Wróć do katalogu

Prolog

Treści dalszych nie będę zdradzać, co do samego prologu - jak to Lucyfer ograł Boga w szachach.

xMarcelinax, opublikowano , 9 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Spojrzał badawczym wzrokiem na szachownice i lekko się skrzywił. Jak do tej pory, przegrywał 4 do 3. I niby nie oznaczało to końca wojny, ale jego przeciwnik był wyraźnie zadowolony z tego faktu, że mu nie idzie dzisiaj. Do tego wywracał niecierpliwie oczami, czekając na jego ruch. Przybliżył się nieco i jeszcze raz spojrzał na figury – nie miał najmniejszego pojęcia, czy iść koniem, czy zwykłym pionkiem. Spojrzał ponownie na swojego towarzysza i jak zwykle w takich sytuacjach postanowił grać na zwłokę. - To jest nie sprawiedliwe! – powiedział obrażonym tonem, przerywając trwająca już od dłuższego czasu ciszę pełną skupienia na grze. Mężczyzna siedzący naprzeciwko uśmiechnął się tylko, zakładając ręce i przyglądając się postępowaniu zbulwersowanego bruneta, którego wyraźnie irytowało, że nic sobie nie robi z jego oskarżeń. - Nie uśmiechaj się tak, bo ta gra jest nie fair, a czyż ty nie jesteś uosobieniem sprawiedliwości? No bo pomyśl, jak nie ty, to niby kto? – pytanie niby retoryczne, ale sprawiło, że nie musiał tworzyć bezsensownych monologów, jego partner poruszył się lekko, dalej uśmiechając. - Niby dlaczego uważasz, że ona jest niesprawiedliwa? – zapytał donośnym basem, który aż przepełniony był mądrością, od której każdego śmiertelnika przechodziły ciarki, a teraz figury na szachownicy lekko zadrgały. A zawsze myślałem, że tutaj nie ma grawitacji, ani żadnych tego typu rzeczy – pomyślał zdezorientowany brunet, układając pośpiesznie w głowie argumenty popierające jego tezę. - Bo znasz każdy mój ruch, a jeśli nawet nie wiesz, co zrobię, to masz na to doskonałą odpowiedź i w końcu, z 1768 partii, dałeś mi wygrać zaledwie te 68, jesteś niemiłosierny, chociaż wszyscy uważają inaczej. A to pewnie dlatego, że cie jeszcze nie znają – zakończył pewnym siebie tonem, prostując się i dając tym samym do zrozumienia swojemu rozmówcy, że jest całkowicie pewny swojej racji. Siwiejący już z lekka mężczyzna zastanowił się chwile nad odpowiedzią. Przywykł już do tego, że często młody upiera się przy tym, że nie jest taki, jak wszyscy o nim myślą, podświadomie jednak czując, że jest gorszy i chyba to go bolało, ale na wszelki wypadek wolał mu tego nie mówić, bo lepiej mieć go przynajmniej w części po swojej stronie, niż całego przeciw. - Lucyferze, już myślałem, że rozstrzygaliśmy ten spór 1700 partii temu – powiedział w końcu, starając się być przekonywującym. – Co z tego, że znam większość twoich zamiarów, skoro jesteś tak chytry i przebiegły, że zanim zdarzę obmyślić swój ruch, ty dawno zrobisz co innego? Upadłemu aniołowi wyraźnie to zaimponowało mimo wszystko, bo słowa jakiegokolwiek uznania z ust Stwórcy to jest już coś. W dodatku zaintrygował go fakt, że Ojciec zamierza o tym rozmawiać, bo zazwyczaj temat ucinał się po jakieś wyjątkowo ostrej ripoście. W takim wypadku, należy to wykorzystać. Rozsiadł się wygodniej w fotelu, mierząc Sprawiedliwego wzrokiem, jednak w końcu postanowił się odezwać. - Zawsze mnie zastanawiało, dlaczego akurat ja. Niby powiedziane zostało to obojętnym tonem, ale odpowiedź na to pytanie dręczyła go od tysięcy lat. Zresztą, nie tylko jego, bo te wszystkie naiwne duszyczki też się nad tym zastanawiały częściej, niżby statystycznie mogło wychodzić. Widząc, że skarbnica wiedzy tym razem nie wie, o co chodzi, postanowił trochę rozwinąć tą wypowiedź. Ostatecznie, robiło się to nawet intrygujące. - Wszyscy wiemy, że aniołowie nie mają wolnej woli i od tego się zaczęło. Dlaczego więc Ojcze stworzyłeś mnie… Tak bardzo ludzkim? Dlaczego nie Gabriel, zastępy archaniołów, kupidynów, czy stróżów, którym by się bardziej to przydało, tylko dlaczego akurat ja, a teraz jestem potępiany przez wszystkich ludzi, albo wierząc w ciebie, nie wierzą we mnie, co jest całkowicie absurdalne. Na dobrą sprawę, to wszystko zaczęło się od Samaela, ale to mnie najbardziej ukarałeś i to za to, że chciałem, byś mnie kochał jak własnego syna, a nie traktował jak poddanego zwłaszcza, że byłem tak bardzo podobny do twoich ukochanych stworzeń! Powiedz mi Boże, bo jakoś nikt nie jest i nie był tego w stanie wyjaśnić, nawet Jezus i tych jego dwunastu muszkieterów, Apostołów, którzy jak dla mnie, wydają się zbyt zarozumiali niż rozumni. Zapadła cisza, która zdawała się wręcz wypełniać całe pomieszczenie i rozsadzać je od środka. Lucyfer wiedział, że musi być cierpliwy, jednak gdy ci wszyscy boscy odpoczywali sobie tutaj na górze, on miał pełne ręce

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych