Posejdon
Samotność, wszechświat, czy to się dzieje naprawdę?
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Początek nowego stulecia. Huczne święto na całej Ziemi. Fajerwerki, śpiew, zabawa, lejący się strumieniami alkohol, dziesiątki ludzi beztrosko oddający się hulance, na ten specyficzny wieczór odkładający troski dnia codziennego na bok. Niemal nikt nie pamięta o znajdującej się daleko w przestrzeni samotnej stacji kosmicznej na orbicie planety, która kiedyś mogłaby stać się dla nich nowym domem. Tylko chłopiec stojący w oknie spoglądający w gwiazdy.
- Wszystkiego najlepszego tatusiu – wypowiedział z żalem słowa do człowieka, którego nawet nie pamiętał. Za zgłoszenie się do misji badawczej zapewnił rodzinie lepszy byt, jednak ceną było niemal 10 lat w przestrzeni. Matka opowiadała mu o ojcu a on traktował Go jak bohatera. Punktualnie o północy fajerwerki rozjaśniły niebo przypominając o dawnych czasach. Czasach kiedy życie było prostsze, czasach zanim Ziemia zaczęła umierać.
Głęboko w pustce przestrzeni kosmicznej słońce odległego układu oświetlało stację kosmiczną orbitującą wokół planety. Samotny astronauta spoglądał w iluminator. Pustka, którą widział przynosiła mu ukojenie. Został sam. Pozostali opuścili stację, wracając na Ziemię. Nowa zmiana miała przybyć w ciągu tygodnia i dopiero z nią będzie mógł wrócić do domu i rodziny, jednak starał się nie myśleć o tym zbyt wiele. Wiedział, że w tej konkretnej chwili Ziemia się bawi nie pamiętając o ludziach poświęcających się dla przyszłości jednak stan upojenia alkoholowego sprawił, że nie bardzo Go to w tym momencie obchodziło. Od kiedy został sam wyjątkowo często oddawał się tej formie zapomnienia. Stacja była w stanie uśpienia. Dwu tygodniowy okres bez załogi kiedy tylko jedna osoba nadzorowała systemy przeznaczony był na automatyczną konserwację. Systemy komputerowe kolejno ulegały restartowi podczas gdy zmechanizowane elementy były czyszczone przez specjalne boty wyposażone w namiastkę sztucznej inteligencji. Światła na całej stacji były przygaszone przez co panował klimatyczny półmrok. Mężczyzna wyłączył sztuczną grawitację dzięki czemu łatwiej było mu przemieszczać się pomiędzy poziomami.
Kiedy się obudził wisiał pod sufitem. Czuł, że ciągle znajduje się pod wpływem alkoholu. Odepchnął się od ściany i doleciał do terminala, którym uruchomił grawitację ponieważ przez zawarty w organizmie alkohol odczuwał mdłości przebywając w stanie nieważkości. Chwiejnym krokiem dotarł do centrali, przełączył kilka guzików ale system w dalszym ciągu się restartował. Działały jedynie czujniki zbierające dane i kontrola podtrzymywania życia, odwrócił się więc i ruszył do swojej kwatery. Korytarz prowadził do osobnej części stacji, w której znajdowały się tylko kwatery mieszkalne. Rozsuwane drzwi do Jego kwatery były otwarte a z wnętrza dobywało się słabe światło ze znajdujących się w ścianach systemów oświetlających. Po wejściu do środka stanął metr od drzwi i ruchem ręki odpiął ciążący mu pas ze sprzętem diagnostycznym, który głucho upadł na podłogę. Kiedy odwrócił się żeby zamknąć drzwi zobaczył swoje odbicie patrzące na niego nie wzrokiem pijanego mężczyzny ale pełnym nienawiści jakby gotowe było rzucić się na niego i zadusić gołymi rękoma. Co się z tobą stało? Zapytał się w myślach pewien, że jego wygląd spowodowany jest nagromadzoną od tygodnia zawartością alkoholu w organizmie. Jednak przebłysk jasności umysłu podpowiedział mu, że nie patrzy w lustro a nadal stoi przed otwartymi drzwiami do swojej kwatery. W jednej chwili opanował Go strach, paraliżujące uczucie nie pozwalające wykonać żadnego ruchu. Tajemniczy impostor przyglądał mu się w bezruchu nie odrywając od niego wzroku powodując tym samym, że mężczyzna patrzył w niego jak owad lecący w płomienie, niemal narkotyczne uczucie wywołujące panikę. Jednak po chwili, która wydawała się trwać wieczność uspokoił umysł i zdał sobie sprawę ze swojego stanu. Od razu przez jego umysł przeszła myśl, że to co widzi to objaw alkoholizmu, w który niewątpliwie popadł dalej jednak nie wiedział jak postąpić. W końcu postanowił to zbagatelizować. Serce nadal łomotało mu w piersi i chciał się odwrócić ale tajemniczy sobowtór uśmiechnął się pogardliwie i odszedł. Mężczyzna nie myśląc o swoim założeniu i możliwych halucynacjach wybiegł na korytarz wpadł jednak na przejeżdżającego bota naprawczego i potykając się o niego uderzył głową w przeciwległą ścianę co pozbawiło Go przytomności.
Kiedy się obudził leżał na wznak przed drzwiami do swojej kwatery. Obok niego nieporadnie próbował podnieść się bot, którego przewrócił. Mężczyzna usiadł i oparł się o ścianę. Nogą popchnął bota, który gdy tylko poczuł podłoże popędził wzdłuż korytarza. Astronauta oparł głowę i roześmiał się na głos z zaistniałej sytuacji. Musiał leżeć na podłodze dość długo, w głowie już mu nie szumiało więc świadomy błędu jaki popełnił otwierając magazynek z alkoholem pomaszerował do niego i zaryglował drzwi tak żeby otworzyły się dopiero po przybyciu nowej ekipy. W centrali zapaliły się światła i część sprzętu znowu działała. Usiadł więc przed terminalem i przejrzał dane z ostatniej nocy. Jego uwagę zwróciło niespotykane dotąd promieniowanie z powierzchni planety, które miało miejsce mniej więcej w tym samym czasie co Jego przygoda z halucynacją. Odczyty nie wskazywały jakiegokolwiek zagrożenia ze strony emisji jednak skojarzenie z nocną przygodą nasuwało się samo a żaden dostępny na stacji system nie potrafił rozpoznać źródła pojawienia się tych niezwykłych odczytów. Na powierzchni planety szalała burza i większość danych była zniekształcona. Pod względem atmosferycznym planeta mogła wydawać się niezdatna do zamieszkania jednak przeprowadzone wcześniej badania pozwoliły na wykrycie atmosfery, która mogła być zdatna dla ludzi po odpowiednich zmianach stacja miała pełnić funkcję w pierwszej fazie budowy ogromnego terraformera, który w 20 lat miał jak najbardziej upodobnić planetę do Ziemi. Nowo przybywająca ekipa wiozła ze sobą elementy orbitalnej windy, która miała umożliwić dostarczanie na powierzchnię elementów urządzenia i ekipy montującej.
Mężczyzna siedział w fotelu przed terminalem podparty na podłokietniku. Wpatrywał się w powolnie przesuwające się wykresy pochodzące z czujników badających zjawiska na powierzchni planety. Znużenie plus dobijający po ostatniej nocy kac wprowadziły Go w stan nieświadomości. Znalazł się na pograniczu jawy i snu. Widział swojego synka czekającego na Jego powrót i stojącą razem z nim matkę chłopca, ukochaną żonę której łzy szczęścia spływały po policzkach. Poczuł się szczęśliwy na ułamek sekundy zanim błogi sen nie przerodził się w koszmar. Oślepiające światło pojawiło się wokół i ta błoga scenka powitania po długiej podróży pogrążyła się w płomieniach. Jego rodzina nie mogła się wydostać z płonącego domu, który w jednej chwili został zmieciony przez falę uderzeniową. W tym samym momencie szarpnął się na fotelu i spadł na ziemię przerywając sen. Był zlany zimnym potem, z trudem opanował oddech i wyrywające się z piersi serce. Nie mógł pojąć jak Jego umysł mógł stworzyć tak potworną wizję. Zanim się podniósł znowu zobaczył swojego sobowtóra, który stanął nad nim i chwycił za kołnierz przyciągając do siebie. - To się wkrótce stanie Alec – wypowiedział z niespotykanym spokojem i dopiero te słowa wyrwały Go ze snu. Dalej siedział w fotelu przed terminalem zupełnie spokojny jakby wszystko sobie tylko wyobraził. Nigdy nie wierzył w prorocze sny ale tajemnicze zjawisko wywoływało w nim niepokojące myśli. A może to tylko efekt osamotnienia. Świadomość przebywania głęboko w przestrzeni bez możliwości ratunku. W tej specyficznej chwili mógł liczyć tylko na siebie i sprzęt, który obsługiwał. Nie było żadnego ratunku. W chwili zagrożenia nikt nie przybędzie mu z pomocą.
Próbował dokonać diagnostyki zrestartowanych systemów jednak nie mógł wyrzucić z głowy obrazu jaki zobaczył we śnie. Czy to możliwe, że to już się zaczęło? Ziemia zniknie w blasku jak w mrocznej wizji, której doświadczył pozostawiając po sobie jedynie wspomnienie w postaci stacji, która stała się Jego domem? Czy mógł zrobić cokolwiek żeby temu zapobiec? Nie – krzyknął w myślach. W jednej chwili zdał sobie sprawę jakie to głupie. Całe życie wyśmiewał się z wszelkiego rodzaju metafizycznych głupot jakie słyszał a teraz zaczął rozważać możliwość spełnienia się snu. Jego żona nieustannie starała się przekonać go do talizmanów i podczas pożegnania wcisnęła mu do kieszeni swój ‘szczęśliwy’ pierścionek, który dostała od niego w dniu zaręczyn. Zamyślił się na chwilę i dotknął ręką piersi. Podarunek od żony wisiał na srebrnym łańcuszku na jego szyi. Od chwili pojawienia się na stacji nie zdjął go ani razu chociaż założył go tylko dla niej żeby uspokoiła myśli przed niebezpieczną podróżą w jaką się wybierał. Teraz dopiero przypomniało Mu się, że ściskał go zawsze kiedy znajdował się w stresujących sytuacjach. Pionierzy podróżnicy zawsze wystawiali się niebezpieczeństwa, wielu straciło przy tym życie dlatego podczas pierwszego w historii przejścia przez wyrwę, która pozwalała w krótkim czasie przemieścić się z układu słonecznego do odległego miejsca będącego przeznaczeniem stacji kosmicznej tak bardzo brakowało mu wiary. Do dziś pamiętał strach przed nieznanym i ściskany w ręku talizman, który nijak nie mógł uczynić tej podróży chociaż odrobinę bezpieczniejszą, a jednak ukoił jego strach, pozwolił przetrwać i teraz Alec mógł ze spokojem razem z Ziemią świętować. Nie nadejście nowego stulecia a połowę swojej dziesięcioletniej służby. Tunel mógł być otwarty dwa razy w ciągu dekady, tajemnicza granica którą starały się rozwikłać najznakomitsze głowy na Ziemi nie została do tej pory rozwiązana ale kto mógł zrozumieć chociażby podstawowe aspekty obcej technologii zbudowanej przez istoty rozumujące w inny sposób niż ludzie?
Był 2100 rok kiedy nastąpił przełom w technologii kosmicznej. Nieznany nikomu doktor w swoim własnym garażu opracował plany nowego źródła energii, które zastąpiłoby wyczerpujące się zapasy paliw naturalnych. W krótkim czasie technologia została połknięta przez świat, który zachłysnął się nowymi możliwościami. Mimo zbudowanych wcześniej baz na Marsie i Księżycu ludzkość ciągle stała w tyle. Tępo rozwoju porównywano do końca XX stulecia kiedy w szybkim czasie technologia posunęła się niemal lata świetlne tak i teraz przeludniona Ziemia łaknęła podboju kosmosu, który przyszedł zdecydowanie zbyt późno. Koniec końców układ słoneczny przestał wystarczać żądnym eksploracji ludziom poszukującym ciągle to nowych sposobów na przebycie olbrzymich kosmicznych odległości w sposób nie zabierający całego życia. Przełom nie nadchodził ale w 2289 roku świat znany ludziom zamarł. Wahadłowiec transportowy dostarczający astronautów na stację kosmiczną na orbicie Neptuna wykrył słabe źródło energii, które szybko okazało się być krokiem milowym w badaniu kosmosu. Pozostałość obcej cywilizacji. Podupadła stacja kosmiczna dryfująca bezwiednie po nicości przestrzeni kosmicznej dumnie nazwana przez ludzi Posejdon. Lata eksploracji układu słonecznego nie dały do tej pory nawet skry nadziei na istnienie pozaziemskiej cywilizacji. Dopiero przypadkowe znalezisko mogło ruszyć na przód zaciekawioną bezkresnym wszechświatem ludzkość. Naukowcy szybko odkryli przeznaczenie stacji, która okazała się być ogromnym generatorem, otwierającym portal do innej części galaktyki. Przejście prowadzące w pobliże planety niebywale podobnej do Ziemi. Projekt Posejdon szybko rozrósł się i wkrótce zbudowano bliźniaczą stację opartą na ziemskiej technologii. Posejdon 2 został przesłany przez wyrwę w przestrzeni na drugą stronę tunelu, gdzie zaczął orbitować wokół potencjalnego domu dla milionów ludzi. Alec był tym szczęściarzem, który został wybrany do przeprowadzenia stacji i nic co do tej pory przeżył nie było w stanie przygotować go na przeskok do innego świata. Posejdon 2 o mało nie został rozerwany i załoga kilka miesięcy dokonywała napraw nie mając dostępu do zasobów z Ziemi, która została odcięta na 5 długich lat.
Stał wpatrzony w iluminator rozmyślając nad zachodzącymi zjawiskami nie wiedząc do końca dlaczego pojawiły się właśnie teraz kiedy naukowcy lecą spokojnie w miejsce, gdzie wkrótce miał zostać otwarty tunel na Ziemię. Był technikiem i wszystkie sprawy z tajemniczym promieniowaniem z planety nie bardzo go nawet obchodziły. Odwrócił się kiedy w iluminatorze zobaczył odbicie za sobą jednak nic nie zauważył. Spojrzał jeszcze raz w pustkę po czym przeszedł do swojej kwatery. Pokój był ciasny ale miejsca do odpoczynku było wystarczająco a tego właśnie potrzebował. Zastanawiał się nad powiadomieniem statku o tajemniczych zjawiskach ale nie sądził żeby ktokolwiek siedzący tu od pięciu lat zdecydował się zarzucić powrót do domu dla nieznanego promieniowania. Dlaczego on został? Zasnął. Obudził się i spojrzał na zegarek. Za piętnaście dziesiąta. Czuł się wyjątkowo trzeźwo wstał i podszedł do drzwi. Kiedy je otworzył do środka wpadł tuman kurzu, na zewnątrz szalała burza. Uderzył w panel i drzwi się zamknęły. Odsunął się od nich i oparł o ścianę. - To jakieś szaleństwo – powiedział do siebie po chwili zastanowienia. Podszedł z powrotem do drzwi i ponownie je otworzył. Burza ucichła. Zaczerpnął powietrza i wypuścił je jakby sprawiło mu przyjemność. Otworzył oczy i zobaczył kilkadziesiąt metrów przed sobą ogromny obelisk pokryty nieznanymi znakami. Nie, widział je już wcześniej. Pokryty był nimi również Posejdon. Tajemnicze hieroglify pozostawione przez starożytną rasę obcych. W jakim celu? Zaproszenie? Spuścizna? Ostrzeżenie? Co tajemnicza rasa chciała osiągnąć umieszczając swojego satelitę w układzie słonecznym? Badania wykazały, że musiał znajdować się tam jeszcze zanim pojawił się człowiek. Ogrom wszechświata w Jego mniemaniu wykluczał takie przypadki. Nie mogli wiedzieć, że inteligentne życie pojawi
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Logan.
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…