Wróć do katalogu

Prawdziwy Romans cz3

ostatnia czesc opowiadania o szczesciu i jego poszukiwaniu, przeczytajcie tez wczesniejsze czesci bo tworza jedna calosc, podzielilem te cale opowiadani na 3 czesci zeby lepiej sie czytalo

MeijiZ, opublikowano , 19 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

VI

6 miesięcy później

Marek szczerze zaśmiał się kiedy Magda usiłowała naśladować jego ruchy, jak on ćwiczy na worku treningowym. Podszedł do niej od tyłu i objął ją. - Jak mi idzie? – spytała odwracając się do niego - Super.. – odpowiedział uśmiechając się – kurcze, będę musiał uważać żeby cię nie denerwować bo niedługo mnie pobijesz... - Ciebie nigdy.. – rzuciła zalotnie – no chyba że będziesz niedobry dla mnie.. Marek spojrzał w jej piękne brązowe oczy i pocałował ją. - Lubię kiedy jesteś taki wesoły... – szepnęła mu do ucha – wiesz na co mam teraz ochotę..? - Na co? – spytał przekornie, choć dobrze wiedział o co jej chodzi Magda już chciała odpowiedzieć gdy nagle dobiegło ich natarczywe pukanie do drzwi. - Ciekawe kto to? – zaśmiała się – może jakiś niezadowolony sąsiad, za głośno się zachowujemy.. Marek skierował się w stronę wejścia do mieszkania - Zaraz mu powiem żeby nam nie przeszkadzał – odwrócił się do dziewczyny i powiedział wesoło – poczekaj tu na mnie.. Już chciał otworzyć drzwi i przekonać się komu tak bardzo zależy żeby złożyć im tą niespodziewaną wizytę, gdy nagle dało się słyszeć głośny trzask wyłamywanego zamka. Marek stanął niepewnie oczekując rozwoju sytuacji. Kolejne potężne uderzenie w drzwi dosłownie wbiło je do środka. W progu stało trzech dobrze zbudowanych mężczyzn dziko wpatrując się w niego. To nie był ludzki wzrok. „Ghule” – ta myśl uderzyła Marka niczym piorun. - Mała chowaj się gdzieś! – krzyknął najgłośniej jak mógł, ale wiedział że jeśli go zabiją to ją na pewno też. W tej samej chwili pierwszy z nich podbiegł i zadał potężny cios mierząc w głowę zabójcy wampirów. Chłopak uchylił się instynktownie i z całej siły kopnął swojego przeciwnika w krocze. Kątem oka zobaczył jak drugi napastnik przebiega obok niego, w głąb mieszkania, do miejsca gdzie była Magda. Natychmiast się obrócił i ruszył za nim, w tym momencie poczuł silny cios na swoich plecach. Odrzuciło go i wylądował na ścianie. Nie zdążył się odwrócić kiedy dosięgły go kolejne uderzenia. - Ty psie! – krzyczał wściekle Ghul okładając go – chcesz bruździć w sprawach naszego pana ...?! Marek pomyślał o Magdzie. Sam nie bał się śmierci, ale nie wyobrażał sobie, żeby ona mogła zginąć, zabita przez Ghula. To nie była jej walka, to nie była jej sprawa, to nie była jej wina. Rozwścieczony zebrał wszystkie siły i nie zważając na ciosy odskoczył na bok. Lekko oszołomiony podbiegł do swojego przeciwnika, ten próbował go uderzyć, ale był zaskoczony całą sytuacją i nie umiał trafić, w tym czasie Marek chwycił Ghula za głowę i z całej siły wbił mu palce w oczy. Napastnik krzyknął przeraźliwie i złapał się za twarz. Ta sekunda wystarczyła, żeby chłopak pochwycił stojące w przedpokoju krzesło i roztrzaskał je na swoim niedoszłym oprawcy. Z dalszych pokoi dobiegł go rozpaczliwy krzyk Magdy. Marek zebrał się w sobie i popędził w tamtym kierunku. Wściekle wpadł do pomieszczenia i nie zastanawiając się zadał potężne kopnięcie osobnikowi, który szarpał jego dziewczynę za włosy. Poczuł jak jego noga przełamała opór żeber napastnika i lekko zagłębiła się do środka. Ghul cofnął się i jęknął z bólu. Chłopak doskoczył do Magdy i chwycił ja za rękę - Uciekaj stąd – krzyknął i zobaczył, że na jej twarzy jest parę śladów po uderzeniach, po jej policzkach spływały łzy – Zabije skurwiela! - Zostaw uciekajmy razem – dziewczyna pociągnęła go za rękę Marek wyrwał się i podbiegł do klęczącego na ziemi osobnika i z całej siły kopnął go w głowę. Ten momentalnie padł bez ruchu. Chłopak spojrzał na Magdę i zapłakał, tak bardzo się o nią bał, tak bardzo nie chciał, żeby ta część jego życia kiedyś dotknęła jej. - Idź do Gregora, tam się spotkamy – powiedział do niej przez łzy – będę tam na pewno.. Dziewczyna spojrzała na niego przerażona, on przetarł jej oczy. W tej chwili pierwszy z Ghuli wbiegł do pokoju. - Uciekaj – krzyknął i rzucił się na napastnika, zauważył, że Magda wybiega z mieszkania i poczuł się spokojniejszy. Przeciwnik był bardzo silny i zdeterminowany, chwycił Marka i zadał mu cios głową, chłopak poczuł jak z nosa zaczyna lecieć mu krew. Osobnik cisnął nim o łóżko, niestety nie wiedział, że zabójca wampirów zawsze ma przy nim broń. Pewnie zaczął się zbliżać do swojej ofiary. Nagle kilka strzałów przerwało ciszę. Ghul przewrócił się martwy. Marek pospiesznie pozbierał się, kopnął jeszcze leżącego w przedpokoju napastnika i wybiegł z mieszkania.

VII

Drzwi otworzył mocno zaniepokojony Gregor. Marek z pochyloną głową wszedł do środka. Dowódca z wyrzutem spojrzał się na niego. Chłopak czuł się winny i było mu smutno, ręką trzymał się za nos. - Gdzie Madzie? – spytał niepewnie - Tam w pokoju – powiedział Grzegorz wskazując mu kierunek – chyba ją zawiodłeś... będziemy musieli pogadać... ale wpierw idź pogadać z nią.. Marek niepewnie spojrzał na swojego przyjaciela i powoli wszedł do pomieszczenia gdzie była dziewczyna. Spojrzał na nią, płakała cicho, jej twarz była podrachana i posiniaczona. Chłopak starał się powstrzymać łzy, ale nie umiał. - Przepraszam cię Mała – zaszlochał – przepraszam... Magda popatrzyła się na niego przez łzy - Marek...Marek – łkała – kocham cię...nad życie...jesteś tym facetem na którego czekałam zawsze.. tym jedynym...ale.. ale ja nie mogę tak żyć... Chłopak podszedł do niej. - Nie mogę tak żyć.. zaufałam ci.. mówiłeś.. mówiłeś mi tyle razy – kontynuowała – że z tym skończysz.. chciałam ci pomóc... - I pomogłaś... - Nie.. chciałam żebyś mnie kochał.. żebyś był szczęśliwy.. chciałam być dla ciebie wszystkim.. całym światem.. ale widzę, że dla ciebie nadal najważniejsza jest.. zemsta.. - Mała tak nie jest... – starał się ją ucałować ale ona odwróciła głowę i głośno zapłakała - Nie mogę tak żyć.. bo ty dla mnie jesteś wszystkim.. i daje z siebie wszystko.. wszystko.. żebyś był szczęśliwy.. ale ja nie mogę tylko dawać.. ja też potrzebuję.. miłości.. - Madzia – Marek starał się coś powiedzieć ale nie umiał - Może kiedyś – dziewczyna wybuchnęła głośnym płaczem, te słowa sprawiały jej duży ból – może kiedyś będziemy razem... ale nie.. dopóki nie zrozumiesz... nie zrozumiesz jak mnie ranisz... Wstała z krzesła i skierowała się do wyjścia. - Poczekaj tu odwiozę ją – powiedział stanowczo Gregor – musimy pogadać.. serio musimy pogadać.. Marek upadł na kolana i głośno zaszlochał, czuł że ją traci.

