Prawdziwy Romans
Pierwsza część opowiadania o wampirach, miłości i poszukiwaniu szczęścia
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
I
Marek już dobre kilka minut biegł za wysokim, szczupłym mężczyzną. Pomimo, że uciekający wyglądał na dobre pięćdziesiąt lat bez problemu utrzymywał bezpieczną odległość przed goniącym go dwudziestopięciolatkiem. Rany po nożu w brzuchu i ręce młodzieńca coraz bardziej dawały o sobie znać i chociaż był on bardzo wysportowany powoli zaczął opadać z sił. „Tym razem mi się nie wymknie” – pomyślał – „Musze go dopaść...” Zebrał resztki energii, która jeszcze w nim pozostała i na ile zdołał przyspieszył. Poczuł jak zaczyna kręcić mu się w głowie, tymczasem jego przeciwnik nie wydawał się być zmęczony. Przechodzący ludzie uciekali z ich drogi i krzyczeli coś w ich kierunku, ale te słowa nie docierały do Marka. Krótki listopadowy dzień już dawno dobiegł końca, w świetle latarni dało się zauważyć pierwsze krople zimnego, jesiennego deszczu. Wysoki, starszy mężczyzna co chwila obracał się sprawdzając jak daleko za nim znajduje się chłopak, niespodziewanie dostrzegł uliczkę po swojej prawej stronie i skręcił w nią. Na wpół przytomny Marek chciał podążyć za nim lecz wpadł na wychodzącą zza rogu, niczego nie spodziewającą się młodą dziewczynę. Osłabiony utratą krwi i wysiłkiem jaki włożył w pościg, pod wpływem zderzenia zatoczył się i upadł. Dziewczyna odrzucona ciężarem jego ciała też się przewrócił, lecz od razu wstała. Marek z trudem uniósł głowę, zobaczył w oddali znikającą w coraz mocniejszym deszczy szczupła postać, spróbował się podnieść, ale od razu ponownie znalazł się na mokrym chodniku. - Uważaj jak biegasz! – krzyknęła dziewczyna – inni ludzie też chodzą po ulicach... przez ciebie jestem cała mokra! Młodzieniec nadludzkim wysiłkiem oparł się na dłoniach i klęknął na kolanach. - Musisz... musisz mi pomóc wstać... ja muszę.. muszę złapać tego... – z trudem mówił do dziewczyny - Co?! Poturbowałeś mnie, jestem przez ciebie cała mokra i jeszcze mam ci pomagać? – odwarknęła młoda szatynka. Popatrzyła ze złością na klęczącego Marka i nagle w świetle latarni dostrzegła, że strużki wody spływające z jego ubrania mają kolor czerwony. Krew. - Wszystko w porządku – spytała niepewnie i lekko zbliżyła się do chłopaka – nic ci nie jest? Jesteś ranny? Może wezwać karetkę? - Poradzę sobie... Po prostu pomóż mi wstać – odpowiedział słabym głosem – Jak ci na imię...? - Magda.... – wyszeptała drżącym głosem – ja lepiej wezwę pomoc... - Madziu... – z trudem przez zaciśnięte zęby wycedził Marek – Przepraszam... że na ciebie wpadłem i proszę... żebyś mi pomogła się podnieść.... Dziewczyna podeszła do niego i pozwoliła by chwycił ją z rękę, potem zaparła się i postawiła go na nogi. Niektórzy przechodnie na chwile zatrzymywali się obserwując sytuacje, ale po chwili odchodzili pospiesznie w strugach zimnego, listopadowego deszczu. Marek chwiejąc się na nogach spojrzał na dopiero co poznaną Magdę. Jej czarne długie włosy całe zmoczone przykleiły się do policzków, patrzyła na niego dużymi brązowymi oczami trzęsąc się, trochę z zimna, trochę z przerażenia. Była ładna i młoda. Chłopak chciał coś powiedzieć, podniósł rękę i w tym momencie stracił przytomność przewracając się na towarzyszkę. Nie była ona w stanie utrzymać dużo cięższego, dobrze zbudowanego mężczyzny.
II
Marek obudził się na szpitalnym łóżku. Spróbował się poruszyć lecz poczuł ból w okolicach brzucha i lewej ręki. Spojrzał w tamte miejsca i zobaczył opatrunki. Powoli dochodziło do niego co się stało, osłabiony stracił przytomność a tamta poznana dziewczyna musiała wezwać karetkę. Wolno podniósł się i usiadł na łóżku po czym nacisnął guzik w ścianie by wezwać pielęgniarkę. Po chwili w pokoju pojawiła się starsza, lekko siwiejąca kobieta. - O już się pan obudził – powiedziała pogodnie na powitanie – było z panem krucho, ale teraz już wszystko powinno być w porządku - Też mam taką nadzieję – odpowiedział chłopak uśmiechając się – od kiedy tu jestem? - Od 2 dni, stracił pan dużo krwi i był bardzo osłabiony... – odpowiedziała siostra – Został pan napadnięty? Może chce pan zgłosić się na policje, złożyć zeznania...? Ta Dziewczyna, która tu pana przyprowadziła mówiła, że pan kogoś gonił... - Nie..., po prostu pokłóciłem się z kolegą... – uciął spekulacje starszej kobiety- on jest trochę nerwowy. - No dobrze – pielęgniarka spojrzała na niego nieufnie - Kiedy mogę stąd wyjść? – spytał kobietę - No powinien pan zostać jeszcze kilka dni na obserwacji, ale myślę, że jak lekarz pana przebada i wszystko będzie w porządku to będzie pan mógł wyjść... - Jeszcze jedno, czy ta dziewczyna zostawiła może jakiś numer albo adres, bo chciałbym jej podziękować? - Niestety nie... Jeszcze chwilę rozmawiali ze sobą i pielęgniarka wezwała lekarza. Ten przebadał Marka i zezwolił mu na opuszczenie szpitala. - Przez kilka dni powinien pan wypoczywać – powiedział mu na końcu – nie wygląda mi pan na kryminalistę i zabijakę, chociaż na pańskim ciele widnieje wiele blizn. Powinien pan lepiej dobierać znajomych, bo tacy to mogą pana do grobu wpędzić.... Jeszcze jedno, nie wiedziałem, że ma pan dopiero 25 lat, wygląda pan na starszego... - Tak.... – kwaśno uśmiechnął się Marek – wiem, wiem.... Dziękuję doktorze, za opiekę i radę... Mam nadzieje, że nie…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil MeijiZ
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…