Pomiędzy nami
Nowy świat ludzi podzielony na trzy grupy rywalizujące ze sobą o swoje prawa.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Ubierając swój szary mundurek nie przestawałam patrzeć w lustro. Od dzisiaj miał być to mój strój codzienny, bez którego nie mogłam pokazać się w szkole. Szary oznaczający średnią pozycje w społeczeństwie. Moja nowa wizytówka. -Denerwujesz się?- spytała mama widząc, że jestem już gotowa, a nada tkwie bez ruchu. Przytaknęłam tylko. Najbardziej obawiałam się kontaktu z przedstawicielami klasy najwyższej. Ponoć byli niemili i aroganccy. Nie chciałam sprawdzać tego na własnej skórze. Wystarczyły mi opowieści. Dopóki nie osiągniemy wieku pełnoletności jesteśmy podzieleni na klasy. Od dzieciństwa aż do momentu wejścia w dorosłośc nie mamy styczności z innymi prócz swojej grupy. Żyjemy, uczymy się o sobie, nabywamy wiele zdolności aż nadchodzi dzień taki jak dzisiaj. Dzień, w którym wkraczasz w prawdziwe życie napotykając rózne osoby nie tylko ze swojej pozycji. Ten dzień nadszedł tak szybko, że nie byłam gotowa dobrze się do niego przygotować. Nie wiedziałam dokładnie czego mam się spodziewać od innych i jak zachować się w danej sytuacji. Uczono nas jak dbać o swoich, a lekcje o zachowaniu przesypiałam. -Nie martw się, poradzisz sobie. - zapewniła. Wierzyła we mnie bardziej niż ja sama, za co bardzo ją ceniłam. Była jednak osobą, która przejmowała sie opinia innych. Robiła wszystko żeby ją zauważono, doceniono. Nie mogła znieść faktu, że urodziła się w średniej klasie. Chciała być kimś więcej niż przeciętniakiem. -Marry przyszła. - oznajmiła wychylając się za okno. Moja przyjaciółka była jedyną osobą poza moją rodziną, z którą utrzymywałam bliższy kontakt. Nawiązywanie nowych znajomości szło mi gorzej niż źle więc wolałam wcale ich nie nawiązywać. Oszczędzałam soboe wstydu i niepotrzbenych wpadek, które popełniałam często. Wybiegłam do niej jak najszybciej się dało. Wiedziałam, że jest podekstytowana nowym doświadczeniem jakim było pójście do szkoły dla wszystkich. Nie mogła się doczekać więc nie chciałam marnować czasu. -Cudnie wyglądasz!- krzyknęła na mój widok. Przesadny optymizm. -Tak jak wszyscy. - odparłam od niechcenia przytulając ją na powitanie. Przesadny pesymizm. -Nie cieszysz się z czekających nas przygód? -Przygód? Żartujesz sobie, prawda? Pokręciła przecząco głową ciągnąc mnie za sobą. Autobus przyjechał równo z nami. Wsiadłyśmy szybko i zajęłyśmy miejsce stojące przy oknie. Rozejrzałam się wokoło. Z przodu autobusu siedzieli najważniejsi w społeczeństwie, a mianowicie granatowi. Nosili granatwowe mundruki. Uważali się na najlepszych, najmądrzejszych i wszystko inne. W śrdoku staliśmy my, szaraki. A na samym końcu czarni. Najgorsza klasa. Byli jeszcze kolorowi, ale oni nie jeździli auobusami. Byly to osoby, które urodziły się na ulicy, albo same odeszły z grupy. -Mam zamiar poznać kogoś ciekawego. Mama stwordziła, że powinnam rozglądać sie za kandytatem na przyszłego partnera. Spojrzałam prosto w jej zielone oczy ze zdziwieniem. Mąż, już teraz? -Nie za szybko? -To może potrawać nawet trzy lata. Nie tak ławto znaleźć kogoś kto może się spodobać. Marry zaczęła nagle wpatrywać się w chłopaka na przeciwko. Był wysoki, ciemnowłosy i przystojny, ale znając moją przyjaciółke było coś do czego zaraz się przyczepi. -Ma za duży nos. - stwierdziła. -Nie ma ideałów. Zaśmiała sie pokazując mi tym, że się myle. Ona czekała na tego jedynego i nie mogła się doczekać. Gdy tylko ktoś się jej spodobał zaraz potem zmieniała zdanie bo oś było nie tak. Oczywiście wyolbrzymiała wszystko. Autobus zatrzymał się obok naszej nowej szkoły i wszyscy jak na komende ruszyli do środka. Szliśmy w zwartcyh grupach oddzielając się od inncyh klas. Jeśli tak miało wyglądać życie w harmoni z granatowymi i czarnymi to coś mi nie pasowało. Ustawieni na wielkiej sali tym razem według klas. I tu ku mojemu zdziwieniu klasy były mieszane. Dyrektor w granatowym garniturze powitał nas wszytskich serdecznie i życzył powodzenia w nauce i zawieraniu nowych przyjaźni. Chwile potem nakazał rozejście się do klas na zajęcia organizacyjne. Zaskoczona tym, że w klasach nie musimy siedzieć w grupach zajęłam miejsce po
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil ANIELL
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…