Wróć do katalogu

Przebudzony

Moja wersja tego, gdzie jest miejsce człowieka w walce dobra ze złem...

Nadrin, opublikowano , 17 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Myślałeś kiedyś, jak to jest po drugiej stronie? No wiesz, po śmierci… A ja wiem, i specjalnie nie cieszę się z tej wiedzy. Te wszystkie bzdury o chórach anielskich, wiecznym życiu i szczęściu… Nie wiem co za popapraniec je wymyślił, ale albo miał porządnie wybujałą wyobraźnię albo świetnego dealera. W każdym razie, gdybym miał wybór, to „Raj” byłby ostatnim miejscem, do którego trafiłbym po śmierci. Tak nawiasem mówiąc, to tam jest większy bałagan niż na ziemi! Wszystko zaczęło się od pewnego zimnego i przyprawiającego mnie o klaustrofobię pokoiku. Leżałem na wznak na niespecjalnie wygodnej pryczy, gdy przyszedł do mnie jakiś koleś. Smęcił przez długi czas coś o odwiecznej walce dobra ze złem, moim przeznaczeniu (a co mu w ogóle do mojego przeznaczenia?!) i o czymś jeszcze, ale nie pamiętam dokładnie, zbyt zajęty byłem rozmyślaniem o tym czy odwaliło mi już dokumentnie, czy może być jeszcze gorzej. Niestety to jeszcze nie był koniec… Potem przyszedł jakiś gość o prostej twarzy żołnierza, ogólnie sprawiałby wrażenie kompletnego idioty, gdyby nie intrygujący błysk w oku. Dodatkowo, jego wzrok niemal wgniatał mnie w łóżko. Nie wiedziałem ile czasu tu już jestem, godzinę, może dzień. Wiesz, po śmierci człowiek traci rachubę czasu… Co ja mówię, przecież skąd możesz wiedzieć? -Witaj chłopcze.- rozpoczął obcy. Jego głos dudnił w mojej głowie niemal nie rozsadzając czaszki. Każdy mój mięsień, mimo braku mojego przyzwolenia, napiął się do granic możliwości, co przyprawiło mnie o skurcz niemal całego ciała. Z pewnością wydarłbym się z bólu, tak, że echo długo jeszcze obijałoby się o ściany tego pokoju, gdyby nie to, że jedynym dźwiękiem, jaki mogłem z siebie wydać, był nieartykułowany bulgot. -Cicho… A teraz słuchaj uważnie. Jesteś w Raju. Miejscu, do którego zazwyczaj trafia się po śmierci. Pewnie zastanawiasz się, dlaczego nic nie pamiętasz z tamtego życia. Skasowaliśmy twoją pamięć, dla twojego dobra. Z resztą… teraz i tak na nic przydałyby ci się wspomnienia. Wszystkiego dowiesz się na szkoleniu.- obcy uśmiechnął się przelotnie- To by było na tyle. Jestem Abaddon. Zapamiętaj dobrze to imię chłopcze, bo już nigdy się więcej nie zobaczymy, a wiele razy będziesz je przeklinał.- oznajmił, po czym odszedł. Tak więc zostałem sam, bijąc się ze swymi myślami, rodzącymi się powoli w obolałym mózgu. Najgorsze jednak miało jeszcze dopiero nadejść…

* * *

Przez cały okres czasu, który od niechcenia można było nazwać szkoleniem, nie dowiedziałem się zbyt wielu ciekawych rzeczy. Chociaż w zasadzie nie jestem pewien bo nie zwracałem na nic szczególnej uwagi. Pod swoje ojcowskie skrzydła przygarnął nas jakiś facet o dźwięcznym imieniu Arazjel. Dosłownie, koleś był aniołem! Wiem, że to brzmi bez sensu, ale tak właśnie było! W każdym razie garść informacji, którą wychwyciłem spomiędzy bredni o walce dobra ze złem (ci kolesie są naprawdę monotematyczni), wprowadziła nieco porządku do chaosu panującego w moim umyśle. -Witajcie panowie, w trzeciej kompanii drugiej dywizji desantowo-szturmowej armii Królestwa.- zaczął facet. Jego głos rozbrzmiewał jakby wewnątrz umysłów, dopiero po chwili zauważyłem, że w ogóle nie porusza ustami –Zazwyczaj po śmierci bywa tak, że dobzi idą do nieba a źli do piekła. Wy, natomiast, z racji swych wyjątkowo silnych dusz dostąpiliście tego zaszczytu by móc walczyć przeciwko złu… -Znowu …- mruknąłem. Rozejrzałem się po pomieszczeniu. Oprócz krzeseł, na których siedzieliśmy i podwyższeniu, na którym znajdował się nasz instruktor, nie było nic. Oprócz mnie w pomieszczeniu znalazło się jeszcze dwudziestu „przebudzonych”. Tak bowiem nas nazwali. Swoją drogą, mam nadzieje, że kiedyś ktoś mi to wyjaśni. -Nie macie pamięci, nie wiecie kim jesteście. To się zmieni. Ofiarowaliśmy wam nowe życie, i możemy je zabrać w każdej chwili. Nic nie pamiętacie z tamtego życia, gdyż mogłoby to utrudnić waszą misję. Stare nawyki, odruchy, zwyczaje. To wszystko było niepotrzebne. Zamiast tego wpoiliśmy w was odruchy żołnierzy. Zwiększyliśmy refleks, siłę, kondycję. Znieśliśmy także niektóre blokady moralne. -Zrobiliście z nas maszyny do zabijania?- zapytałem. Po chwili zdało mi się to odrobinę bezczelne. Arazjel uśmiechnął się przelotnie. -Tak.- odpowiedział –Od dzisiaj nie ma już ciebie czy jego. Od dziś jesteście jednością. Jesteście najdoskonalszym tworem Boga. Każdy z was myśli i czuje to samo. Nie potrzebujecie już nic mówić, wasze myśli będą dostrzegalne przez resztę. To panowie, byłoby tyle na dziś. Wieczorem gdy udacie się na spoczynek, zostaniecie podłączeni do symulatora. Rano będziecie wyszkoleni lepiej niż jakikolwiek człowiek… Bądź anioł.

* * *

Od niechcenia można by przyznać, że zasnąłem. Nie wiem czy było to spowodowane podpiętym do mnie kabelkiem symulatora, czy może ogółem tej idiotycznej sytuacji, ale co chwile obrazy symulacji przerywały jakieś inne. Zamglone sceny przewijały się przez mój umysł nie pozwalając na identyfikacje. Przyglądałem się temu wszystkiemu jakby z pewnej odległości… Tylko jedno zapamiętałem, twarz. Twarz rozpromienioną pięknym uśmiechem, twarz dziewczyny… Dotychczasowe pytanie: kim jestem? Zastąpiło nowe: kim byłem?

* * *

Następny dzień miał nas nauczyć posługiwania się sprzętem. Nie zwracałem na to szczególnej uwagi, gdyż cały mój umysł zajęty był rozważaniem przeszłości. Nic, biała plama, postarali się jak cholera z tym usuwaniem pamięci. W pokoju, w którym wczoraj odbywała się odprawa jeden z instruktorów (tym razem człowiek!) prezentował nam nasz pancerz bojowy. Z tego co zapamiętałem był niczym więcej jak ten, który znajdował się w standardowym wyposażeniu armii ziemskich. Może dodano kilka fajnych bajerów i świecących się lampek. -To, jest złącze neuronowe.- oznajmił instruktor, wskazując mały kabelek. Odruchowo podrapałem się po małej dziurce na karku, pozostałości po symulatorze. -Skoordynuje wasze ruchy ze zbroja, odtąd będzie ona waszą drugą skórą. Oprócz tego przyspieszy wasz refleks, siłę i wytrzymałość. -Myśląca zbroja?- rzuciłem mimo woli. To wszystko wydawało mi się zbyt dziwne. Cały czas miałem wrażenie, że zaraz obudzę się w ciepłym łóżku jakiegoś domu bez klamek… Dziwne nie? Przecież skasowali moją pamięć więc skąd mogłem to wiedzieć? Jakoś się tym nie zmartwiłem… -Tak, można tak powiedzieć.- odparł facet cały czas odwrócony w stronę pancerza wywieszonego na stojaku. Nie… to wszystko działo się zbyt szybko, wczoraj zaledwie się obudziłem a jutro miałem już walczyć… To wszystko było zbyt nieprawdopodobne, jednak niemal ociekało realizmem. Kolejną godzinę spędziłem wysłuchując wykładu na temat broni, w tym dość pokaźnego karabinu, który przy odrobinie fantazji mógłby przypominać kałasza (znowu ziemska nazwa…). Zainteresował mnie dopiero wykład lekarza (ten z kolei był aniołem), który przytargał ze sobą jedynie małą żelazna skrzyneczkę. Z wnętrza wyjął kilka małych strzykawek. Ujął między dwa palce pierwszą i uśmiechnął się lekko. -To jest adrenalina. Daje wystarczającego kopa, żeby obudzić martwego…- chyba zrozumiał paradoks swych słów, bo speszył się lekko – Jest bardzo silna, nie używajcie jej zbyt dużo, gdyż może rozsadzić wam serce.- złapał kolejną – To z kolei morfina. Po zażyciu jej możecie sobie z uśmiechem odciąć rękę. Odradzam i to i to. A to… - wskazał na ostatnią strzykawkę – Jest mieszanka białek i przeciwciał, przyspiesza gojenie i jest w stanie wyleczyć każdy niemalże syf. Jakieś pytania? -Tak, skąd wzięliście tutaj ludzki hormony?- zapytałem W tym momencie zorientowałem się, że chyba tylko ja mam takie przebłyski poprzedniego życia… Instruktor popatrzył na mnie podejrzliwie. -Odtworzyliśmy… W końcu to Bóg was stworzył co nie? -Tak.. A czemu mamy tu ciała ludzkie? -Bo widzisz… Wasz duch ma jedną wadę, może osiąść jedynie w ludzkim ciele. Gdyby nie to wpakowalibyśmy was w ciała aniołów i byłoby po sprawie. Poza tym wasze ciała łatwo przyswajają ciała obce dzięki czemu możemy was wzmacniać chemicznie. -Myślałem, że człowiek jest istotą doskonałą, nie ma wad. -W co jeszcze wierzyłeś?- zapytał anioł, lekko zirytowany. No, przynajmniej konkretny- pomyślałem.

* * * Trzęsło nami okropnie. Zerwali nas wszystkich z łóżek, kazali wziąć pod pachę cały sprzęt i wpakowali do wielkiej stalowej puszki. Trzęsło tak, że ledwo co

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych