Prywatne życie superbohaterów – cz. III
Ostatnia część popkulturowych płatków śniadaniowych z Madonną w środku...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
{b}Prywatne życie superbohaterów - cz. III/III{/b}
Na środku pokoju zabaw w przedszkolu na krańcu świata stała karuzela. Uwiązane były do niej cztery magiczne zwierzęta, podrygując do wesołej melodii, kręciły się w kółko. Był tam dostojny jednorożec, skrzydlaty lew, chiński, wąsaty smok i różowy słoń. Posłusznie przystawały, gdy podchodziła do nich piękna pani. Najpierw je głaskała, gładziła bezwiednie, nigdy nie będąc pewna, które wybrać.
Jednak pomimo początkowych dylematów, w końcu zawsze decydowała się na jednorożca. Z melancholijną miną siadała na jego grzbiecie i trzymając się magicznego rogu, rozpoczynała wędrówkę. Uważnie śledziły ją oczy podopiecznych. Potem zaczynała nucić i cichutko, sennym głosem śpiewać kołysankę. Madonna niezmiennie kończyła swoją pieśń z goryczą, rozglądając się po cichym pomieszczeniu, wszystkich śpiących twarzach.
***
Przy stole kapitańskim palono. Słabo żarzący się, poskręcany korzeń o zapachu najtańszych cygar przechodził z rąk do rąk, aż trafił w spocone, trzęsące się łapska Beatlejuica. Najpierw mocno wciągnął dym do płuc, potem zamknął oczy i uśmiechnął się. Pełną, dostępną paletą. Począwszy od niewinnego grymasu, przechodząc przez rozmarzony błogostan, kończąc na euforycznym chichocie, przerywanym wyrzucanymi z ust słowami:
- Mówcie, co chcecie, ale dawno nie widziałem takiej cizi.
- Rozumiem, że żona myśli tak samo – złośliwie zauważył podstarzały i stetryczały już Kapitan Ameryka.
- Choć przyznać trzeba, że laska to miała łeb na karku.
- Nie zapominaj, że mało brakło, a dobrałaby nam się wszystkim do dup. – Jak zwykle rzeczowy Kapitan Jeż na posterunku.
- Wykiwać wszystkich superbohaterów podstępem, udając narzeczoną Supermana. To się nazywa fantazja – nic nie zważając na kpiny, Beatlejuice kontynuował peany na temat Panny NN.
- Raczej naiwność. Prędzej czy później prawda i tak wyszłaby na jaw. Całe szczęście, że jest Madonna i jej intuicja w sprawach kobiet. A ktoś w ogóle wie, co się w końcu z nią stało? – Głos zabrać chciał Kapitan Żbik, jednak nie pozwoliły mu na to narastające odgłosy powstającego zamieszania.
Nagle ucichała muzyka, a na środek parkietu wjechał dwumetrowy tort. Był obrzydliwie różowy, spływał lepkim lukrem, wyrastały z niego dziesiątki skrzących się jak fajerwerki świeczek. Podekscytowana Madonna chwiejnym krokiem podeszła to przysmaku i zaczęła udawać, że próbuje zdmuchnąć rozszalałe płomienie. Z kolei goście śpiewali „Happy Birthday”. Wybiła północ.
Królowa Popu drapieżnym ruchem wbiła palec w ciasto, by nabrać potężną porcję kremu. Oblizała się i pociągnęła za dźwignię, której do tamtej chwili nikt nie zauważał. Okazało się, że u góry tortu znajduje się otwierana mechanicznie klapa. Zadowolona ze swego pomysłu Madonna wdrapała się na…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil erazmus
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…