Wróć do katalogu

Poniżej

Pierwsze (i nieśmiałe) próby z mikrokosmosem. Gdybania i przypuszczenia.

Hircyn, opublikowano , 4 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Wyobraź sobie, że z dnia na dzień zaczynasz gubić centymetry. Bez ostrzeżenia, bez czasu na przygotowanie. Nie, nie w pasie. Nie młodniejesz, ani tym bardziej nie starzejesz się. W lustrze widzisz tę samą osobę co wczoraj. Ale od wczoraj trochę Ciebie ubyło. Może nie zauważysz od razu. Ubrania robią się nieco za duże, i co z tego? Nie raz tak było. Buty? Widocznie się rozłażą, stąd tak luźno. Dopiero znajomi dostrzegą, że coś jest nie tak. I zaczną się komentarze: "Schudłeś?", "Wydawało mi się, że jesteś wyższy", "Jesteś chory?", "Jakiś mniejszy się zrobiłeś". Spotykasz koleżankę, ku twojemu zdziwieniu jest od Ciebie wyższa. Chcesz zapytać ile ma obcas, kierujesz wzrok w dół i widzisz, że nosi buty na płaskiej podeszwie. Wracasz do domu, zamykasz drzwi i zastanawiasz się co się z tobą dzieje. A może już wiesz, tylko jeszcze nie dopuszczasz do siebie odpowiedzi.

Bierzesz głęboki oddech i uspokajasz się. "To normalne w pewnym wieku" - myślisz. Nie jesteś jeszcze w tym wieku. "Zdarza się". Nie aż tyle i nie równie szybko. "Przejdzie mi". Znowu pudło. Malejesz. Kurczysz się. Gdzieś w domu masz taśmę krawiecką, ale jej nie szukasz. Nie masz odwagi sprawdzić ile straciłeś i dalej tracisz. Odbicie w lustrze to nadal ty, więc się napatrz bo jutro już go nie dosięgniesz. Znajomi się niepokoją, dzwonią zapytać czy wszystko w porządku, ale telefon położyłeś na stole, do którego już nie sięgasz. Nie otworzysz, gdy przyjdą zapukać do drzwi, bo klamka też została daleko w górze. Jeszcze udało Ci się rano zeskoczyć z łóżka, by teraz móc błądzić po mieszkaniu, które z godziny na godzinę coraz bardziej przypomina coś pomiędzy instalacją sztuki surrealistycznej a obcą planetą. Myślisz o szpitalu, o pomocy, ale jaką masz gwarancję że tam by Ci pomogli? Co jeśli jesteś sam z taką przypadłością? Nie ma lekarstwa, nie ma grup wsparcia, możesz tylko patrzeć jak wszystko poza tobą pnie się w górę i próbować się w tym

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych