Wróć do katalogu

Pragnienie

Co odpowiesz, gdy płomienisty głos zapyta: czego pragniesz?

Breninopublikowano 18 sierpnia 20209 min czytania 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

PRAGNIENIE

Zrazu nie wiedziałem, gdzie jestem. Przebudziłem się nagle, wyrwany z objęć snu gwałtownym szarpnięciem złych przeczuć. Przez długi czas resztki groteskowych i fantasmagorycznych majaków cienkimi niteczkami oplatały mój umysł, nie pozwalając mi odnaleźć swego miejsca w czasie i przestrzeni. Ostatnim niejasnym wspomnieniem – obrazem majaczącym jakby zza zwiewnej woalki, która zniekształca kontury i kształty – był moment powrotu do domu i położenia się w łóżku. Zmogło mnie wówczas nagłe znużenie i osłabienie, a później nastała ciemność, która zdawała się trwać aż do teraz. W tej chwili wiedziałem jednak, że nie śnię. Moja świadomość zrzuciła okowy mirażu i przywiodła mnie do realnego świata. W przeświadczeniu tym utwierdziło mnie uczucie paraliżującego chłodu, który spływał po moich plecach razem z kilkoma kroplami potu. W tej samej chwili uświadomiłem sobie, jak ciężkie, bezwładne i obolałe jest moje ciało. Krzyknąłbym z trwogi i przerażenia, jednak moje gardło wyschło na wiór. Trawiło mnie nieznośne pragnienie. Byłem jak ołowiana figura zawieszona pośród cieni. Każdy skrawek mojego ciała zdawał się odsączony ze wszelkich sił życiowych. Nawet powieki, delikatne i lekkie z pozoru, teraz przesłaniały moje oczy niczym żelazne klapy, których nie mogłem unieść żadną siłą. Zatracony w ciężarze własnego istnienia czułem, jak zapadam się w miękkim łóżku. Sprężyny materaca bez słowa skargi przyjmowały mój ciężar, jednak ja obawiałem się, że w pewnym momencie, napięte do granic swoich możliwości, strzelą wściekle, a ja wpadnę w powstałą lukę i będę spadać bez końca. I wtedy, gdy uleciały ze mnie resztki wszelkiej nadziei, na krótką chwilę poczułem się lepiej. Na ułamek sekundy zdało mi się, że ciało moje poczęło odtajać z tej lodowo-ołowianej skorupy, a płomyki życia przetoczyły się przez moje żyły. Krew uderzyła mi do głowy i wróciła przyjemna świadomość istnienia. Korzystając z tego nagłego daru od losu uniosłem delikatnie powieki. Suchość moich oczu ubodła mnie nagle i jedynie przez mgłę mogłem zlustrować otaczający mnie świat. Ktoś podał mi do spierzchniętych ust szklankę z wodą, a ja przyjąłem ją z westchnieniem ulgi. Życiodajny płyn wydał mi się najsłodszym pośród tych jakie dane było mi kiedykolwiek spożyć. Ktoś inny siedział przy moim łóżku. Dostrzegłem jedynie, że ręka tej postaci porusza się raz szybciej, raz wolniej i wydało mi się, że ma to jakiś związek z tym jak poruszają się moje usta. Pośród ogólnie panującej ciszy dało się słyszeć jedynie szorstki i chrobotliwy dźwięk, jednak tak znajomy i swojski, że niemal przyjemny. Uświadomiłem sobie, że to dźwięk pióra przesuwanego po papierze kancelaryjnym, którego grube stosy zalegały w moim biurze. Papierze, którego jedynie mnie wolno było używać. Myśl ta napełniła mnie nagłą złością i byłbym pewnie wybuchł gniewem, gdyby nie to, że w tej samej chwili uderzyła we mnie kolejna fala gorąca, a moje ciało ponownie stało się nieznośnie ciężkie. Powieki przykryły moje zmęczone oczy i pogrążyły mnie w drgającej ciemności. I wtedy ją poczułem. Nagle uświadomiłem sobie jej istnienie. Zdaje się, że zsunęła się przez cienką woalkę oddzielającą jej świat od mojego. Lekko jak piórko opadła u mojego boku. Jej gorące ciało coraz śmielej zaczęło przylegać do mojego. Swoją rozpaloną dłonią wodziła po mojej piersi, a każdy jej, nawet najlżejszy dotyk, pobudzał trawiący mnie ogień i odbierał oddech. Wtulona w mój bok, oplotła mnie swoimi nogami i po chwili przesiąknięty jej bliskością odniosłem wrażenie, że stapiamy się w jedno. Każdy pojedynczy włos jej bujnej czupryny ognistą pręgą znaczył moją twarz. Ich intensywny, słodki zapach sprawiał, że odpływać poczęły resztki świadomości, którą tak pieczołowicie próbowałem przy sobie utrzymać. Powieki moje nadal ściśle zakrywały oczy, skazując mnie na łaskę ciemności, jednak pomimo tego dostrzegałem ją wyraźnie. Jej ciało było rozpalone niczym hutniczy piec i żarzyło się czerwienią rozpalonych węgli. Rozrzucone włosy niczym warkocze jaśniejących komet okalały jej twarz i otulały takim blaskiem, że nie mogłem dostrzec jej rysów. Pomimo tego wiedziałem, że jest piękna. Tak piękna, że samo słońce mogłoby czuć się zawstydzone stając przed jej obliczem. I gdy patrzyłem w jej rozjaśnioną twarz zniknęły wszelkie dzielące nas bariery, a ona poczęła obsypywać moją twarz i szyję tysiącem rozpalonych pocałunków, a każdy z nich wypalał trwałe piętno na mojej skórze. W ciszy panującej między nami,

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych