Wróć do katalogu

Popołudnie nad jeziorem

Mazurska sielanka

BarbadosB, opublikowano , 4 min czytania, 4,8 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Drewno pomostu skrzypi pod moimi bosymi stopami. Siadam na nagrzanych deskach, aby w ciszy kontemplować widok rozciągający się przez moimi oczami. Cisza jest tu pojęciem względnym, ponad moją głową bowiem rozlega się nieprzerwany szum drzew, otaczających jezioro pierścieniem lasu. Potężne drzewa przeglądają się w ciemnogranatowym zwierciadle wody, wdzięcząc się do swego odbicia i wyginając przy każdym podmuchu wiatru. Ponad lasem przemieszcza się podniebny pochód biało-szarych chmur, kłębiących się i przepychających jedna przed drugą, jakby chciały zdążyć przed zmierzchem do nieznanego celu. Nie są to łagodne białe obłoki niewinnie przechadzające się po niebie. Te biało-szare kłębowiska waty wyglądają na gniewne i psują idealną sielskość krajobrazu. Oddycham głęboko. Powietrze jest nagrzane słońcem, pachnie latem, sianem i wodą. Nie dochodzą mnie żadne dźwięki wyprodukowane przez człowieka. Otwieram oczy słysząc nagły plusk wody – to ryby podpływają do powierzchni, aby za sekundę w panice wrócić w głębię jeziora, jakby wstydziły się swojej ciekawości świata-nad-wodą. Przy samym pomoście powierzchnia wody pokryta jest grubą warstwą żółtej rzęsy. Na tej chybotliwej powierzchni jak królowa na tronie usadowiła się ciemnozielona żaba. Spokój jej majestatu przerywany jest co chwilę błyskawicznym polowaniem na przelatujące w zasięgu języka owady. Tylko ogromne błękitne ważki są względnie bezpieczne i nie muszą się obawiać śmierci w przewodzie pokarmowym zwierzęcia. Próbuję dosięgnąć trzciny, jednak pod wpływem nagłego powiewu, brązowe łodygi uciekają i zaciskam pustą pięść, jak po nieudanym łapaniu muchy. Od strony przeciwległego brzegu podpływa powoli rodzina łabędzi – rodzice pilnują z troską swoich pociech, nie pozwalają oddalać się od stada. Mimo, że patrząc na nie osłaniam ręką oczy od słońca, to jednak biel ich piór wyzwala bolesne łzawienie zmuszając do odwrócenia wzroku.…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych