Polędwica na haku
Chwalebne dzieje agentów pierwszej jednostki antyterrorystycznej w Polsce:D czyli o OA ;)))
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Scena 1 Występują: Feliks, Lisa, jakaś kobieta z pieskiem, reporter, uciekająca jakaś kobieta i to chyba raczej wszyscy ;PPP Feliks: Ręce do góry, bo strzelam! Uciekająca jakaś kobieta: Przecież widzę, że pan strzela! Lisa: Ratunku, duszę się! Feliks: Cicho być, bo się skupić nie mogę! Uciekająca jakaś kobieta: On do mnie strzela! Jakaś kobieta z pieskiem: Od kilku minut. Feliks: Jest pani aresztowana! Proszę się nie ruszać i podejść do mnie! Uciekająca jakaś kobieta: To niech się pan zdecyduje. Lisa: Mam przeciętą krtań!!! Jakaś kobieta z pieskiem: Misia! Ona mi psa zabije! Feliks: Spokojnie, panuję nad sytuacją. Pani też jest aresztowana! Lisa: Ja?! Ale mi coś do gardła… wleciało… Feliks: Bo strzelę! Jakaś kobieta z pieskiem: Niech pani puści mojego psa! Lisa: Du… szę… się! Uciekająca jakaś kobieta: Ona zaraz się udusi! Feliks: Rozejść się! Panuję nad sytuacją. Reporter: Dawaj, kręcimy to! Za taką relację na żywo to normalnie awansuję na spikera telewizyjnego! Jakaś kobieta z pieskiem: Ja te wariatkę do sądu podam! Zastaw Misię! Lisa: Duszę… Reporter: Agent OA próbuje właśnie aresztować seryjną morderczynię. Przeszkadza mu w tym jakaś kobieta, zabijając psa. Feliks: Przestańcie kręcić! Mnie za takie coś z pracy wyrzucą! Reporter: Mamy to! A teraz spadajmy, bo ten wariat z pistoletem leci za nami! Scena 2 Występują: Feliks, Sara, sędzia, prokurator, adwokat Prokurator: Oskarżam pana Feliksa o doprowadzenie Sary do czynów samobójczych. Adwokat: Sprzeciw! Prokurator: Czy mogę zadać świadkowi kilka pytań? Sędzia: Oczywiście. Adwokat: Sprzeciw! Prokurator: Panno Saro… Co robiła pani dnia 16 czerwca od rana? Sara: Byłam w pracy… Prokurator: Tamtego dnia znaleziono panią przywiązaną do haka u sufitu. Co pani robiła na tym haku? Sara: Wisiałam. Prokurator: Proszę opisać wszystko, co pani robiła od momentu powrotu do domu. Sara: Wróciłam do domu i poczułam się źle, więc postanowiłam uwędzić szynkę. Prokurator: Więc sugeruje pani, że nie wieszała haku w celu powieszenia się na nim? Sara: Oczywiście, że nie. Chciałam uwędzić szynkę. Prokurator: Dlaczego akurat wtedy? Sara: Bo czułam się źle. Prokurator: Więc jak pani wytłumaczy fakt, że znaleźliśmy panią wiszącą na haku tamtego popołudnia? Sara: Po prostu chciałam założyć na niego szynkę i przez przypadek zaczepiłam o ostry koniec, no i przebiło mi krtań. Wisiałam tak, aż mnie Feliks nie znalazł i nie zdjął. Prokurator: Nie mam więcej pytań do świadka. Sędzia: Wobec takiego stanu rzeczy zamykam rozprawę. Adwokat: Sprzeciw! Prokurator: Ja tu zwariuję! Scena 3 Stefan: To są akta. Musisz je wszystkie opracować. Inaczej nie awansujesz. Lisa: A czy ja mówię, że chcę awansować? Stefan: O to cię nikt nie pyta. Potem weźmiesz ten kodeks i według niego określisz, za co kto ma odpowiadać. Rozumiesz? Lisa: Nie. Stefan: Trudno. To się zabieraj do pracy. Powodzenia. Lisa przerzuca papiery na różne strony, totalnie bez sensu. Do pokoju wchodzi Feliks. Feliks: Ach… jestem kompletnie załamany. Lisa: Ja też. Feliks: Wyjeżdżam do Izraelu. Lisa: Do Izraelu?! Feliks: No… Lisa: Po co?! Feliks: Nie wiem. Tak sobie. Lisa: Wow. Nagle do pokoju wpada Stefan. Stefan: Nigdzie nie jedziesz! Lisa: A to czemu? Feliks: Zastanawiam się, czy teraz mam sobie strzelić w łeb czy po tym jak Stefan oświeci mnie cudowną nowiną! Stefan: Trzeba załatwić jednego facia. Za dużo wie. Feliks: Kogo znowu? Stefan: Tu masz jego adres i zdjęcie. Lisa ci pomoże. Lisa: Ja?! Stefan: Tak, ty. Tylko pamiętajcie: ma być cicho i po cichu. Lisa: Cicho i po cichu znaczy to samo. Feliks: Słuszne spostrzeżenie. Stefan: Ty się lepiej już nie odzywaj, oskarżony jesteś. No cóż, powodzenia państwu życzę. Stefan wychodzi, trzaskając drzwiami. Feliks: No to mamy przerąbane… Lisa: A to czemu? Feliks: Będziemy musieli zabić żywego człowieka! Lisa: Chyba, że… Feliks: Co chyba?! Co chyba?! Lisa: Zabilibyśmy martwego człowieka… Feliks: Martwego?! Lisa: Wykopiemy jakiegoś nieboszczyka, trochę ucharakteryzujemy i będzie jak znalazł. Feliks: Świetny pomysł! Tylko… kto go wykopie? Lisa uśmiecha się tajemniczo. Scena 4 Feliks: Myślisz, że nikt się nie skapnie? Lisa: Co ty! Kto by pomyślał, że go nie zabiliśmy. Dopiero co zaczął się rozkładać… Feliks: Może za bardzo go… cóż… Lisa: Mordercy tak robią. Feliks: Tak… Lisa: Jasne… Feliks: Może… Lisa: Trochę… Feliks: Za dużo… Lisa: Kechapu. Feliks: Daj nóż. Lisa podaje Feliksowi nóż. Feliks ciacha nim zwłoki. Lisa: Teraz lepiej. Trochę… lepiej. Feliks: Raczej. Ale… wiesz… musimy jeszcze zawlec te zwłoki… do domu. Lisa: Czyjego? Feliks: Jego. Lisa: Ach… rzeczywiście. Feliks: Może zamówimy ciężarówkę? Lisa: Złapmy stopa. Feliks: Co ty! Mogą zauważyć trupa! Lisa: Racja. Feliks: Przejdziemy na nogach. W końcu to tylko kawałek… Lisa: Tak… Feliks: To idziemy? Lisa: A mamy jakieś wyjście?! Lisa i Feliks wleką zwłoki asfaltową ulicą aż do domu facia, którego mieli zabić. Kulturalnie dzwonią do drzwi. Lisa: Dzień dobry! Tu agentka OA, która miała pana zabić! Feliks: Czy mógłby pan na chwilkę wyjść? Facio wychodzi i widzi zwłoki ucharakteryzowane na niego. Facio: Co to ma znaczyć?! Zaraz dzwonię na policję! Lisa: Nie ma takiej potrzeby. My jesteśmy policją. Pokazuje odznakę. Facio patrzy na nich z lekkim niepokojem. Feliks: Prosilibyśmy pana, żeby pan sobie gdzieś wyjechał… na jakiś czas… bo inaczej… będziemy musieli pana zabić. Lisa: Tak, tak, on ma rację. Nie zabiliśmy pana tylko z litości, więc… niech pan lepiej spada. Facio: Postradaliście zmysły czy co?! Ja się nigdzie nie ruszam! Lisa patrzy podstępnie na Feliksa, jakby coś ją nagle oświeciło, chociaż jest skończoną idiotką. Scena 5 Stefan wpada do pokoju Lisy, która akurat przewraca stosy papierów. Stefan rzuca jej na biurko gazetę „Rzecz, która się na pewno wydarzyła”. Na pierwszej stronie wielkimi literami wypisano tytuły „Psycholka udusiła bezbronnego psa” i „Zmasakrowany facet z nożem w krtani” Stefan: To ma być cicho i po cichu?! Lisa: Nieźle to ujęli: psycholka. Stefan: Nie mówię o tym! To na środku. Lisa: No, trzeba przyznać, że z tym nożem to przesadzili. Stefan: Został brutalnie zadźgany nożem, a miał być zastrzelony. Jak chcesz zabijać z premedytacją, to sobie zabijaj, ale nie za państwowe pieniądze! Lisa: Mówiłam, że się nie nadaję. Sam chciałeś. Stefan: Ja chciałem?! Ja chciałem?! No, może i chciałem, ale to nie ma nic do rzeczy. A tak w ogóle to gdzie jest Feliks? Lisa: Nie wiem. Stefan: Jak to nie wiesz?! Jak to nie wiesz?! Lisa: Nie wiem. Stefan: Masz mi go tu natychmiast sprowadzić! Lisa: Jasne… Stefan: Powiedziałem natychmiast! Lisa: Słyszałam… Stefan: Idź i go szukaj! Lisa: A sam se szukaj! Stefan: No nie… Stefan wybiega z pokoju. Lisa puka w drzwi szafy. Lisa: Możesz już wyjść, poszedł sobie. Feliks (z płaczem): Wszystko stracone! Już nigdy nie zostanę prokuratorem generalnym OA! Lisa: Nie rycz, i tak byś nie został. Feliks: Pocieszające. Lisa: Bardzo. Feliks: Dzięki. To ja wyjeżdżam do Izraela. Lisa: Nie możesz. Feliks: A to czemu?! Lisa: Bo dzisiaj jest przecież rozprawa! Feliks: Ach… rzeczywiście. To ja lecę do domu się przebrać. Lisa: No… idź, bo wyglądasz jak… rzeźnik. Feliks wybiega z pokoju. Scena 6 Sala sądowa. Wszyscy wchodzą. Nie ma tylko oskarżonego. Sędzia: Nie zacznę rozprawy, jak nie będę miała winnego. Stefan: Ale pani sędzino! Wyrok musi zapaść do północy, a jest popołudnie, mamy niewiele czasu! Sędzia: Nie ma winnego, nie ma rozprawy. Koniec, kropka. Stefan: Skąd ja go teraz pani wezmę?! Sędzia: Mnie nie obchodzi, skąd, ma być. Wszyscy się niecierpliwią. Nagle na salę wpada zdyszany Feliks. Feliks: Przepraszam… miałem drobne kłopoty… techniczne… Prokurator: Kłopoty… Feliks: Zgubiłem polędwicę… Wszyscy patrzą na niego w osłupieniu. Feliks: No… polędwicę… jeżeli szanowny prokurator nie wie, co to jest polędwica, to… cóż… Sędzia: Proszę usiąść. Feliks: Jasne… znaczy, tak. Wysoki sądzie… już siadam… znaczy siedzę… Adwokat: Sprzeciw! Sędzia: Jeszcze nie zaczęliśmy rozprawy. Adwokat: Oczywiście, już milczę. Prokurator: Mamy winnego. Proszę zaczynać. Sędzia: Więc przyznaje się pan do winy? Feliks: Przypominam, że Sara wcale nie chciała się powiesić na tym haku! Ona wędziła szynkę! Prokurator: Przyznaje się pan? Sędzia: Nie przyznaje się pan? Feliks rzuca się na sędziego i rozcina mu brzuch. Adwokat: Sprzeciw! Znaczy… przepraszam… Scena 7 Stefan: Lisa! Lisa, kretynko, gdzie jesteś?! Lisa: Tu… idioto… Stefan: No ładnie! No ładnie! Taki bałagan! W ogóle to nie wygląda jak gabinet agenta, ale jak jakieś śmietnisko! Lisa: Ta… Stefan: Za pół godziny będzie tu prokurator generalny OZ!!! Lisa: No wow. Stefan: Czy ty nic nie rozumiesz?! Jak jej się tu coś nie spodoba, zamknie całą agencję, a mnie wyśle do wariatkowa! Lisa: Szczerze przyznam, że to nie byłby głupi pomysł… Stefan: Masz natychmiast tu posprzątać! Lisa: Jasne… Stefan: Natychmiast!!! Lisa: Tak… już… natychmiast… Lisa zaczyna chaotycznie zbierać papiery z podłogi. Stefan wychodzi. Lisa: Nareszcie ten kretyn sobie poszedł! Mam gdzieś tę całą agencję i w ogóle, słyszałeś! I sam se sprzątaj! Scena 8 Stefan: Lisa! Lisa: Co znowu? Stefan: Przyszła pani prokurator!!! Lisa: Nie posprzątałam, wiem. Stefan: Musisz ją czymś zająć, żebym mógł to wszystko trochę ogarnąć… Lisa: Jasne. Stefan: Jest na korytarzu. Idź, szybko! Lisa: Idę… Lisa wychodzi. Po chwili znowu wpada. Lisa: Ale o czym dokładnie mam z nią rozmawiać? Stefan: O czym chcesz. Lisa: Ok, ale żeby potem nie było na mnie… Stefan: No idź! Lisa: Idę… Lisa wychodzi. Na korytarzu stoi prokurator generalny. Lisa: Dzień dobry, pani prokurator! Znaczy… nie do końca taki dobry. Mógł być teoretycznie dobry, ale… PP: Przyszłam tu, aby sprawdzić jak sobie radzi pierwsza jednostka antyterrorystyczna w Polsce. Pani jest, zdaje się, dyrektorem OA? Lisa: Nie… nie wydaje mi się… PP: Nie wydaje się pani? Chcę się natychmiast widzieć z dyrektorem! To chyba jakieś nieporozumienie z tym całym OA! Lisa: Ale… Teraz nie może pani… się z nim widzieć… PP: A to czemu?! Lisa: Bo… bo… zgubił… polędwicę. PP: Słucham?! Lisa: No… taki rodzaj mięsa… polędwica… Wczoraj, na procesie Feliksa, wie pani, tego agenta… Nie przyszedł na rozprawę, bo… polędwicę… zgubił… PP: Mam wrażenie, że przez przypadek otworzono tu wariatkowo zamiast… Jakiś kretyn leci za drugą kretynką i wpada na panią prokurator. PP jest oszołomiona. Lisa: Proszę się nie przejmować, oni tak zawsze… PP: Zawsze?! Stefan wybiega z gabinetu. Stefan: Och! Najmocniej przepraszam, pani prokurator! PP: Już ja wiem co napisać w raporcie… Stefan: Nie, nie, proszę! Lisa:…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Matilda
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…