Powstanie życia
Około miliarda lat temu przed powstaniem w drodze ewolucji homo sapiens na Ziemi, na planecie X202 w galaktyce odległej miliony lat świetlnych od galaktyki układu słonecznego kwitło życie bardzo zawansowanej technologicznie rasy. Było to życie innego
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Wprowadzenie
Około miliarda lat temu przed powstaniem w drodze ewolucji homo sapiens na Ziemi, na planecie X202 w galaktyce odległej miliony lat świetlnych od galaktyki układu słonecznego kwitło życie bardzo zawansowanej technologicznie rasy. Było to życie innego rodzaju od tego, które znamy. Nasze życie można powiedzieć od początku na ziemi było życiem biologicznym. Na X202 kwitło życie oparte na krzemie, tak właśnie na krzemie. Aktualnie zachwycamy się postępem technologicznym, możliwościami zastosowania krzemu i innych półprzewodników. Korzystamy z tych technologii, nie zdajemy jednak sobie sprawy, iż ta technologia jest technologią „epoki kamienia łupanego” w porównaniu z technologią z przed miliarda lat cywilizacji krzemowej, która to cywilizacja postanowiła stworzyć inteligentne życie biologiczne. Może się nam wydawać, iż jak to możliwe. Przecież to my jesteśmy, inteligentnymi istotami we wszechświecie stworzonymi przez Boga i dla Boga a może tym Bogiem jest np. humanoid /w książce będzie bliżej przedstawiona ta, jeśli mogę powiedzieć maszyna cybernetyczna/, ale czy zostaliśmy stworzenie przez niego i dla potrzeb jego, – jeśli tak to jakich potrzeb? Znamy ich przynajmniej kilka. Są to jednak potrzeby biologiczne, potrzeby naszej rasy a jakie są, może jakie mogłyby być potrzeby rasy krzemowej? Może jedną z nich jest potrzeba dominacji? Z naszego świata znamy przynajmniej kilka takich przypadków. Jednak w tym wypadku czy pozwolono by nam się rozwijać, ewoluować? Nie lepiej byłoby mieć zacofane owłosione istoty dwunożne zdolne tylko porozumieć się ze stwórcami i wykonywać ich polecenia. Chyba jednak nie to, a jeśli to jest to. Jeśli jesteśmy tylko istotami może nie w pełni owłosionymi, ale wykonującymi polecenia stwórców, zdolnymi komunikować się z nimi nie zdając sobie nawet sprawy z tego? Cóż bardzo czarna wizja. Zaczniemy jednak bardziej optymistycznie. - 1 - Były wczesne godziny dopołudniowe, gdy do obserwatorium astronomicznego w Peru zajmującego się nasłuchem radiowym wpłynęła informacja o tym, że w Bostonie niejaki Clark odebrał sygnał radiowy pochodzący z konstelacji Wielkiej Niedźwiedzicy. Dyżur w tym dniu w obserwatorium pełniła astronom Marta Kolasińska - Bruner. W takim przypadku do dyżurującego astronoma należało sprawdzenie tego sygnału tzn. ustalenie czy dany sygnał pochodzi od obiektu ziemskiego np. wysłanej sondy w kosmos we wcześniejszych latach lub jest to sygnał, który powstał w wyniku odbicia się od stratosfery sygnałów nadawanych bezpośrednio z Ziemi. Sygnał ten został odebrany przez osobę, która uczestniczy w programie Setii. Jest to program, do którego należy bardzo dużo osób indywidualnych, są to pasjonaci astronomii i poszukiwania obcych cywilizacji. Centrala programu Setii przydziela każdemu z uczestników daną częstotliwość oraz obszar do przeszukania. Dzięki takiemu postępowaniu można przeszukać bardzo duże obszary wszechświata. W przypadku odebrania sygnału przez któregoś z uczestników programu Setii, zostają dane te przesyłane do ośrodka tzn. częstotliwość oraz współrzędne. Zawodowy astronom w którymś z obserwatorium dokonuje tych sprawdzeń. W tym przypadku Marta Kolasińska- Bruner pomyślała, iż najprawdopodobniej następny fałszywy sygnał jak to w przeszłości bywało kilka może kilkanaście razy, niekiedy na jej dyżurach. Spojrzała na dane sygnału. Nie pasowała jej częstotliwość sygnału. Ziemskie sygnały były nadawane na całkowicie innych częstotliwościach. Także dotychczas odebrane sygnały pochodzące od innych znanych gwiazd z odległych galaktyk były na innych częstotliwościach. Gdy spojrzała na współrzędne wpadła w szok, ponieważ w tym rejonie nie ma żadnego ziemskiego obiektu tzn. nawet sondy kosmicznej, która była wysłana kilkadziesiąt lat temu i przemierza przestrzeń kosmiczną. Ponadto w tym rejonie także nie było żadnych innych ciał niebieskich/ pozaziemskich/ znanych jej. Jeszcze raz spojrzała na dane, aby się upewnić czy jest to możliwe. W tym samym czasie w Bostonie Clark postanowił jeszcze raz sprawdzić sygnał, który udało mu się odebrać poprzedniej nocy Po włączeniu aparatury i ustawieniu na współrzędne oraz daną częstotliwość stwierdził, iż sygnał nadal odbiera jednak współrzędne znacznie się zmieniły. Po dokonaniu nowych ustaleń postanowił o tych nowych danych powiadomić centralę Setii. Centrala tą informację natychmiast przesłała do obserwatorium w Peru. Dyżurująca astronomka po otrzymaniu nowych danych o współrzędnych sygnału ze zdumieniem spojrzała na te dane. W tym momencie dotarło do niej, że obiekt który nadaje ten sygnał jest w ruchu. Odległość, którą przebył w kilka godzin była równą odległości Ziemi od Słońca. Żaden ziemski obiekt jak i obiekt pochodzenia pozaziemskiego ze znanych do tej pory ludzkości obiektów nie osiąga takiej prędkości, przynajmniej nie był jej znany taki pojazd czy obiekt. Ponadto była pewna, iż w tym miejscu nie ma na pewno żadnego obiektu pochodzenia ziemskiego. Mogła być to jeszcze jakaś nieznana planetoida, jednak w tym wypadku prędkość dla tego typu obiekty była o wiele delikatnie mówiąc za duża. Chyba, że jest to nieznany pojazd pochodzenia pozaziemskiego – niemożliwe. Skontaktowała się z centralą, Setii, aby uzyskać zgodę na zmianę ustawień radioteleskopów obserwatorium w Peru celem prowadzenia nasłuchu tego sygnału. Centrala niezwłocznie taką zgodę wydała, pozostało tylko uzgodnić z technikami jak długo im to zajmie. Po około dwóch godzinach obserwatorium w Peru było gotowe do prowadzenia nasłuchu sygnału odebranego w Bostonie. Po włączeniu wszystkich aparatów rejestrujących pracownicy ośrodka w Peru usłyszeli przeraźliwy pisk dobiegający z głośników. Dla nich był to tylko nic nieznaczący sygnał dobiegając do ich uszu. Dźwięk ten był znajomy obecnym w obserwatorium, przypominał dźwięk przesuwających lub inaczej trących się o siebie nawzajem części metalowych nie pokrytych żadnym środkiem zmniejszającym tarcie. Jednak komputery w ośrodku oszalały. To było tak jakby rozumiały mowę tego sygnału. Dyżurujący pracownicy byli w szoku, żaden z nich ze zdziwienia nie potrafił powiedzieć jakiegoś słowa. Myśli astronomki krążyły, czy nawiązaliśmy jakiś kontakt, czy będą to wrogowie czy przyjaciele i wreszcie jak wyglądają i kto to jest. Po chwili jednak otrząsnęła się, postanowiła sprawdzić wszystkie dane odbieranego sygnału. Po kilkudziesięciu minutach była już pewna, iż sygnał ten jest nadawany przez obce istoty, będące na wyższym rozwoju cywilizacyjnym niż rasa ludzka. Z danych zebranych w tak krótkim czasie wynikało, iż obiekt ten porusza się z bardzo dużą prędkością, mogła to być prędkość w granicach ¼ prędkości światła. Na obecną chwilę trudno było jednoznacznie i dokładnie określić prędkość. Sygnał ten, pomimo, iż jest można powiedzieć rozumiany przez komputery jednak nie były one w stanie go przełożyć na język ludzki, język, który by pozwolił zrozumieć treść tego sygnału. Konstelacja Wielkiej Niedźwiedzicy znajduje się bardzo daleko do chwili obecnej nie udało się żadnemu obiektowi pochodzenia ziemskiego dolecieć chociażby na skraj tej konstelacji, pomimo, że od wysłania sondy ziemskiej z przesłaniem do innych pozaziemskich istot mineło kilkadziesiąt lat. Brała także pod uwagę fakt, iż upłynęło dużo czasu zanim ten sygnał dotarł na ziemię i został odebrany. Aktualnie obiekt ten mógł i na pewno znajdował się dużo bliżej ziemi. Wynikało to z czasu jaki potrzebował sygnał na przebycie drogi z Konstelacji Wielkiej Niedźwiedzicy do Ziemi. Jednak miała za mało danych jak i czasu aby to obliczyć. Postanowiła powiadomić centralę o fakcie odbierania sygnału radiowego nadawanego przez najprawdopodobniej inteligentne istoty pozaziemskie z obiektu będącego w ruchu. Zwróciła się także z prośbą o prowadzenie nasłuchu przez inne obserwatoria na świecie. Po kilku godzinach praktycznie wszystkie obserwatoria radioteleskopowe na świecie nasłuchiwały tego sygnału. Jeżeli udałoby się prowadzić nasłuch radiowy przez kilkanaście godzin, można by wtedy wyliczyć trajektorie lotu tego obiektu czyli cel lotu. Szef programu Setii postanowił zorganizować konferencję prasową celem poinformowania ludzkości o odebraniu sygnału radiowego nadawanego najprawdopodobniej przez inteligentne istoty pozaziemskie. W tym samym czasie obserwatorium astronomiczne w USA właśnie ustawiało radioteleskopy na częstotliwość oraz współrzędne podane przez obserwatorium w Peru. Jednak technicy tego obserwatorium błędnie odczytali współrzędne. Spowodowane to było zakłóceniami w czasie odbierania danych współrzędnych przesyłanych z Peru. Można powiedzieć niechcący ustawili radioteleskopy na całkowicie inny kierunek wszechświata. Nie wiedzieli wręcz nie zdawali sobie sprawy z konsekwencji tej niezawinionej pomyłki popełnionej przez nich. Po rozpoczęciu nasłuchu zaczęli rejestrować dane. Po kilkunastu minutach jeden z astronomów, który oglądał w telewizji konferencję prasową stwierdził, że fonia tego sygnału jest całkowicie inna z tą słyszaną w telewizji. Postanowił to sprawdzić. W tym celu telefonicznie skontaktował się z obserwatorium w Peru. Rozmawiając z astronomem poinformował go o tym. Postanowiono zweryfikować tą rozbieżność poprzez sprawdzenie danych współrzędnych oraz częstotliwość. W tym momencie okazało się, że obserwatorium w Peru odbiera sygnały na bardzo niskiej częstotliwości a w USA na bardzo wysokiej. Był to szok dla zespołu jak i w Peru tak i w USA. Ponadto okazało się, iż współrzędne nasłuchu w Peru są szerokości geograficznej północnej natomiast w USA południowej. To wprowadziło całkowity zamęt wśród naukowców. Sygnał odbierany w USA był słabszy i pochodził z bardzo odległej galaktyki, która dwa lata wcześniej została wykryta przez ludzkość. Praktycznie była to bardzo mało znana galaktyka, nawet nie posiadała nazwy. O ile konstelacja Wielkiej Niedźwiedzicy była dość dobrze opisana i poznana przez ludzkość stosownie do posiadanych urządzeń i wiedzy o tyle położenie nowo odkrytej galaktyki było praktycznie znane niewielu astronomom. Prezydenci największych potęg światowych postanowili się spotkać na konferencji w Ośrodku Lotów Kosmicznych na Florydzie celem przedyskutowania zaistniałej sytuacji. Na konferencję zaproszono także największe autorytety w dziedzinie astronomii, fizyki. - 2 - Dwa miliardy lat temu na planecie Centronis rasa ludzka była na bardzo wysokim stopniu rozwoju w pełnym słowa tego znaczeniu. Od kilkuset lat cywilizacja ta żyjąc w pokoju doprowadziła technikę na bardzo wysoki poziom rozwoju. Maszyny oparte na mikroelektronice potrafiły praktycznie wszystko wykonać, począwszy od prostych prac a skończywszy na skomplikowanych operacjach np. ratujących ludzkie życie. Można powiedzieć, iż cywilizacja ta była uzależniona od techniki. Nie wyobrażano sobie życia bez maszyn wykonywujących podstawowe czynności czy robotów wykonywujących skomplikowane prace. Maszyny te potrafiły samodzielnie myśleć i podejmować decyzje, które to decyzje były niekiedy decyzjami dużo lepszymi od decyzji podjętych przez człowieka. Możliwe było to dzięki bardzo zawansowanym mikroprocesorom montowanym w tych maszynach. Na Centronisie ludzie stworzyli można powiedzieć istoty inteligentne, posiadające zdolność uczenia się, czyli możliwość ewolucji. Możliwość, która pozwoliła rasie ludzkiej dojść do takiego stopnia rozwoju. Były to tzw. humanoidy, roboty najnowszej generacji. Było to połączenie człowieka z robotem. W wyniku użycia zawansowanej najnowszej biotechnologii udało się stworzyć niektóre narządy, które mogły być narządami ludzkimi i dość często przeszczepiano ludziom chore narządy, zastępując je zdrowymi, stworzonym w wyniku biotechnologii. Humanoid wyróżniał się tym, iż posiadał te narządy, ale nie miał żywego, biologicznego mózgu a miał mózg mikroelektroniczny czyli można powiedzieć krzemowy. Połączenie tych cech, tj. ludzkiego organizmu z bardzo szybkim mózgiem elektronicznym zaowocowało stworzeniem idealnej maszyny, bardzo inteligentnej, potrafiącej sobie radzić w każdej sytuacji i w każdych warunkach i wyglądającą jak człowiek. Jednak rasa ludzka na tej planecie nie przewidziała jednej możliwości. Mianowicie uważano, iż we Wszechświecie nikt poza nimi nie istnieje. Nie mając żadnych zagrożeń oraz wrogów na Centronisie nie istniały siły zbrojne, można powiedzieć zapomniano o jakiejkolwiek broni. Oczywiście, można było obejrzeć ją w muzeum. Była to broń z czasów kiedy ludzkość między sobą walczyła. Kilkaset lat, przez który to okres nie prowadzono żadnych prac na budową broni jak i jej udoskonalaniem doprowadziło, iż w tej dziedzinie cofnięto się do epoki przysłowiowego kamienia łupanego. Istniała broń jednego rodzaju służąca do obrony przed obiektami z kosmosu – planetoidami i kometami. To w konsekwencji doprowadziło do tragedii. Planeta ta została zaatakowana przez istoty pochodzące z innej galaktyki, które szukały nowej planety na swój dom. Centronis był wspaniałym obiektem do tego. Aby to jednak zrobić trzeba było zniszczyć mieszkańców tej planety, co też zrobiono. Jednak w czasie ataku kilka humanoidów skryło się w pomieszczeniu odpornym na atak a następnie odleciało w poszukiwaniu nowego świata. Maszyny te zdawały sobie sprawę, iż rasa ludzka zginęła. Rasa, która ich stworzyła, która dała im życie. Maszyny te osiedliły się na planecie w gwiazdozbiorze Oriona i nazwały ją X202. Planeta ta nie nadawałaby się niestety na zasiedlenie przez ludzi. Humanoidy jednak były w jakimś stopniu sztucznymi ludźmi. Panujące warunki…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil arkady
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…