Wróć do katalogu

Prorok cz. 1

Opowiadanie w oparach steampunku.

karolczak0, opublikowano , 17 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

(W czasie czytania słuchać Dream Theater - Count of Tuscany)

1.

- Zaiste, młodzieńcze, imponujący widok. – rzekł elf. Człowiek i elf stali przed okrętem, unoszącym się nad piaszczystą równiną, która miała stać się jego miejscem startu. „Pielgrzym”, trzymasztowa fregata Pieśni, największa jednostka latająca zbudowana kiedykolwiek przez człowieka, lewitował nisko nad ziemią; środek kadłuba dzielił od ziemi niespełna łokieć. Wokół okrętu nieustannie krążyła spora grupa robotników, którzy schodzili i wchodzili na pokład za pomocą spuszczonych w dół cum i lin transportowych. Kadłub „Pielgrzyma” zbudowano z ciemnego drzewa aglassowego, wytrzymałego, jak również dość lekkiego. Smukła, wrzecionowata sylwetka fregaty w istocie stanowiła imponujący widok. Wrażenie potęgowały umieszczone w trzech rzędach, nieco skośnie, żagle okrętu, przypominające skrzydła ważki – za sprawą kształtu, jak i przezroczystej materii, iskrzącej się w blasku słońca barwami tęczy. Żagle owe zdawały się lekko drżeć, ale Finneas nie mógł orzec, czy to drganie nagrzanego powietrza, czy rzeczywisty ruch. - Tak – odparł Finneas Gnosis, przyszły młodszy nawigator na „Pielgrzymie” – Nie widziałem dotąd jednostki o tak olbrzymich żaglach, ileż one mają, trzydzieści łokci? - Trzydzieści pięć. To rzeczywiście sporo. Jest to jednak konieczność; moc Pieśni ciągle słabnie. Jeszcze kilka - kilkanaście lat i żadne żagle nie będą w stanie unieść byle krypy. Finneas westchnął. - Cóż za ironia losu, sir! Statki napędzane magią, takie, jak ten przed nami, były przyczyną i orężem większości bitew morskich ostatnich dwustu lat, toczonych przez wszystkie Rasy Rozumne od Wielkich Moczar aż po Skraj Świata. A teraz, gdy wszechmagiczna Pieśń jest coraz słabsza, elfy, ludzie i krasnoludy jednoczą się, by przywrócić poprzedni stan rzeczy. Stary elf uśmiechnął się. W jego oczach widać było, zdobytą wraz z wieloletnim do-świadczeniem, przenikliwość. - Ale jednak stoimy teraz razem i rozmawiamy, jako sojusznicy, nie wrogowie. Wie pan, w języku elfów istnieje określenie „Eru’t Sanar”, „Podarunek Boga”, a oznacza zdarzenie, które może przynieść dwojaki skutek: dobry i zły. Myślę, że Regres Pieśni jest takim Eru’t Sanar. To szansa dana nam przez Jedynego; być może ostatnia. Gdy tak stali, skryci w cieniu „Pielgrzyma”, z tłumu robotników wyłonił się krasnolud o krótko przystrzyżonej brodzie, ubrany w szary kombinezon inżyniera, upstrzony tu i ówdzie plamami smaru i wiór. - Panowie pozwolą, że się przedstawię. Graham Stark, główny inżynier. Człowiek, elf i krasnolud wymienili uściski dłoni. - Finneas Gnosis, młodszy nawigator. - A my się już znamy, inżynierze. Atheos Dunweldynn, przyszły kapitan tego imponującego dzieła. Inżynier Stark zmierzył wzrokiem najpierw kapitana, a potem nawigatora, po czym wybuchnął głośnym rechotem. - No, no, różnorodna załoga, nie ma co! Prawdziwie poprawna politycznie. Krasnoludy, elfy, Młodszy Lud... tylko niziołków zapomnieli dać! He, he... - Widzę, że przy "Pielgrzymie" ciągle trwają prace. - powiedział nawigator - Czy to normalna procedura? Przecież odlatujemy już jutro. - Chodźmy do środka. - zaproponował inżynier - Tam wam wszystko wyjaśnię. To rzekłszy, krasnolud ruszył w kierunku statku. Człowiek i elf podążyli za nim. Wnętrze "Pielgrzyma" nie było tak obszerne, jak można by wywnioskować, patrząc z zewnątrz. Było to spowodowane głownie faktem, iż niemal połowę wnętrza statku zajmowała maszynownia. W niej mieściły potężne golemy parowe, po jednym na każde skrzydło: czwórki potężnych cylindrów, ułożone na kształt litery X, z owalnym wybrzu-szeniem pośrodku, kształtem tworzyły humanoidalną sylwetkę. Przy każdej z machin stała grupka inżynierów i mechaników, dokonująca pomiarów i sprzeczająca się o ich inter-pretację. Przy jednej z tych urządzeń stali Finneas, Atheos, i inżynier. Krasnolud wskazywał ręką na korpus golema, błyszczącą kulę z błękitnego kryształu. W jej wnętrzu kłębiły się delikatne fale skumulowanej magii. - To serce każdej machiny parowej - rzekł - rezonator. On właśnie zamienia energię thaumiczną, czyli magię, na pracę wykonywaną przez tłoki golema oraz generowanie pola odpychającego statek od wody. - Widywałem już podobne konstrukcje na innych okrętach. - zauważył Finneas - Czy te silniki będą w stanie ruszyć "Pielgrzyma" z miejsca przy obecnym stopniu Regresu? Główny inżynier podrapał się po głowie. - Na chwilę obecną - nie. I właśnie tutaj jest pies pogrzebany. Regres sprawia, że Pieśń staje się coraz słabsza; jednak niektóre składowe wyciszają się wolniej, zaś inne szybciej. Dlatego, jeżeli odpowiednio nastroimy rezonator, będzie mógł on przetworzyć więcej energii. Problem w tym, że owe strojenie jest nieco pracochłonne, więc trzeba tego dokonać z odpowiednim wyprzedzeniem. A nie jest to proste zadanie. Samymi oblicze-niami zajmuje się blisko dwadzieścia osób. - Imponujące. - stwierdził kapitan - Mam nadzieję, że nie opóźni to startu okrętu. Wizyta w maszynowni wkrótce dobiegła końca. Krasnoludzki inżynier pokazał jesz-cze co ważniejsze kajuty, oraz oprowadził Finneasa i Atheosa po mostku. Gdy zbliżali się do wyjścia, nawigator przystanął nagle, po czym zadał jeszcze jedno pytanie: - Jedna myśl nie daje mi spokoju… Wspominał pan, że strojenie golemów jest pra-cochłonnym zadaniem. Co w takim razie z powrotem „Pielgrzyma” na Kontynent? Czy wtedy strojenie nie będzie już konieczne? Inżynier odpowiedział ze stoickim spokojem: - Kapitan panu nie powiedział? Powrót nie jest planowany. To ma być misja w jedną stronę. Nawigator poczuł, jak zamiera mu serce. Widząc to, krasnolud parsknął śmiechem i klepnął po przyjacielsku Finneasa. - Coś pan tak zbladł? Żartowałem! A odpowiadając na pańskie pytanie: strojenie go-lemów nie będzie potrzebne w drodze powrotnej. - Dlaczego? - Bo tam, gdzie udaje się nasza wyprawa, magii będzie pod dostatkiem. W końcu płyniemy do Źródła.

2.

Wielkie rzeczy są wielkie tylko przez porównanie. Gdy brakuje punktu odniesienia, wszystko wydaje się być jednakie, nieokreślone, niemierzalne. Takim właśnie zdawał się być "Pielgrzym", który trwał na bezkresnym morzu. Niemal nieruchomy na tle nieba, sunął powoli ku Źródłu; jego owadzie żagle drgały lekko. Mijał właśnie czterdziesty trzeci dzień podróży; do celu pozostał jeszcze dzień rejsu. Zegary na pokładzie wskazywały wieczór. Kapitan Atheos Dunweldynn przebywał wówczas w kajucie kapitańskiej. Siedział przed masywnym, drewnianym stołem, na którym pośród morza kart, map i notatek po-rozrzucane były wysepki cyrkli, piór i astrolabiów. Elf bez ruchu wpatrywał się w ów archipelag, choć myślami zdawał się być daleko stąd. Dłonie złożone w trójkąt i oparte o brodę, skupione spojrzenie; zamyślony filozof. Takim go zastał Finneas, zjawiwszy się niemal niezauważalnie w gabinecie. - Sir, pan mnie wzywał. Kapitan nie odpowiedział od razu. Minęła dłuższa chwila, nim przeniósł wzrok ze sterty papierów na oblicze nawigatora. - Tak – powiedział i znów zamilknął na chwilę - Chciałbym zadać panu pewne py-tanie, natury osobistej. Mogę? - Tak, sir, proszę. - Nawigatorze, czy wierzy pan w Boga? Finneas nie poruszył się, żaden grymas twarzy nie zdradził jego reakcji. Mimo to było oczywiste, że pytanie go zaskoczyło. - To rzeczywiście bardzo osobiste pytanie. - odpowiedział beznamiętnym głosem - Moja odpowiedź brzmi: nie. Nie wierzę w żadnych bogów. - O! A można wiedzieć, dlaczego? - Nie jest to przejaw pseudointeligenckiej mody, jak mógłby pan sądzić. Przeciwnie: jest to wynik długich przemyśleń. Przemyśleń, które doprowadziły mnie do następującego wniosku: istota omnipotentna nie istnieje, ponieważ nie mogłaby istnieć. Sama jej idea jest sprzeczna wewnętrznie. - Innymi słowy, uważa pan, że Bóg jest sprzeczny logicznie? - Byłby sprzeczny, gdyby istniał, sir. Ale rzeczy nielogiczne nie mają prawa istnieć. - Interesujące. A teraz coś panu opowiem, jeśli nie ma pan nic przeciwko. Proszę, niech pan siada. Nawigator posłusznie usiadł na fotelu naprzeciwko kapitana. Teraz obaj byli zwróceni twarzami ku sobie, niczym gracze szachowi. - Jak pan pewnie zauważył, jestem elfem. - zaczął kapitan. - Liczę sobie niemal trzysta lat. W ciągu tego czasu obleciałem wszystkie znane lądy i morza, wyjąwszy oczywiście Źródło. Widziałem niemal wszystko, co warte było zobaczenia. Robiłem wiele…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych