Prawdziwa wartość
Historia Twojej dobroci...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Skrzywił się na widok porżniętej świni. Splunął i odwrócił wzrok. Poszedł dalej. Niedawny widok zaspokoił jego apetyt jaki zrodził się podczas obecnej podróży. Piaszczysta droga stawała się nie do zniesienia. Kroki grzęzły w sypkiej mazi, a jemu samemu wydawało się, że maszeruje w miejscu. Miecz wydał się dwa razy cięższy niż zazwyczaj, a zbroja bezlitośnie dusiła spocone ciało. Usiadł, aby odpocząć. Zdjął z siebie cały ciężar. Wychylił manierkę z wodą i zaczerpnął kilka łyków. Położył się w cieniu pod jednym z drzew. Zasnął. Zbudził go dopiero jakiś muzykalny śpiew, którego echo szybko rozchodziło się po terenie zielonego lasu. Z niechęcią otworzył oczy. Po drodze szlajał się jakiś elf. Niewielki i na pierwszy rzut oka, wydawał się niezbyt ładny jak na swą rasę. Co chwila zmieniał chwyt na swej lutni i nucił jakąś piosenkę.
Moja miła, byłaś tam Teraz jesteś- nie wiem gdzie Pozwól proszę jeszcze raz Znaleźć w świecie usta twe
Ukochana, miła ma Pieścić ciało twoje chcę…
Przerwał na widok leżącego pod dębem rycerza. Uśmiechnął się. Zarzucił lutnię na plecy, jakby nie miał zamiaru dalej grać i krzyknął do odpoczywającego: -Pozdrowienia!
Mowis nie drgnął. Wodził zmęczonym wzrokiem za idącym drogą dziwakiem. Grajek nagle zmienił kurs i skierował się w jego stronę. Podszedł bardzo blisko, zdjął zdobioną dworskimi wzorami czapkę i ukłoniwszy się powiedział:
-Panie, wspomóż mnie. Drugi dzień podróżuję bez wody, nie wspominając o jedzeniu. Bóg jeden wie, gdzie jestem. Jechałem z cyrkiem, wszystko było dobrze, w nocy położyłem się spać, aż tu nagle nad ranem budzę się w szarym polu. Nie wiem co się stało. Wypadłem podczas podróży, czy jak? Wszystko zostało na wozie. Nie wiem dokąd iść. W gardle suchość taka. Daj skosztować panie – zakończył elf wskazując na manierkę z wodą.
Rycerz spojrzał z ukosa na grajka. Po chwili odwrócił badawczy wzrok, przekręcił się na bok i powiedział: -Sam mam mało. Do miasta jeszcze z dzień drogi. Muszę oszczędzać. -Panie… Przez umysł rycerza przemknęła chciwa myśl. -Dobrze. Masz, ale góra tylko dwa łyki. Jak zobaczę, że łyknąłeś więcej poderżnę ci gardło. Zrozumiałeś?- powiedział podając grajkowi wodę. -Tak panie. – Odrzekł muzykant i łyknął dokładnie dwa, ale jakże grube łyki, które mało co nie rozsadziły mu przełyku.
-Dzięki ci rycerzu. Już od kilku godzin nie miałem wody w ustach, a żar taki z nieba kropi. Już czułem uschnięte nuty wydobywające się z mego gardła. Jeszcze raz, wielkie dzięki! Jak ci się odwdzięczę? Rycerz uśmiechnął się szyderczo. -Nie zapominaj, trzeba sobie pomagać. Mówisz, że szukasz drogi do miasta?- zapytał podnosząc się z ziemi.- Pójdziemy razem, wtedy nie zginiesz, nie zabłądzisz. Co ty na to? Okolice teraz niebezpieczne, nie warto podróżować samemu. Pełno bandytów i… różnego robactwa… Idziesz ze mną? -A czemuż by nie. We dwóch zawsze raźniej. – Stwierdził elf. -Co racja, to racja. –Zgodził się rycerz, zarzucając na plecy lutniarza swój ciężki ekwipunek. -Ależ panie… -No musimy sobie pomagać. Dwa dni maszeruję z tym ciężarem. Pomożesz chyba rycerzowi. -Chociaż moje plecy nie są do tego przystosowane, to z chęcią, tylko jak ja teraz będę grał?
#
Minęło południe. Słońce przesuwało się na widnokręgu, schylając się coraz niżej, ku zachodowi, ale nie przestawało swym żarem męczyć podróżnych. Pył drogi oblepiał bose stopy elfa. Pot wsiąkał w jego ubranie, czyniąc wędrówkę bardzo nieprzyjemną. -Dokąd zmierzałeś szlachetny rycerzu ? - zapytał elf, sam nie wiedząc czemu zachciało mu się nagle gadać, ani czemu nazwał tak swego nowego kompana. Rycerzem to on może i był, ale na szlachetnego nie wyglądał. Elf nie był głupi, od razu wykrył podstęp w przysłudze przystojnego kawalera częstującego go wodą. To co wypił wypocił już pewnie ze dwie, albo trzy godziny drogi temu. Po co niósł te tabory na sobie? Być może w okolicy są bandyci, może nawet i smoki, elf bał się ich okropnie, ale z drugiej strony, jeśli nie dosięgnie go ostrze przeznaczenia, to umrze podczas wędrówki z wyczerpania jeśli nie znajdzie szybko miasta. Sam nie wiedział co gorsze.
-Dokąd zmierzam? – zamyślił się rycerz. - Cały czas przed siebie. Obecnie mam upolować jakiegoś smoka, który napada na Qvodel. Król przysłał specjalnie po mnie. Wie dobrze, jaki ze mnie wojak – rycerz podrapał się po brodzie, by tym gestem podkreślić swe mężne słowa. – Tak, tak… synu elfki. U mojego boku, możesz czuć się bezpiecznie. Nie jeden smok ginął od tego miecza – rycerz z dumą wskazał na ostrze przyczepione do swego boku. - Tak przyjrzyj się mu, bo kiedyś może uchroni cię od śmierci. Rad bym był, gdybyś wówczas pamiętał komu zawdzięczasz swe życie… Właściwie to jak się nazywasz?- zapytał nagle, przerywając swe pochwały.
-Posvmoerelvwim- dla przyjaciół Post. -Hm, trudne do wymówienia i nieco dziwaczne imię. Jak wy dajecie sobie radę z ich wymową? Pasuje jednak do kogoś takiego jak ty… Jesteś elfem? -Tak. -Nie wyglądasz na elfa. Raczej przypominasz wyrosłego karła, albo nawet gnoma. Nie obrażaj się, ale elfy szczycą się swą urodą, a ty… -Wiem panie, nie musisz dalej nic mówić…
#
Było już ciemno, kiedy zza horyzontu zaczęły ukazywać się mury…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil marlodz
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…