Wróć do katalogu

ponad pyłem kamiennych płyt Hardradu cz.1

próba

nihil, opublikowano , 9 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Chciałem być na miejscu pierwszy. Wszystkie dziewczęta mówiły, że stanie się coś wspaniałego. Aael był chyba jedynym konkurentem, którego naprawdę się musiałem obawiać. Opanowałem już tajniki meangu na tyle, aby móc wybrać najkrótszą drogę. Startowałem w wyścigach od 5 roku życia. Robili to wszyscy mężczyźni w naszej wiosce aż do dnia ożenku. Ktoś mówił, że tylko mężczyzna, który nie zaznał kobiety może wygrywać. Ten wyścig był wyjątkowy. Nazywaliśmy go Kołem Życia. Składał się z dwóch części Małego i Wielkiego Kołą. Wielkie Koło odbywało się co 7 lat. Jego zwycięzca i zawodnik zajmujący drugie miejsce pozostawali do końca życia w klasztorze. Co 3 lata odbywało się Małe Koło. Po nim w klasztorze pozostawał tylko zwycięzcę. Raz na 21 lat uroczystości się nakładały. Wtedy właśnie następowało Święto Słońca i wyścig Koła Życia. Do Małego Koła startowali wszyscy mężczyźni, a następnego dziesięciu najlepszych ruszało na Wielkie Koło. Pierwszego dnia nie skręciłem w prawo jak młodzi zawodnicy. Ruszyłem prosto na Maraguti. Posąg postępował zgodnie z wyrokiem wyroczni, mało kto był w stanie przejść obok niego przy niekorzystnym wyroku. Za mną biegli tylko Aael i Meran. Ten ostatni wyprzedził i dotarł pierwszy do posągu. Wprawił w ruch koło. Tysiące możliwości mijało okna odpowiedzi, ale tylko jedna była tę właściwą. Drzwi zamknęły się przed nami i usłyszeliśmy krzyk. Potem powoli kamienne płyty uniosły się ku górze. Napis nad wejściem głosił: „Jeśli nie jesteś gotów spotkać się z przeznaczeniem nie wchodź”. Ciało Meran leżało w kałuży krwi podziurawione setkami kolców, w oknie odpowiedzi był wyrok. Mhat. Mhat – utrata ciała. Tylko ciało, jest błogosławiony dostąpił tego czego pragnęli wszyscy zawodnicy. Zginać w wyścigu. Jego ciało jutro odnajdą kapłani i spalą. Dopiero po zakończeniu święta rodzina będzie mogła rozpocząć żałobę. Zawodnicy rzadko ginęli w czasie Małego Koła. Ten cykl zostanie uznany za wyjątkowo udany. Krew w Moyen uznawana jest za świętą, a ten którego życie odejdzie w czasie wyścigów, jest równy starożytnym wojownikom, którzy walczyli, by zdobyć niewolników na ofiarę dla bogów. Zgodnie z prawem kolejny ruch należał do mnie. Wbiegłem pierwszy. Po kilku obrotach koło zatrzymało się na znaku Mohr. Będę biegł przez dolinę czaszek. To łatwa droga, jeśli się nią biegnie w dzień. Kiedy trafi się na nią w nocy sytuacja podobno jest inna. Mówią, że nikt nigdy nie wyszedł nocą z doliny czaszek żywy. Ruszyłem szybko, nie czekając na wyrok dla Aaela. Biegłem. Kontrolowałem oddech. Przebiegałem obok nadzianych na drewniane dziryty czaszek i piąłem się powoli po wijącej się wokół stoku drodze. Wszystko po to, by zabrać kamienie z Tain. Wziąłem niebieski, ten drugi, czerwony ktoś już zabrał. Nawet jeśli jutro nie wygram , zawsze pozostanie mi duma ze zdobycia czerwonego. Zbiegałem w dół żółta drogą, była trudniejsza, ale znacznie krótsza. Widziałem biegnącego niebieską drogą Adaeina z Tamind. Nie miał czerwonego kamienia tylko zielony. Był więc trzeci. Musiał biec bardzo szybko, aby mnie dogonić. Nie miał szansy być przede mną. Jutro będzie miał mniej sił. Dzisiaj się nie liczy. Wszystko rozegra się jutro.

Dotarłem drugi do bram świątyni. Spodziewałem się tam zastać Aaela, jednak pierwszym okazał się Adanael z Mahori. Był wyczerpany. Poruszał się szybko lewą drogą. Rzadko zawodnicy wybierający tą trasę wygrywali. Normalnie zostałby kapłanem, ale dziś po prostu miał falstart.

Młode kobiety przyszły niespodziewanie. Kapłan wybrał po jednej dla każdego z nas. Nie pochodziły z wiosek pogórza. Nikt z nas ich nie znał. Rozpoczęły się ciche modlitwy. - Tych oto 10 młodych mężczyzn poświęci swoją pierwszą noc, a może i ostatnią dla bogini Emawati. Raz na 21 lat dopełnia się misterium, abyście mogli zmierzyć się z przeznaczeniem i dopełnić świętego misterium. Większość z nas nigdy nie miała kobiety. Może z wyjątkiem Aaela. On tylko się uśmiechał słuchając słów kapłana. On nie wierzył w nic. Nie było dla niego świętości. Wyścig, symbol zwycięstwa pracy nad nieposkromioną, dziką naturą,…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych