Próba Boża
O tym jak szybko mozna wszystko stracić i jak cięzko to odzyskać
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Próba Boża
Scena 1 Wnętrze klasy. Ostatnia lekcja, godzina wychowawcza. Uczniowie w klasie rozmawiają szeptem o zbliżających się feriach, o tym gdzie wyjeżdżają, gdzie można tanio kupić narty i jaka zniżka jest na lodowisko. Wychowawczyni w milczeniu uzupełnia dziennik. Tylko ona nic nie mówi .Agnieszka. Siedzi samotnie w ławce pod oknem i smutnie patrzy w dal. Na zewnątrz deszcz. Ponuro i szaro, zupełnie jakby niebo rozpłakało się nad tym, co się dzieje wewnątrz niej. Znowu zawaliła fizyke....Nagle wychowawczynie wstaje zza biurka, poprawia okulary i mówi Wychowawczyni: No, moi drodzy za chwile dzwonek. Chciałabym życzyć wam udanych ferii (kątem oka patrzy na milczącą Agnieszkę) Uważajcie na wszelkich stokach narciarskich, w dzisiejszych czasach o wypadek nietrudno. Przypominam, że spotykamy się 12 lutego, jeszcze raz życzę wszystkim udanego odpoczynku! Klasa: Nawzajem, Pani Profesor! Wychowawczyni:(do Agnieszki) Agnieszko, czy mogłabyś zostać chwilkę po lekcji?? Chciałabym z Tobą porozmawiać. Agnieszka: Oczywiście, Pani Profesor Dzwoni dzwonek, klasa powoli pustoszeje. Wychowawczyni podchodzi do ławki Agnieszki, siada obok niej i mówi Wychowawczyni: Agnieszko, co się z Tobą ostatnio dzieje. Cały czas milczysz, jesteś jakaś przygnębiona, smutna...... jeśli masz jakiś problem pamiętaj, że zawsze możesz mi o nim opowiedzieć. Postaram się Ci pomóc Agnieszka: Pyta Pani, dlaczego milczę- nienawidzę ludzkich słów. Lubię patrzeć, lubię słuchać lubię milczeć. Nienawidzę rzucać bezmyślnie słowami na lewo i prawo, bo wiem, że już nigdy ich nie odzyskam. Jak mam się cieszyć, jak mam się uśmiechać, jeżeli problemy przerastają moją chęć do życia. Jak można być szczęśliwym gdy jest się na dnie z napisem „Życie nie ma sensu”. Mam mnóstwo problemów, musze zaliczyć całe półrocze z fizyki Wychowawczyni: Wierzę, że dasz sobie radę. To tylko fizyka. I wierz mi że ludzie, których życie jest nieustającym pasmem spektakularnych sukcesów nie istnieją. Każdy ma problemy. Nawet osoby, o których moglibyśmy powiedzieć, że wszystko im się w życiu układa, mają wspaniałe oceny, kochającą rodzinę, forsą mogliby tapetować ściany – ich też dotykają rozmaite problemy, nieszczęścia. Każdy z nas ma prawo upaść aby po jakimś czasie się podnieść. Na tym polega życie. Wszystko będzie dobrze (kładzie swoją dłoń na dłoni Agnieszki, ona jednak szybko ucieka od tego gestu) Agnieszka: Na pewno będzie Wybiega z klasy. Biegnąc w pośpiechu zakładała kurtkę, a drugą ręką ocierała łzy, które niczym nieproszony gość pojawiły się w jej oczach. Agnieszka wybiega ze szkoły, szybkim krokiem idzie w kierunku domu. Nagle czuję czyjąś rękę na ramieniu, odwraca się i widzi Piotrka. „O nie” – myśli „jego mi jeszcze brakowało” Piotrek: Cześć Aga co tam u Ciebie? Dawno się nie widzieliśmy? (widząc jej mokre oczy i przygnębioną minę pyta) Coś się stało? Czemu płaczesz? Aga, ktoś cię skrzywdził? Agnieszka(chce się go jak najszybciej pozbyć i zostać sama) Nic się nie stało. Wszystko jest w jak najlepszym porządku. Wybacz, ale musze iść.(odwraca się na pięcie i jeszcze szybszym krokiem idzie w stronę swojego osiedla) Piotrek(mimo, że aga go nie słysz mówi) Hej, przynajmniej cię odprowadzę......... nawet nie masz parasola, przemokniesz........
Scena 2 Nareszcie w domu- myśli otwierając drzwi mieszkania. „Dom jest przestrzenia najbliższą człowiekowi. Wszystkie drogi człowieka przez świat mierzą się odległością od domu. Dom jest gniazdem człowieka. Mieszkając w domu człowiek może czuć się sobą u siebie...” – zastanawiała się przez chwilę z jakiej książki pochodzą te słowa i dlaczego właśnie teraz sobie je przypomniała. Ściągnęła mokrą kurtkę, buty, chciała iść do swojego pokoju, lecz w drzwiach do kuchni nagle stanęła mama. Mama: Aga, jak ty przemokłaś! Dziewczyno! W taką pogodę bez parasola?? Zgłupiałaś?? Chcemy z ojcem z Tobą porozmawiać. Świetnie, myśli Agnieszka. Uwielbiała rodzinne rozmowy w blasku kuchennej lampy. Wchodząc do kuchni poczuła ten dziwny, znajomy od dzieciństwa zapach. Stół, szafki i cerata w szkocką kratę, a nawet owoce w koszyku traciły swój naturalny zapach jakby chciały ukryć przed światem najintymniejszą część swojego istnienia. Jak była mała często drażniło ją to kwaśne powietrze wypełniające kuchnię. W końcu zapytała babcię, dlaczego stół nie pachnie lakierowym drewnem, tylko próbuje udusić ją tym ostrym zapachem. Babcia powiedziała coś czego długo nie mogła zrozumieć, dopiero teraz stojąc w progu kuchni zrozumiała sens tego zdania. Babcia powiedziała wtedy, że każda rzecz ma prawo do swojej tajemnicy i nie należy w to zbyt głęboko wnikać. Z czasem przyzwyczaiła się do tego zapachu, polubiła go, a nawet zaczęła do niego tęsknić, zwłaszcza na wakacjach poza domem, gdy ulatywał z jej pamięci. Z rozmyślań wyrwał ją surowy głos ojca. Ojciec: Agnieszko, usiądź, to nie przesłuchanie, tylko zwyczajna rozmowa. Na temat Twojej przyszłości. Usiadła więc na drewnianym krześle, naprzeciw niej siedzieli rodzice Mama: Dobrze wiesz, że zbliżają się ferie. Postanowiliśmy z tatą, że na czas ten wyjedziemy za miasto do znajomych. Ale Ty, moja droga zostajesz w mieście i trzy razy w tygodniu chodzisz na korepetycje z fizyki. Do Twojego Profesora ze szkoły Agnieszka: (wstaje z ławki i czuje że jej oczy znów są mokre) Co????????????? A czy ktoś mnie pytał o zdanie???? Może ja nie chce chodzić na żadne korepetycje??? Dam sobie sama rade!!!!! Ojciec: Po pierwsze nie pyskuj!!! Po drugie jeśli byłaś tak głupia, żeby nie zaliczyć fizyki jak wszyscy Twoi koledzy z klasy to niby jak teraz chcesz to sama nadrobić co???? My z mamą harujemy całe dnie żebyś miała warunki do nauki, opłacamy Ci korepetycje, a ty jeszcze narzekasz???? Ładnie się nam odwdzięczasz!!!! Agnieszka czuła że nie może tu dłużej zostać, bo zwariuje. Agnieszka: Mam to gdzieś!!! Mam gdzieś wasz wyjazd, waszą kasę i swoje korepetycje!!!! Nie mam zamiaru zostać w tym domu(żałowała że użyła tego słowa)ani chwili dłużej – zresztą trudno nazwać domem te cztery ściany gdzie liczy się tylko kasa!!!! Ojciec:(wstając od stołu) Jeżeli teraz wyjdziesz, możesz już tu nie wracać!!!! Nie potrzebuje córki, która na każdym kroku krytykuje wszystko, co udało mi się w życiu osiągnąć!!! Ojciec zrobił się cały czerwony na twarzy, Agnieszka jeszcze nigdy go takiego nie widziała, był moment, że zrobiło się jej go żal. Dopiero teraz zauważyła jego zmęczone oczy, pierwsze siwe włosy, spracowane ręce.... Miała ochotę podejść i przytulić go lecz jednak wyszła z domu trzaskając drzwiami.
Scena 3 Idąc ulicą wiedziała, że straciła to, co jeszcze przed chwilą było jej najbliższe – dom. Sama nie wiedziała, czy płacze, bo jest jej żal, czy ze smutku, czy z bezsilności. Przypomniała sobie nagle co kiedyś powiedział jej Mateusz:” Nie wszystkie łzy są złe”- te słowa wirowały jej w głowie od kilku sekund. Wtedy przypomniała sobie, że przecież ma jeszcze swoje słoneczko – Mateusza. Wyciągnęła komórkę i szybko z pamięci wystukała jego numer. Nagle za plecami usłyszała dźwięk komórki. I to taki sam jak miał Mateusz. Myślała, że to zbieg okoliczności, ale mało osób miało taki dzwonek. Pamięta, że ściągnął go specjalnie dla niej „Słuchaj skarbie jesteś dla mnie wszystkim...”Verba to jego ulubiony zespół. Odwróciła się i to co zobaczyła zaparło jej dech w piersiach na dobrych kilka minut. Jej Mateusz!!! Ta sama kurtka, którą kupowali razem w zeszłym tygodniu, przez chwile myślała, że to jakaś pomyłka, ale gdy spojrzała mu w oczy była już pewna. To był JEJ Mateusz. Z jakąś inną dziewczyną. Nie znała tej dziewczyny. W ciemności nie widziała dobrze jej twarzy. Natomiast w oczach Mateusz widziała lęk, znała go zbyt dobrze, wiedziała, że teraz nie wie co ma zrobić. Gdy wreszcie odzyskała głos powiedziała: Agnieszka: Co to ma znaczyć? Nie czekała na odpowiedź. Jej ręka prawie sama wyleciała z kieszeni i uderzyła go w policzek. Odchodząc słyszała jeszcze ich rozmowę Ta dziewczyna: Mateusz, nic Ci nie jest? Kto to był? Gładząc czerwony ślad na policzku powiedział Mateusz: Nie wiem, nie znam jej. Jakaś wariatka Agnieszka słysząc to miała ochotę wrócić i palnąć go w drugi policzek, opluć i zdeptać jak jakiegoś komara. Idąc w stronę bloku Anki (jej najlepszej przyjaciółki) myślała jak to jest w życiu, że w ciągu kilku godzin można stracić wszystko. Popatrzyła na zegarek – była 23.35. Pomyślała przez chwile co teraz robią rodzice, ale szybko odrzuciła tą myśl. Miała wielką ranę w sercu – nie mogła zrozumieć jak można w ciągu sekundy zniszczyć to, co budowało się tyle czasu. Mateusza poznała na imprezie u Aśki – i patrząc w jego oczy od razu wiedziała, że coś ich połączy. Ich uczucie rozwijało się powoli, ale owocnie. Był pierwszym facetem w jej życiu któremu powiedziała „kocham”. Przypomniała sobie, jak wszyscy mówili , że do siebie pasują, że są świetną parą.. Teraz wszystko się skończyło. Prysnęło jak bańka. Agnieszka: Cholerne życie – powiedziała sama do siebie. Najlepiej, gdyby wogule mnie tu nie było. Oszczędziłabym trosk rodzicom, oszczędziłabym sobie cierpień. Czasami chciałabym po prostu zniknąć. Zatrzymała się przed domofonem Anki. Jakąś kobieta wychodziła właśnie z psem, więc otworzyła jej drzwi. Stanęła pod drzwiami Anki i nacisnęła dzwonek. Nikt nie otwierał. Nagle zdała sobie sprawę, która jest godzina(23.45) i wiedziała, że wszyscy już pewnie śpią. Nie mogła wrócić do domu. Wbiegła na 10 piętro, usiadła na posadzkę, przykryła się kurtką i nagle usłyszała piosenkę „Ty, Panie tyle czasu masz, mieszkanie w chmurach i błękicie, a ja na głowie mnóstwo spraw i na to wszystko jedno życie. A skoro wszystko lepiej wierz, bo patrzysz na nas z lotu ptaka, to powiedz czemu tak to jest, że czasem tylko siąść i płakać. Ja się nie skarżę na swój los, potulna jestem jak baranek i tylko mam nadzieję, że chyba wiesz, co robisz Panie. Lecz póki co w zamęcie trwam, liczę na palcach lata szare i tylko czasem przemknie myśl :przecież nie jestem tu za karę. Dziś czuje się jak mrówka gdy czyjś but tratuje jej mrowisko, czemu mi dałeś wiarę w cud..... a potem odebrałeś wszystko.....” Agnieszka: Ciekawe co to za piosenka – myśli. Gówno prawda z tym Bogiem, jakby był to czy pozwoliłby na to co się dzisiaj zdarzyło?? Zakopana we własnych myślach zasnęła.nie wiedziała, że w tym czasie jej rodzice zamartwiali się obwiniając siebie nawzajem o to co się stało. Nie wiedziała, że Mateusz wtulony w poduszkę płakał, bo zrozumiał co stracił........... nie wiedziała, że obok niej stoi jeszcze ktoś, ktoś kogo nie mogła zobaczyć. Nie wiedziała, że już niedługo ten ktoś uratuje jej życie........
Scena 4 Rano, gdy pierwsze promienie słońca zaglądały przez okurzoną szybę na półpiętrze Aga już nie spała. Miała zamknięte oczy i wcale nie miała ochoty ich otwierać. Wszystkie poranne odgłosy mieszkańców bloku dochodziły do jej uszu. Mimo, iż nie chciała – usłyszała rozmowę Anki z jej rodzicami Anka: Dzień dobry pani! Nie, nie było u mnie wczoraj Agnieszki. A czy…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil agnieszka_s
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…