Wróć do katalogu

Przebudzenie

Krótkie opowiadanie; 3000 słów. "Przejrzyj na oczy, bo życie ci spieprzy sprzed nosa, zanim się obejrzysz i nie będziesz miała co wspominać."

AngelikaM, opublikowano , 19 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Dziewiętnasty czerwca, 2004r.

Anna Rawska siedziała pochylona nad drewnianym biurkiem i zawzięcie notowała coś w papierach. Dzień zbliżał się nieubłaganie do końca, pracownicy powoli opuszczali miejsca pracy, ale owa kobieta nawet nie ruszyła się z pozycji siedzącej. Miała w głowie tylko nowy projekt, o którym szef łaskawie ją powiadomił kilkanaście godzin temu. Jakby ją obchodziło, że Artur został ojcem i nie może wywiązać się ze swoich obowiązków! Doprawdy, czy ona musi odwalać dodatkową robotę, bo ludziom zachciało się płodzić dzieci?! Pewnie i tak dostanie normalną pensję, więc poświęcała się za darmo. Cudownie. Zamknęła na chwilę oczy, aby uspokoić swoje myśli, po czym znowu spojrzała na niegotowy jeszcze projekt. Klient zażyczył sobie przestronnego tarasu, basenu – dwadzieścia na trzydzieści metrów - sadu z wszelkimi rodzajami drzew owocowych, boiska do koszykówki. Teren wokół domu to pikuś w porównaniu z planem budynku. Anna dawno nie spotkała się z takim życzeniem, a pracowała jako architekt od ładnych parunastu lat. Pięć pokoi, ogromny salon, łazienka, toaleta, kuchnia z jadalnią, długi korytarz i, oczywiście, odgrodzone miejsce na garaż – zajmowały parter. Na piętro pierwsze przeznaczone były trzy pokoje, salon (niewiele mniejszy), łazienka, toaleta i podwójny balkon. Poddasze było zaopatrzone w salę, która mogła być potraktowana jako zwykły strych, tyle że nowoczesny. Anna westchnęła cicho, opierając głowię na prawej ręce. Praca ją przerastała, nie miała siły na kolejne zlecenia. Prawda była taka, że wraz z każdym dniem traciła zapał, z jakim zawsze podchodziła do wyznaczonych wcześniej obowiązków. Niezmiernie ją to irytowało, mimo ciągłego powtarzania, że to na pewno przejściowe, martwiła się coraz bardziej. Kiedy usłyszała kroki na korytarzu – najpierw ciche, powolne; z czasem szybsze – kliknęła myszką dwa razy i laptop zgasł. W tej samej chwili w jej pokoju zabrzmiało pukanie i, chcąc nie chcąc, musiała się odezwać: - Proszę!

Zza drzwi wychyliła się głowa starszej kobiety o ostrych rysach twarzy i zmęczonych oczach, która ogarnęła wzrokiem pokój, aż w końcu zatrzymała się na sylwetce Anny. - Ty jeszcze w pracy? - powiedziała Krystyna z dezaprobatą. - Podgórski zlecił nowy projekt – mruknęła Anna, poprawiając się na fotelu. - Szef płaci, szef wymaga. - Tak, tak, ale potrzebujesz też czasu dla siebie. Jesteś jeszcze młoda, wyjdź do ludzi, zabaw się, nie musisz siedzieć dwadzieścia godzin na dobę w biurze. - W głosie Krystyny brzmiała szczera troska. - Nie musisz się o mnie martwić, naprawdę. Jak tylko skończę, wrócę grzecznie do domu – odparła Anna ciepło. Wzruszała ją postawa starszej koleżanki, ale nie była małym dzieckiem. Potrafiła o siebie zadbać. - Aniu, ja mówię poważnie. Natychmiast zostaw te papiery! - rzekła stanowczo Krystyna, podchodząc do Anny. Zmierzyła ją groźnym wzrokiem, który na wszystkich zawsze działał. - Zbieraj się, za pięć minut wychodzimy. Obie. - Ale... ja nie mogę... - wyjąkała Anna, myśląc gorączkowo. - Nic mnie to nie obchodzi. Noce spędza się w domu, a nie w pracy. Dochodzi dwudziesta trzecia i ty również zabierzesz stąd swój tyłek.

Anna nie wiedziała, co odpowiedzieć, więc po prostu zamilkła. Od dawien dawna Krystyna stanowiła dla niej niezaprzeczalny wzór, mimo że była starsza o kilkanaście lat. Darzyła tę kobietę ogromnym szacunkiem i w tej sytuacji nie miała żadnych szans na wygraną. Niechętnie podniosła się z fotela, posegregowała papiery, układając je w jednym miejscu. Poganiania pomrukami Krystyny sięgnęła torebkę i skierowała się do drzwi. - No, dalej, dalej – zanuciła Krystyna wesoło. - Masz dla siebie całą noc, do dzieła!

Sceptyczne spojrzenie nie zniechęciło kobiety, a wręcz przeciwnie. Uśmiechnęła się diabelsko, po czym złapała młodszą koleżankę pod ramię: - Aniu, mam dla ciebie propozycję. Wracasz do domu, przebierasz się migiem i przyjeżdżam po ciebie. Spędzimy razem tę noc. - Gdzie? - Tylko jedno pytanie padło z ust Anny. - Co powiesz na „Zacisze”? - Nigdy o nim nie słyszałam... - Nie dziwię się, skoro praktycznie nie wychodzisz z domu! - oburzyła się Krystyna, cicho klnąc. - Mam masę spraw na głowie... - zaczęła Anna cicho, ale w połowie zdania została bezczelnie wyśmiana, więc zamilkła. - Masę spraw na głowie? - zakpiła Krystyna, cytując jej słowa. - Masz na myśli zmywanie garów czy zrobienie zakupów? Myślisz, że nie wiem, co robisz po powrocie z pracy? Zasiadasz przed telewizorem albo od razu kładziesz się spać. Tak nie można żyć, nie w twoim wieku i nie z twoimi możliwościami. Przejrzyj na oczy, bo życie ci spieprzy sprzed nosa, zanim się obejrzysz i nie będziesz miała, co wspominać.

Anna zszokowana spojrzała w oczy rozmówczyni i nie dostrzegła w nich ani śladu wcześniejszej kpiny. Teraz wyrażały znowu matczyną troskę. Zaczęła się zastanawiać nad słowami Krystyny, które – mimo wszystko – były prawdziwe. Kurewsko prawdziwe. I Anna musiała to przyznać, jej życie było nudne. Pokonywała drogę z domu do pracy i z powrotem, a poza tą czynnością nie wychylała nosa spoza własnych czterech kątów. Nie chciała przyjąć do wiadomości, że tak w istocie jest, wolała ukrywać swoje rozterki przed światem i koncentrować się na karierze. Ale od dawna przeczuwała, że coś jest nie tak, że wszystko idzie nie po jej myśli. Bo czy chciała siedzieć wiecznie przed telewizorem, zajadając się podgrzewanymi mrożonkami, zamiast wyjść z ludźmi? Nie. Skupiając się na pracy, marzyła, że pewnego dnia spotka faceta, który tak jak ona będzie z entuzjazmem podchodził do spraw zawodowych. Ich życie wyglądałoby tak: dnie spędzaliby w pracy, a wieczory i noce razem. Musiała być zachowana jakaś równowaga, żeby nie mieli siebie dość. Jej plany spełzły jednak na niczym. - Aniu, spotykasz się nadal z Karolem? - usłyszała ponaglające pytanie Krystyny. Westchnęła cicho: Karol... - Sporadycznie się widujemy – rzekła, zganiając się w myślach. Nie widziała się z nim od pamiętnego sylwestra – w dziewięćdziesiątym dziewiątym – kiedy to obiecała, że pójdą razem na bal. Wtedy Podgórski wymyślił rekreacyjny wyjazd do Zakopanego, aby, jak to określił, umocnić stosunki między pracownikami. Nie miała wyboru, ale Karol tego nie rozumiał i powiedział, że nie chce jej znać, dopóki jego dawna Anka nie zagości w ciele z powrotem. Pogodziła się z tym, naprawdę. - Co u niego słychać? - Krystyna nie zdawała sobie sprawy z gonitwy myśli u Anny. - Wszystko w porządku, jego sklep prosperuje coraz lepiej. - Uśmiechnęła się lekko na potwierdzenie swoich słów. - Ach, tak – mruknęła Krystyna, przyglądając się Annie z zainteresowaniem. - Kiedy spotkałam go kilka dni temu na ulicy, powiedział, że sprzedał sklep i zainwestował w obiecujący biznes. Wiesz co jeszcze mówił? Że nie ma z tobą kontaktu od kilku lat.

Po raz kolejny Annie zabrakło słów. Bo co miała powiedzieć? Że okłamała ją, żeby nie zadawała natrętnych pytań? Czy może wolała się nie przyznawać, że wszyscy się od niej odwrócili, od kiedy zaczęła pracować w tej firmie? Kłamstwo było bezpieczniejsze. I ładniej brzmiało. - Przepraszam – szepnęła Anna, spuszczając głowę. - Po prostu... nie wiem, co się ze mną dzieje... - Ale ja wiem. Poświęcasz własne szczęście dla kariery. Tak nie można, kochanie. - Szczęście? Jakie szczęście? Krystyno, nie żartuj. Mam już trzydzieści sześć lat i nic nie osiągnęłam. Co to za życie, hę? - Jeszcze możesz to zmienić, wystarczy, że przejrzysz na oczy. Nie możesz zadręczać się myślą, że bez sukcesów w pracy życie nie ma sensu. To nieprawda! Jestem od ciebie sporo lat starsza i wiem, co mówię. Chwilami... przypominasz mnie, kiedy byłam w twoim wieku. Widzisz, też byłam pracoholiczką. Chyba nawet większą od ciebie... Na szczęście zrozumiałam to w odpowiednim czasie. Ty też możesz. - To i tak nic nie zmieni. Nikt nie chce ze mną rozmawiać, znajomi nie odpowiadają na moje telefony... Straciłam swoje dawne życie... - wyrzuciła z siebie dawno skrywane słowa. Nie wiedziała, co ma zrobić. - Więc spróbuj je odzyskać. Czy to wydaje ci się takie trudne? Zacznij dzisiaj i chodźmy do Zacisza. Rozluźnisz się i spojrzysz na wszystko z innej, szerszej perspektywy. - Czy to ma sens? - Jeśli uważasz, że nie, to nie będę zawracać ci głowy. Jesteś inteligentna i, prędzej czy później, dojdziesz do tego samego wniosku. Tylko ile zajmie ci to czasu? Czy warto zmarnować kawał życia na zastanawianie się? Wydaje mi się, że nie, ale zrobisz, jak uważasz. - Anna słuchała Krystyny z głęboką zadumą. Widząc jej pytające spojrzenie, westchnęła ponownie, ale tym razem uniosła kącik ust. - Niech ci będzie. Jedna noc – zastrzegła szybko, widząc jak kobieta uśmiecha się z samozadowoleniem. - Nie proszę o nic więcej.

# # Lokal sprawiał wrażenie porządnego, przy wejściu stali dwaj mężczyźni – oczywiście, wysocy i dobrze zbudowani – którzy mieli za zadanie selekcjonować klientów. Nie było żadnych ostrych warunków, ale dres był stanowczo zabroniony. Nie było to dziwne. Anna, wchodząc do klubu, poczuła się dość nieswojo. Otaczający ją tłum zdawał się nie przejmować jej obecnością, ale ona usilnie próbowała odgadnąć mimikę ich twarzy. Ubrana w granatową kieckę przed kolana i czarne czółenka złapała Krystynę pod…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych