Prawo krwi - prolog
"Uciekaj wędrowcze! (...) Nie jesteś bezpieczny w puszczy po zmroku. Uciekaj, bo po zmroku budzą się upiory!"
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Czarno odziana postać, niczym drapieżny ptak, przykucnęła na konarze drzewa, wypatrując ofiary. Zapadał zmierzch i choć mogłoby się wydawać, że w lesie robiło się cicho, ten dopiero zaczynał żyć własnym życiem. Czasem pośród szelestu poruszanych wiatrem liści dało się słyszeć złowieszcze pohukiwanie puchacza i krakanie kruków, to znów odległe wycie kojota przebijało się przez zasłonę ciszy, zapowiadając, iż właśnie wyruszył podjąć swój odwieczny taniec śmierci. Echa leśne nuciły wieczne kołysanki i opowiadały pradawne historie, zbyt straszne, by znieść mogły światło dnia. Bajały o niepodobnych do niczego mieszkańcach gęstwiny, o duchach i zjawach, o prehistorycznych wojnach, które zrosiły krwią żyzne ziemie Harmountu i przedwiecznych zapomnianych bogach, którzy z ukrycia wciąż władali tą ziemią. Uciekaj wędrowcze, syczały gałęziami stare topole, uciekaj póki nie jest za późno! W nocy las nie jest tym samym lasem, ani strumyk tym samym strumieniem. Uciekaj jeźdźcze, skrzypiały dębowe konary, opuść miejsce, które nie należy już do twojego świata! Zginiesz wśród dziwów i demonów, o jakich ci się nawet nie śniło. Nie jesteś bezpieczny w puszczy po zmroku. Uciekaj, bo po zmroku budzą się upiory! Samotny jeździec, podążając wąską ścieżką w stronę strumienia, nerwowo rozejrzał się dookoła. Ani myślał uciekać. Bywał w Dzikim Lesie nie raz i nie dwa, znał jego zarośla jak własną kieszeń i czuł się zbyt dumny, aby odczuwać strach. Starzy ludzie w wiosce go przestrzegali. Strzeż się lasu, mówiła Branna, babka jego narzeczonej. Już niejeden śmiałek wyprawił się w gęstwiny po zmroku i nigdy nie powrócił. Robert, choć z pokorą wysłuchiwał rad starej zielarki, drwił w duchu z wiejskiej zabobonności. Polowania w Dzikim Lesie, odkąd tylko nauczył się dosiadać konia, były jego ulubioną rozrywką. Jednak jak wielu młodych, szybko znudził się tym co znane i spragniony mocnych wrażeń, udał się do lasu po zmroku. To była wyjątkowo ciemna noc. Księżyc w nowiu, niewidoczny na czarnym niebie, nie mógł oświetlić mu drogi. Nikłe światło gwiazd, choć pozwalało dostrzec grube pnie drzew, płatało figle ludzkim niewprawnym oczom. Młodzieniec zadrżał, słysząc szmer kołyszących się liści. Chłodny podmuch zjeżył mu włosy. To tylko wiatr, pomyślał. Prowadząc na lejcach gniadą klacz, ruszył w kierunku strumyka. Przekonany, iż w śpiącym lesie nie ma co szukać rozrywek polowania, postanowił wykąpać się w chłodnej, przejrzystej wodzie. Uwiązał konia przy karłowatej brzozie i pogwizdując, zaczął rozpinać skórzaną kamizelkę, nieświadom śledzącego go wzroku. Zaledwie kilka stóp wyżej, na konarze olbrzymiego dębu, niezauważona czaiła się ognistowłosa postać w czarnym stroju. Jej oczy, płonące żądzą,…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Angela
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…