Poza Barierą
Opowiadanie science fiction. Publikowane przeze mnie już wcześniej pod innym pseudonimem.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
{b}POZA BARIERĄ{/b}
{b}{i}Gdy dnia 21 września 2317 roku dobiegła końca IV wojna światowa, cała planeta chyliła się ku upadkowi. Europa i Ameryka Północna zostały skażone specjalnie wyhodowanym wirusem. Mieszkańcy tych kontynentów zmarli w straszliwych mękach. Kiedy wydawało się, że wszystko dobiegło końca, choroba zaczęła się rozprzestrzeniać i nic nie było w stanie jej powstrzymać. Ludzkość pragnęła przetrwać za wszelką cenę. W 2318 roku japońscy wynalazcy stworzyli Armen, a następnie Yukoi i Shatarę – wielkie miasta otoczone polami siłowymi. Niewidzialne bariery oddzielające je od świata zewnętrznego pozwoliły przetrwać rasie ludzkiej. Cywilizacja wewnątrz miast zaczęła rozwijać się w zaskakującym tempie. Dokonano wielu interesujących odkryć i stworzono niezwykłe wynalazki, a SYSTEM kontrolował poczynania wszystkich mieszkańców. Implanty znajdujące się w ich mózgach sprawiały, że żadna próba naruszenia prawa nie mogła umknąć wymiarowi sprawiedliwości – SYSTEM mógł poznać zamiary przestępców i zapobiec zbrodni, nim została ona popełniona. Wszyscy musieli się przystosować do regulaminu, by przeżyć.
Minęło wiele lat. Ludzkość przyzwyczaiła się do swojej sytuacji. Upływ czasu sprawił, że zapomniano o świecie zewnętrznym.{/b}{/i}
***
SHATARA, 15 KWIETNIA 2500r.
Szesnastoletnia Auren Blake szła powoli ulicą miasta, nucąc sobie pod nosem ulubioną piosenkę. Dziewczyna miała krótko ścięte czarne włosy i pomarańczowe oczy zrobione przy pomocy specjalnego zabiegu laserowego. Jej ubranie wykonane było z zielonego raenmetalu najwyższej jakości, falującego zabawnie przy każdym kroku. Auren wracała ze szkoły. Mijała gigantyczne drapacze chmur i małe, trzydziestopiętrowe bloki mieszkalne. Przechodziła obok ludzi, wiecznie zabieganych i spóźnionych. W tej ponurej rzeczywistości nie było czasu na przerwy. Wszyscy zawsze mieli coś ważnego do roboty. Nad jej głową, w powietrzu, latały różnego rodzaju flymechy, z wyglądu przypominające nieco produkowane jeszcze przed III wojną światową samochody. Wysoko w górze można było dostrzec sztucznie wygenerowane słońce i bezchmurne niebo. - Pragnę żyć w świecie pokoju. Bez wojen, jak to widziałam w swych snach – zaśpiewała fragment utworu odgrywanego bezpośrednio w jej mózgu. Nagle zderzyła się z czymś i upadła na ziemię. Na chwilę ją zamroczyło. - Wielkie sorrasy! – usłyszała rozbawiony głos, dochodzący jakby z oddali. Sprawca „stłuczki” szybko pomógł jej wstać. Auren ujrzała przed sobą rudowłosą dziewczynę o piegowatej twarzy, ubraną w jakieś stare, zupełnie niemodne już łachmany. - Żyjesz? – zapytała nieznajoma. – Powinnaś uważać, jak idziesz, kobieto! Ja tu na magnet-rolkach pędzę i bym ci krzywdę mogła zrobić! - TY JEDNA...! – Auren zastanowiła się chwilę, nie potrafiąc znaleźć odpowiedniej obelgi. Nagle jej uwagę przykuły piegi rudowłosej. – Nie próbowałaś tego zlikwidować laserowo? – zapytała zdziwiona. – Taka operacja kosztuje grosze! Albo przynajmniej ubrałabyś się porządnie! Nieznajoma roześmiała się. - Nie mam czasu na takie bzdety, moja droga! - Coś ty za jedna, co? – zapytała podejrzliwie Auren. – Nigdy wcześniej cię tu nie widziałam. - No wiesz, nie mogą spokojnie usiedzieć na tyłku. Instynkt odkrywcy. Lubię zwiedzać naszą planetę. Teraz, kiedy na zewnątrz nie ma ludzi, jest całkiem przyje... - Zaczekaj! – przerwała jej Auren. – Czy ty chcesz powiedzieć, że byłaś TAM? - Eeee... „Tam”...? To znaczy gdzie? - No, poza barierą! - Większość życia spędziłam w miejscu, które nazywasz „światem zewnętrznym” – oznajmiła dumnie rudowłosa. - Żartujesz! – Dziewczyna była zaszokowana. – Przecież mówią, że ta choroba... - Gadają bzdury! – prychnęła nieznajoma. - Świat się odrodził. Wirus przestał działać już kilkadziesiąt lat temu. - Ale dlaczego nikt nic nie powiedział...? - Nie wiem. I mało mnie to obchodzi. Dobra, jadę! Mam jeszcze kilka spraw do załatwienia! - Dziewczyna uniosła się w powietrze i poleciała przed siebie. - Hej! Czekaj! Jestem Auren, a ty? - Risa! – krzyknęła rudowłosa i po chwili zniknęła za wieżowcem. Auren stała tak przez chwilę, zastanawiając się nad wszystkim, czego dowiedziała się od tajemniczej Risy. Czy to była prawda? Dlaczego ludzie nie mogli wyjść poza barierę? Powoli, wciąż pogrążona w rozmyślaniach, ruszyła w kierunku domu. Przeczucie mówiło jej, że ona i Risa jeszcze się spotkają.
***
Gdy Auren przekroczyła próg domu, podbiegł do niej malutki, zmutowany genetycznie, dorosły samiec tygrysa syberyjskiego. - Cześć, Piksel! – powiedziała Auren i wzięła zwierzątko w ramiona. – Co tam u ciebie? – zapytała, drapiąc go po brzuszku. - JUŻ YESTEŚ AU-REN?! – w przedpokoju pojawiła się ubrana w różowy fartuch Emily. – YAK TAM W SZKOLE? - Całkiem nieźle, dzięki za troskę. Miałam dzisiaj AŻ trzy lekcje! Wyobrażasz sobie?! I to jeszcze zabronili używać implantów, kazali ćwiczyć pamięć! A niektóre rzeczy, jakich nas tam uczą, są kompletnie nieprzydatne! Na przykład, po co mi wiedzieć, kto to był jakiś-tam Jezus Chrystus?! - NIE WYEM, PA-NIEN-KO! Mimo, iż Emily wyglądem przypominała człowieka, wcale nim nie była. Co prawda, posiadała serce, lecz w pełni mechaniczne. Była bowiem przykładem starego typu androida domowego, obdarzonym sztuczną inteligencją. W domu Blake’ów pracowała od ponad dwunastu lat i nic nie wskazywało na to, by została zastąpiona przez nowszy model. Blake’owie przywiązali się do Emily na tyle, że - zgodnie z ustawą „robot też człowiek” - uznali ją za członka rodziny. - Gdzie mama? – zapytała Auren. - TWOYA RODZI-CIELKA JESZCZE NYE WRÓCIUA! Wtedy drzwi wejściowe rozsunęły się, a do środka weszła niewiarygodnie piękna kobieta o długich blond włosach i niebieskich oczach. Ucieleśnienie marzeń każdego mężczyzny. - Cześć, mamo! – powiedziała Auren z uśmiechem. – Wszystkiego najlepszego z okazji dziewięćdziesiątych urodzin! - Dzięki, mała! – zaśmiała się kobieta. – No powiedz, wyglądam staro? - No co ty, mamo! Świetnie się trzymasz! - Kremy superodmładzające robią swoje! A mówiłam ci już, że tata zarezerwował nam bilety na wycieczkę do średniowiecza?! Ja sama zresztą też sprawiłam sobie prezent! Kilka minut temu fundnęłam sobie powiększenie biustu najnowszą techniką! Popatrz, teraz mam tutaj takie pokrętełko do regulacji i jak sobie nim pokręcę… - ZACZĘUO SIĘ – wtrąciła nagle Emily. - Cudownie! – powiedziała kobieta i pobiegła do salonu, by poznać jubileuszowy, dwudziestomilionowy odcinek telenoweli „MODA PRZEZ SUKCES”. Auren postanowiła udać się do swojego pokoju i odsapnąć. Miała dzisiaj trudny dzień, a na dodatek ta głupia kobieta od genetyki zadała jej PRACĘ DOMOWĄ! Wkrótce chyba wywalą ją z roboty, bo prześladowanie i znęcanie się nad uczniami jest surowo zabronione przez prawo.
***
WELCOME TO WINDOWS TP Auren z uśmiechem popatrzyła na ekran startowy najnowszego systemu operacyjnego Windows Telepatic sterowanego przy pomocy myśli. Gigantyczny monitor komputera zajmował całą ścianę pokoju dziewczyny. Auren przymknęła oczy i wydała polecenie „Odbierz pocztę”. Impuls elektryczny natychmiast trafił do implantu, który wydał odpowiednie polecenie komputerowi. MASZ 2049 NOWYCH
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Arth4niel
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…