Wróć do katalogu

Preludium

cd.wędrówki Arkaidy

mesue, opublikowano , 10 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Rozdział II

PRELUDIUM

Rankiem otworzyłam jedno oko, i sen nie znikł. Później otworzyłam drugie oko i też nic. Uszczypnęłam się. Dalej byłam w pieczarze w kształcie koła. Zobaczyłam Pundę.. Wstałam. - Szczypanie nic ci nie pomoże. - Dzięki łaskawco, ale teraz nie przeszkadzaj. Będę rozmawiać z Bogiem- uklęknęłam, aby zmówić pacierz. - W twoich rękach jest cały świat. Jeśli odejdziesz będzie to znaczyło, że ludzie przegrali, a ziemia pogrąży się w chaosie. Pamiętaj jednak, że przyjdzie taki dzień, a. nie powiem ci kiedy, ani w jakim to będzie miejscu, że zapytam, i wtedy musisz dać jednoznaczną odpowiedź. Patrz, abyś wtedy była gotowa. Śpij jak strażnik, chodź lekko jak wiatr, słuchaj i mów wtedy, gdy tylko zachodzi potrzeba, a myśl twa niech przekracza granice wszechświata. I nigdy nie oglądaj się za siebie. Wstań. Dzisiaj jest pierwszy dzień wyprawy. Idź i nie pytaj dlaczego ty. Nadejdzie taki dzień, że otrzymasz odpowiedź – usłyszałam.. - Chyba śnię, albo mam omany słuchowe – powiedziałam do siebie. - Nie masz – powiedział Punda. -Nie mam? - Jeszcze nie raz zdziwisz się i podniesiesz swoje powieki, pod którymi czają się wielkie i piękne oczy, które potrafią widzieć rzeczy nie widzialne dla innych. Masz oczy swoich przodków. - Punda przecież w twoim wieku nie należy prawić komplementów kobiecie. - Tak uważasz? - Chyba tak. - Mam oczy, które widzą, uszy, które słyszą i usta, które mówią. Ale pamiętaj masz rozum więc go używaj, i serce, które nigdy się nie myli. - To już zdążyłam zauważyć. - To dobrze. - A teraz takie prozaiczne pytanie, czy dostanę coś na śniadanie, a może w waszym świecie można istnieć bez jedzenia? - Nie mamy tak wykwintnych rzeczy, jakie lubisz, ale na pewno nie zostawię cię głodnej na pastwę wilków – odpowiedział Punda śmiejąc się. - Bardzo śmieszne. Najpierw podkarmisz mnie, aby im lepiej smakowało. - No tak. I wielki śmiech ogarnął nas oboje. Przekomarzaliśmy się i śmialiśmy. Punda przedstawiał, jak dokarmia mnie i rzuca wilkom, a one nie chcą jeść, bo jestem za chuda.. Proponowałam wilkom w zamian za siebie Pundę. Był grubszy., ale one go nie chciały. Był dla nich za stary. Nasze swawole przerwał znów ten sam tubalny głos. -Punda co to za głos? - Nie wiem. - Nie wiesz? - Cóż w tym dziwnego, że nie wiem. - Wiesz tylko nie chcesz mi powiedzieć. - Co tak spoważniałaś?- zapytał Punda. - Nic. Przypomniało mi się jak zostałam sama pośród wilków.. Musiałam toczyć walkę ze złymi ludźmi i pokonywać przeszkody, jakie mi rzucali pod nogi. Musiałam przetrwać i nie dać się złamać, a przede wszystkim ochronić tych co kochałam. Trudny był wtedy dla mnie każdy dzień. Wieczór zastawał mnie w modlitwie o lepsze jutro, a ranek nową nadzieją, że owe lepsze jutro, będzie dzisiaj.. Jedyną obroną przed wilkami był tylko ogień. Moim ogniem była moja wiara i siła. - Nie płacz kochanie będzie jeszcze taki czas, że oni będą płakali, a twoje usta będą uśmiechać się. - Wiesz Punda o czym myślę? - Tak Idziemy na śniadanie. - Dobrze, bo zrobiłam się jeszcze bardziej głodna niż przed chwilą. - Weź już swój plecak. Nie wrócimy już do tej sali. Po śniadaniu od razu wymarsz, a droga daleka i niebezpieczna. - Punda ja nie mam plecaka. - Teraz już masz. - Aha. Czy ten zielony to mój?- zapytałam. - Tak. Nie jest ciężki. - To dobrze. Po śniadaniu Punda zarządził wymarsz. Nie stawiałam oporu, gdyż czułam, że byłby on zbyteczny. I tak musiało dopełnić się coś co było częścią mojego życia, a czego jeszcze nie bardzo rozumiałam, a może faktycznie nie chciałam rozumieć, i uciekałam od tej prawdy, a ona i tak mnie dopadała. Weszliśmy do sali, w którym stał jeden kamienny fotel na środku. Wokół stały same lustra. Podejrzewałam, że były one w stylu szkła weneckiego, które pozwala innym nas oglądać, a nam zamyka oczy. - Usiądź. – wskazał kamienny fotel Punda. - Nie dziękuję. Siadaj ty, jesteś przecież starszy, a mnie nauczono kultury. - Jeśli jesteś tym kim myślimy usiądziesz na nim i zostaniesz. - Aha, a jeśli nie, to odpłynę w zaświaty, albo skamienieję ? – zapytałam. - Nie, tylko wrócisz do swojego domu, a to będzie znaczyło, że pomyliliśmy się. W to jednak wątpię, bo On nigdy się nie myli. Siadaj więc, bo to i tak to musi się spełnić, i na nic twoje dąsy, ani przekomarzanie. Co ma być to będzie. Usiadłam. Przez moment chciałam, abym nie była tą właściwą osobą. Chciałam wrócić do domu i żyć życiem zwykłej kobiety. Niestety kiedy otworzyłam oczy zobaczyłam tę sama salę, a obok mojego fotela stał Punda i uśmiechał się. - Jestem trochę rozczarowana - powiedziałam. - A ja nie. Cieszę się, że pierwsza próba dokonana i to pomyślnie. Od początku po twoich rysach poznałam geny twoich przodków. Teraz musimy zamilknąć. Ktoś inny przed naszym wymarszem chce ciebie zobaczyć, i z tobą porozmawiać. - Czy zobaczę go? - Nie. Tylko usłyszysz. - Szkoda. - Cicho teraz moje dziecko. - Dziecko? Jakieś ze mnie starszawe dziecko. - Cicho. – powiedział zniecierpliwiony Punda Faktycznie na ścianie pojawił się…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych