Powracający bohater
Na wieczorną porę...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Siedzieliśmy razem na ławce w parku. Obejmowałem ją swym ramieniem, wdychając jej apetyczny zapach. Nienawidzę perfum, uważam, że ludzie mają swój naturalny wspaniały aromat. Pochmurne niebo, za którym schował się księżyc, lampa dająca ciepłe światło i drzewa. I ona, jeszcze młoda, nawet jak na człowieka. Byłem tak podniecony, tak głodny tych wszystkich miejsc, do których mogłem się dobrać, że musiałem uważać, żeby pazury nie przebiły skóry, którą nałożyłem na siebie dziś rano. Mruczała coś do mnie, a ja z oblizywałem swoje ostre zęby. "Ostrożnie", zganiłem się w myślach. Nie chciałem żeby się przestraszyła. Kusząca co prawda była myśl, że mógłbym ją ścigać po całym parku, tak długo aż straciłaby oddech, zmysły i wolę. Wtedy dopadłbym ją, przygniótł swoim ciałem i kęs po kęsie obgryzał jej śliczne ciało aż do kości. Ale nie dziś, teraz byłem zmęczony i głodny. Zbliżałem się do niej powoli, cal po calu, odwlekając nieco chwilę, gdy w długim pocałunku pożrę jej twarz. Z cichym mlaśnięciem ogon przebił skórę, którą nosiłem, ale ona tego nie zauważyła. Była równie podniecona, czułem to. Właśnie, gdy nasze wargi miały się zetknąć, poczułem jego obecność. Podniosłem głowę. Musiał mieć ważną sprawę, skoro odważył się przybyć do świata ludzi. -Panie. - wstałem i zgiąłem się w ukłonie - Nie spodziewałem się ciebie tutaj. Jego płaszcz załopotał gniewnie, kaptur zsunął się ukazując twarz. -Jest w tym mieście. Musisz go znaleźć. - wyszeptały opasłe robaki wylewające się u jego stóp. Z pewnością Piąty nie tracił czasu na powitania. Kątem oka spojrzałem na dziewczynę, która zaczęła się trząść i szczękać zębami. Z nosa sączyły się jej grube strugi ciemnej krwi. Większość ludzi źle znosi jego obecność. -Cokolwiek rozkażesz, sirrah. - pokłoniłem się jeszcze raz, chcąc jak najszybciej skończyć rozmowę, zanim dziewczyna się nie rozpadnie na dobre. Zauważył jednak jej obecność i spojrzał na nią. Zaczęła mamrotać, oczy błysnęły białkami. -Ludzie...Są obrzydliwi. - wycharczały robale. Z ust dziewczyny potoczyła się ślina. Gdy odwróciłem od niej wzrok, nikogo już nie było. Zdenerwowany warknąłem na nią. W pozbawionych blasku oczach na próżno było szukać choćby śladu dawnej osobowości. W jednej chwili przestała być apetyczna. Będę musiał znaleźć nowe mięso.
Wiedziałem, że bohater jest w mieście od dłuższego czasu. Dłużej już nie będę mógł go chronić. Skoro Piąty już się on nim dowiedział, będę musiał coś postanowić. Muszę przyznać, że ten był bystry. Nie tak jak poprzedni, Jeremi. Mistrz znalazł go bez żadnego wysiłku. Wszedł do jego mieszkania i zaczekał aż powróci. Ja również czekałem, siedząc w ścianach domu. -Jeremi. Domyślasz się, kim jestem? - przybrał formę starszego mężczyzny. - Usiądź Jeremi. Usłyszałem jak ruszają się krzesła i bohater siada przy stole. -Mam broń. Nie próbuj sztuczek, użyję jej. - zagroził. Ale usiadł. Pewnie i jego męczyły pytania. -Wiem, że potrafisz jej użyć. Jesteś dzielny. - chyba tylko ja słyszałem w jego głosie szyderczą nutę. -Ja... Śniłem. O tobie również. - powiedział Jeremi nie bardzo wiedząc, od czego zacząć. -Jestem tu, aby ci pomóc Jeremi. Śniłeś. To dobrze. To znaczy, że być może odnalazłem odpowiedniego człowieka. - Piąty wypowiedział ostatnie słowo z obrzydzeniem, ale Jeremi nie zwrócił na to uwagi. -Ona powiedziała, że różni mogą mnie szukać. I że da mi broń. - głos łamał mu się, jak gdyby mężczyzna miał się zaraz rozpłakać. -Tak, jestem tu po to. Musze tylko być pewny, że znalazłem właściwego człowieka. Spójrz mi w oczy, Jeremi, muszę wiedzieć. - usłyszałem ruch, ktoś wstał z krzesła. Piąty ciągnął dalej: -O tak, Jeremi... Widziałem was, gdy zabijaliście gorgone... Widziałem te same oczy u człowieka, który wyrywał ramię Grendelowi...Spójrz na mnie, Jeremi. - jakieś krzesło przewróciło się, człowiek jęknął. -Ona mówiła o tobie. - wykrztusił. -Widziałem jak zdzierasz runo, jak zabijasz cyklopa ... - usłyszałem trzask pękających kości i natychmiast poczułem słodki zapach krwi. Jeden krótki krzyk, a potem odgłosy, od których ślina pociekła mi po brodze, gdy Piąty pożerał bohatera. Gdy wyszedł, czekałem jeszcze długo w ścianie, zanim odważyłem się wyjść. Ostrożnie zbliżyłem się do ciała, ale nie było wątpliwości, że to, co zostało nie może żyć. Zacząłem przeżuwać pozostałości. Nie było oczu, szkoda, tam mieści się dużo esencji. Ale to nic, wystarczy i ta odrobina, która pozostała w zmasakrowanych zwłokach. Natychmiast po posiłku zacząłem źle się czuć. To esencja…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Hurric
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…