VIII

Po około dwóch godzinach Gregor wrócił do mieszkania. Marek załamany siedział na krześle i tępo wpatrywał się w jakiś punkt na ścianie. Dowódca podszedł do niego. - Jesteś moim przyjacielem, ale wkurwiasz mnie niesamowicie..- zaczął szorstko – czego ty właściwe chcesz człowieku... Marek skierował wzrok w jego kierunku. - Co będzie jak zabijesz tego wampira? Haa? Będziesz szczęśliwy? – kontynuował podnosząc głos – pytam kurwa czy będziesz szczęśliwy? - Nie wiem.. – chłopak odpowiedział niepewnie - Stary... On zawsze cię lubił.. byłeś dla niego jak syn.. niektórzy mówili, że swoich prawdziwych dzieci nie kochał tak jak ciebie.. – Grzegorz zamyślił się – wiesz co on mi zawsze powtarzał..? Marek poruszył się słysząc te słowa, Stary zastępował mu rodziców, był najbliższą osobą w jego dzieciństwie. - Nigdy ci tego nie mówiłem – ciągnął dowódca – obrałeś swoją drogę... ale Stary zawsze mówił: Wiesz Grzesiu, chciałbym żeby ten chłopak porzucił to wszystko... w jego życiu już było wystarczająco cierpienia... a zemsta nie da mu ukojenia... nie wróci do życia jego rodziców.. nieważne jak wiele wampirów zabije... teraz Marek jest młody, narwany, chce rewanżu.. ale boje się tego, że kiedyś on dojdzie do tych samych wniosków co ja... ale będzie już za późno.. przegapi swoje szanse.. stanie się wypalonym człowiekiem... zabójcą... bardzo chciałbym żeby był szczęśliwy... żeby odnalazł spokój, poznał dziewczynę, założył rodzinę... i dał swoim dzieciom takie dzieciństwo... jakiego nigdy nie miał... a o jakim zawsze marzył... Chłopak głośno zaszlochał, słowa jego nieżyjącego już opiekuna dotarły do niego całkowicie. Gonił za rzeczami, które wydawały mu się istotne, a na bok odstawiał te na prawdę najważniejsze. - Ale ze mnie głupiec, Gregor..., czemu mi nie mówiłeś, że jestem debilem? Jaki ze mnie pojeb.. - Słuchaj Marek..., wiesz jeszcze dlaczego ci nigdy nie mówiłem co Stary o tobie mówił..? – nie czekając na odpowiedź dokończył – bo na końcu dodawał: Grzesiu... za nikogo życia nie przeżyjesz... i choć uważam, że to co mówię jest słuszne.. dla Marka może wydać się głupie.. bo nie chodzi o to żeby on żył tak... bo ja tego chce... chodzi o to żeby on sam chciał tak żyć.. mam nadzieję, że kiedyś sam do tego dojdzie... - Kocham tego człowieka – zapłakał chłopak – tyle mu zawdzięczam... często byłem.. wiesz.. źle go traktowałem... a on zawsze chciał dla mnie najlepiej.. Gregor.. tobie też za wszystko dziękuję... zawsze byłeś dla mnie jak brat.. - Wiele razy rozmawiałem z Magdą przez ten czas jak byliście razem... zrozumiałem, że jej zależy na Tobie.. że jesteś spełnieniem jej marzeń... dlatego pół roku temu przestałem cię brać na akcje... nie chciałem żeby coś ci się stało... przynajmniej jakoś chciałem cię chronić.. wszyscy chcieliśmy... chciałem ci pomóc.. Marek podszedł i wtulił się w ramię Grzgorza. - Jeszcze jedno młody... łap szczęście... pieprz te…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych