Wróć do katalogu

Popychadło

Opowiadanie o nastoletnim chłopaku poniewieranym przez kolegów.

damianbartosik, opublikowano , 4 min czytania, 4,5 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

POPYCHADŁO

Autor: Damian Bartosik

Niełatwo jest być klasowym popychadłem, oj niełatwo. W końcu nikt nie lubi kilka razy w tygodniu nurkować głową w muszli klozetowej, być non-stop poniewieranym i popychanym, no i nazywanym śmierdzielem, nawet wtedy, gdy używa perfumów i wygląda schludnie. I tak jest ciągle – na okrągło. Nauczyciele Cię lubią, koledzy nie. A jeśli w dodatku nauczyciele nie lubią kolegów, no to masz u nich przerąbane. Ale pewnego razu miarka się przebrała.

***

Adam nie lubił chodzić do szkoły. Nie dlatego, że słąbo się uczył, bo uczył się całkiem dobrze – jechał na dobrych i dostatecznych. Nie lubił do niej chodzić dlatego, iż był klasowym popychadłem. Praktycznie nikt go nie lubił. Właściwie to nikt nie wiedział dlaczego. Po prostu w klasie istniało założenie – nie lubimy Adama i uprzykrzamy mu życie przy każdej nadarzającej się okazji. Wiele razy symulował ból głowy lub brzucha, byle tylko nie pójść do szkoły i nie przeżywać następnych upokorzeń. Wiedział, że jak tylko pojawi się w szkole, posypią się na niego wyzwiska ze strony "kolegów". W dodatku był to poniedziałek – każdego poniedziałku koledzy z klasy zaciągali go do toalety i zanurzali głowę w muszli tłumacząc, że zauważyli na niej jedną małą wesz, której natychmiast trzeba się pozbyć. Adam najbardziej nie lubił i obawiał się Błażeja. Wysoki, raczej gruby, czarnowłosy skejt był jego senną marą. To jemu Adam zawdzięczał siniaki na całym ciele. Już wiele razy postanawiał, że kiedyś mu się przeciwstawi i powie, co myśli o swoim prześladowcy. Nie spodziewał się jednak, że stanie się to akurat dziś.

- O, przyszedł ten zafajdany śmierdziel. – powiedział Błażej, starając się ująć słowa tak, by jak najmocniej zraniły i przestraszyły Adama.

Adam poczuł, jak ściska go w brzuchu, a serce podskakuje do gardła. Czuł, jak coś odbiera mu mowę. W końcu jednak odważył się…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych