Wróć do katalogu

Przemyślenia egzystencjalne cz. 1

Kilka słów na temat zawiłości w życiu.

Nessie, opublikowano , 10 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Na początek wypada się przywitać. Więc witam. Gdy całkiem niedawno spędziłam prawie 10 godzin w milczeniu miałam dokładnie poukładane w głowie co napiszę. Wróciłam do domu i po prysznicu razem z kroplami wody ściekły ze mnie logiczne zdania. Pozostał zarys i może na nim się skupię to wyjdzie. Nie wiem czy chcę opowiadać tu historię, może tylko chodzi o to by się wygadać. Jednakowoż moje życie jak raz przypomina opowiadanie więc proszę.

Tak miłość to temat przewodni. Myślisz że banał? Ja do niedawna też myślałam że miłość to banał i tyle. Jestem po jednym długim związku więc w ogólnym zarysie wiem na czym ta cała miłość polega. Mój związek i Pana Ex (może tak go nazwę będzie przejrzyście) rozpadł się z przyczyn naturalnych i nie sądzę by ktoś był tu winny. Nie chcę nawet go obwiniać po prostu przestaliśmy się dogadywać. W miłość dzięki temu przestałam dość łatwo Wierzyc. Mogę śmiało powiedzieć że do czasu. Pewnego jesiennego wieczora poznałam na czacie dość interesującą osobę płci przeciwnej. Nie chcę zanudzać opowieścią całej historii we wszystkich swych szczegółach a jest ich wiele. Więc po paru miesiącach “znajomości”, po Dość długim czasie milczenia znów wróciliśmy do wieczornych dyskusji. Nie wiedziałam Czemu zwierzał się właśnie mi. Pewnie dlatego że osobie obcej łatwiej coś opowiedzieć. Miał problemy sercowe może odrobinkę sobie nie radził, Nie wiem w ilu procentach mu wtedy pomogłam, jedynie rozmową przez gg później przez Skype. Rozmowa z Nim stała się “obowiązkiem” każdego dnia. Wieczór bez długiej rozmowy był stracony jak szybko się okazało, autentycznie zaczęło mi tego brakować. Zbliżyliśmy się do siebie pod względem psychicznym i uczuciowym. Minął jakiś czas i padło wyznanie. Gdy powiedział że zakochał się we mnie nie wierzyłam własnym uszom. Jednak i po jakimś czasie ja zakochałam się w Nim. Uśmiechom nie było końca. Rozmowy sięgały poranka. Teraz go całkowicie kocham, wierzę znów w miłość, jestem szczęśliwa. Widujemy się całkiem normalnie nawet jak na 100 kilometrów odległości. Radzimy sobie. Tęsknota gdy jestem tu a On tam jest nieopisana i cholernie ogromna. Jak pieprzony wszechświat. Każde spotkanie to dla mnie łyk krystalicznie czystej miłości, ogromy haust prawdziwego powietrza, które napełnia moje płuca zdecydowanie czymś innym niż zwykły tlen. Wiem że możemy rozmawiać o wszystkim całe godziny, patrzeć w swe oczy wieczność, trzymać za dłoń po kres. Chwila pożegnania to jedna z najgorszych chwil mojego aktualnego życia. Serce rozpada się na milion części gdy muszę puścić jego dłonie. Koszmar. Każdy zakochany ma to za sobą. O nie nie, nigdy w tym okrutnym momencie pożegnania nie Rozpłakałam się. Nie przy nim… Na płacz i owszem mi się zbierało ale uchodzę za silną kobietę więc płaczę raczej na osobności. Łzy płyną strumieniami dopiero gdy znikamy sobie z oczu. Podróż do domu trwa dwie godziny z czego bitą godzinę zalewam się łzami. To pierwszy taki mój związek i w sumie dopiero drugi w życiu jaki prowadzę. Nigdy nie byłam zmuszona do takiej rozłąki. Codziennie rozmawiamy, piszemy lecz to nie to samo co czułość, pocałunek. On ma za sobą więcej miłosnych uniesień mimo iż jest młodszy ode mnie o rok. Miał może dwa takie związki, jest nauczony do tej tęsknoty. Nie każe mi płakać po rozstaniu, on nie płacze. Czy jest silniejszy? Nie wiem, On już ma za sobą etap płakania na dworu za ukochaną. Może to i lepiej, a może nie… Przecież nie chcesz żeby cierpiał cholera! Opanuj się kobieto. Pewnie że nie chcę. Tak to lepiej że nie płacze. Mówił że gdy tęskni to zbiera się Mu na płacz i ja absolutnie wierzę. Mam przecież tak samo. Nasze pierwsze spotkanie było fantastyczne choć i tak nie takie jakie planowałam. Pewnie i lepiej że kierowałam się emocjami a nie planem. Pierwszy pocałunek miał być delikatny i czuły, a ja rzuciłam się do jego ust tak spragniona ich smaku. Nie był to pocałunek tak romantyczny, nie padał deszcz, nie była noc, nie było pełni księżyca. Postawiłam wiele poprzeczek przed sobą, co jedna to wyższa. Jednak pierwszy pocałunek zapewne mu się jak i mnie bardzo podobał. Jestem zbyt ambitna wiem to. Po jego dwóch dziewczynach chciałam być lepsza we wszystkim. Jak prawie w każdej kategorii życia, zawsze chciałam być pierwsza - przecież byłam “sportowcem”. Tak więc jedno po drugim wypełniam postawione sobie zadania. Nie musiałam się trudzić by pojawił się uśmiech na Jego twarzy. Nie musiałam Nim manipulować by było dobrze, nie musiałam Myślec godzinami nad tym co powiedzieć. Dobre zdania same układały mi się w ustach na bieżąco. Dlatego przy mnie zapominał o problemach. Ludzie… Przy miłości bardzo szybko pojawiła się zazdrość. Ogromna. To było tak że myślałam długo nad Jego przeszłością. Zanim naszą relację nazwaliśmy miłością rozmawialiśmy o wszystkim. Opowiadał mi o swych miłościach, o spotkaniach, o pięknie tych dziewczyn. Mówił jak wspaniałe chwile z nimi spędził. Mówił o swoich uczuciach gdy…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych