Wróć do katalogu

Przeszłość jest piękna a zarazem straszna

Ta historia wydarzyła się naprawdę... kiedyś, nie tak dawno temu

royal_bunny, opublikowano , 7 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Codziennie przechodzimy obok tylu starszych osób, nie zastanawiając się nawet nad nimi, więc i o ich przeszłości, która jest taka piękna i tajemnicza... Postanowiłam przedstawić przeszłość bliskiej mi osoby - babci Zofii Suchodolskiej. Był wieczór 1938 roku. Noc zapowiadała się cicha i spokojna. Rodzina poszła spać. O godzinie 1:00 do domu wtargnęli Komuniści wyganiając wszystkich na dwór. Matkę z trójką małych dzieci wyprowadzili na stepy jako rodzinę wrogów narodu radzieckiego, ojca zabrali, nie powiedziawszy gdzie... Chcąc dowiedzieć się jak potoczyły się dalsze losy tej rodziny przemierzyłam setki kilometrów, by przyjechać na Ukrainę, do państwa gdzie się urodziłam, i gdzie mieszka moja babcia. Wiedząc, że wspomina to wszystko źle zapytałam ją, czy chce o tym rozmawiać, a ona zgodziła się, za co bardzo jej podziękowałam. - Babciu, czy zdążyliście coś ze sobą zabrać, gdy Was wyganiali? - Wzięliśmy tylko parę ubrań na zmianę i biżuterię, więcej nic. Komuniści, którzy nas wypędzali byli bardzo srodzy. - Co robiliście na stepach, co jedliście? - Moją mamę wysłano do kołchozu pracować, oczywiście za darmo, a ja jako najstarsza z córek - miałam wtedy jedenaście lat - musiałam pilnować moje młodsze siostry. Emma miała dziewięć lat, a Aniela tylko cztery. Mieszkaliśmy w "domu", jeżeli to tak można nazwać, bo były to same ściany z wierzby zalepiane gliną i marny dach. Czasami było trudno, naprawdę. Zimą mróz sięgał 40 stopni C. Mama musiała swoją biżuterię zamieniać na jedzenie, żebyśmy nie były głodne. Wciąż starała się o odnalezienie taty, składała podania, wnioski, lecz nic nie pomagało... - Czy długo przebywaliscie na tych terenach? - Na stepach mieszkaliśmy ponad cztery lata...-babcia zamyśliła się...po chwili dodaje:...w ostastnich latach drugiej wojny światowej, kiedy przestano nas tak kontrolować, postanowiliśmy razem wrócić do naszego domu. Droga była ciężka, szliśmy pieszo, jedzenia było mało. Po drodze mama zachorowała na tyfus, nieuleczalną wtedy chorobę. Gdy przybyliśmy tam, zastaliśmy tylko dach i ściany. Nie było pięknych mebli, naczyń...poprostu nic...Mama była już tak chora, że musiała iść do szpitala, gdzie niestety po kilku dniach zmarła. Zostaliśmy sierotami. Byłam najstarsza, więc musiałam siostrom zastępować matkę. - Co wtedy czułaś? - Po śmierci mamy byłam smutna, wszystko mnie rozdrażniało, wciąż nosiłam żałobę po mamie. Byłam nastolatką, czułam, że mój świat się wali. Brakuje mi jej do dziś... - Co wtedy jedliście, przecież byłyście same, czy ktoś Wam pomagał? - Pożywieniem naszym były jagody, których było co nie miara w pobliskim lesie. Potem siostra taty dała nam krowę, więc mieliśmy mleko, z którym często mieszaliśmy jagody i poziomki. Wiosną mieszkańcy wsi, wiedząc że jesteśmy sierotami, przynosili nam różne nasiona. Od pewnej pani dostałyśmy nawet ziemniaki, które sadziliśmy. Najtrudniejsza była zima, do której cały rok się przygotowywałyśmy. Zbierałam z Emmą jagody, grzyby i poziomki, które suszyliśmy. Warzywa składałyśmy w komórce. Miałyśmy duży dom, więc mieszkali z nami czasem Niemcy, Rumuni, a także Rosjanie. Najmilej wspominam pewnego Niemca. Przynosił nam czekolady i różne potrawy, które nie były nam dotychczas znane. Pamiętam, gdy na święta dał nam pomarańcze, które wtedy właśnie zjadłam pierwszy raz w życiu. - Czy długo pomagali Wam Ci ludzie? - Tak, przez…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych