Wróć do katalogu

Pożegnanie

Treść opowiadania powstała ponad pół roku temu, pomysł kilka miesiący później, a wersja *.rtf niedawno.

Pluszak, opublikowano , 5 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Setki kafelek z całych sił odbijało światła neonów. Sterylnie czyste powietrze zmieszane było z cudowną wonią środków dezynfekujących. Gdzieniegdzie biła z kranu fontanna krystalicznie czystej wody. W muszlach można było dostrzec odbicia zadowolonych twarzy klientów. Każdy klient wychodził bardziej energiczny, pogodny... Jakby pozdbył się jakiegoś ciężaru. Każdy klient opowiadał o relaksie jakiego doznał. Przy wejściu ustawiono szafę z różnymi czasopismami, aby zatrzymać klientów na dłużej. Jeżeli ktoś zdecydował się zostać całą dobę, przysługiwała mu specjalna zniżka zwana "zniżką kontemplacyjną". Taka właśnie była płatna toaleta na pewnym dworcu. Niektórzy przybywali z daleka specjalnie po to, aby móc poczytać w niej gazetę. To wszystko za sprawą jednego człowieka - profesjonalisty, który znał się na rzeczy, gdyż uprawiał zawód kiblowego przez ostatnie pół wieku. Pan Marek Kowalski - bo o nim mowa - należy do ludzi, którym udało się połączyć pracę z pasją. Ten niewysoki, skromnie ubrany, cichy mężczyzna zna anatomię muszli jak własną kieszeń. Swą karierę rozpoczynał na Dworcu Centralnym w Warszawie. Szybko zauważono jego talent i zaczęto podpisywać z nim przeróżne kontrakty. Kiedy stał się sławny, udzielał wywiadów w telewizji i rozdawał autografy. - Dzięki pana tolalecie zawsze dobrze rozpoczynam dzień - mówiono mu. Pan Marek dobrze wspomina tamte czasy. Niestety życie ucieka nieubłaganie. Siwy włos posypał się już dawno. Oko już nie to samo co kiedyś, nie mówiąc nawet o sprawności. - Czas odejść na emeryturę - mówił sobie od pewnego czasu. Dziś przyszedł do pracy po raz ostatni. Spędził nad muszlami dwa razy więcej czasu niż zwykle, ponieważ chciał pozostawić po sobie jak najlepsze wrażenie. Środki czyszczące zużył do ostatniej kropelki. Stało się tak biało, że musiał założyć okulary przeciwsłoneczne. Na koniec sprawdził jeszcze czy w każdej kabinie jest papier tolaletowy, czy jest odpowiednia liczba czasopism o odpowiednio zróżnicowanej tematyce (muszą być kategorie: seks, polityka oraz seks). - Po raz ostatni tu jestem - powiedział z łezką w oku. Pan Marek uważa, że nie warto oglądać się za siebie i rozpamiętywać tego, co było. Wziął się więc w garść, poprawił postawę i wyszedł z tolalety pewnym krokiem. Nagle zobaczył przed sobą coś niesamowitego. Coś, co zupełnie go zszokowało. Stanął jakby zamrożony z szeroko rozwartą buzią. Rozpościerał się wokół niego tłum ludzi. Wielu z nich było kolorowo ubranych jak na defiladę. Wielu trzymało…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych