boisz się głośno mówić o uczuciach, płakać, gdy jest ci źle i śmiać się, kiedy coś cię bawi. - I za to mnie zamkną w zakładzie. - I tego się boisz? - Tak. Boję się zniewolenia i jednocześnie wiem, że jeżeli przestanę się zachowywać tak jak chcę, to też będę zakuta w kajdany. - Rozumiem. - Nie rozumiesz. - Rozumiem. - Głupi jesteś. - To też rozumiem. - To powiedz mi, że ja jestem głupia. - Nie mogę. - Jesteś zniewolony. - Wiem. - Odpowiedź na moje pytanie brzmi... - Jakie pytanie? - Moje pytanie. - Brzmi: Nie, nie żałuję...
To było jak bajka. Zbyt piękne, by mogło być prawdziwe. A to, co się dzieje ze mną teraz, czy to może być prawda?... Powoli, leniwie zaczynam rozumieć, kim byłam i kim jestem. To coraz prostsze i coraz bardziej przerażające. Jestem wolną myślą, która zniewala mój umysł. Pędzę na mojej „planecie”, aby zdążyć przed czasem, przed utrata tchu, którego już nie mam. Zanim się do reszty zatracę w pustce, pragnę BYĆ, chociaż nadal nie wiem, co to oznacza. Im bardziej brnę do przodu, tym dalsza jestem tyłowi tego, co mnie otacza. Chociaż tak naprawdę nie ma niczego. Nawet nie wiem czy ja istnieję... Ale przecież czuję, więc muszę być. Czuję wiatr na twarzy i świetlistą obręcz w dłoni. Czym ona jest?... Nadal nie wiem. Wiem, ze jestem cieniem nocnego koszmaru, światła świecy, iskierki nadziei, czarnej strony w życiorysach kochających mnie ludzi. Jestem cieniem człowieka, kobiety, cieniem miłości, o której nikt nie wiedział...
- Kochasz mnie? - Głupi jesteś. - Dlaczego? - To chyba oczywiste. - Co jest oczywiste? - To, ze głupi jesteś. - Ale ja... - Czym jest miłość? Co to znaczy kochać? - Kochać to znaczy, nie być nigdy
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil maria-magdalena
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…