Wróć do katalogu

Przeznaczenie Człowieczeństwa cz. 1

Jest to prolog do książki, którą może kiedyś wydam :) Najkrócej rzecz ujmując: książka ma opowiadać o biblijnej Apokalipsie. Postanowiłem, że zamieszczę tutaj sam początek, aby się przekonać, czy w ogóle jestem w stanie napisać coś takiego, dlatego B

The One, opublikowano , 10 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Gdy ciemność nieprzenikniona spowije świat i armie grzeszników wejdą na niego. Gdy wszystko ogarnie ogień piekielny i nadejdzie czas największej rozpaczy, przybędą dwaj zbawcy. Jeden urośnie, a drugi zmaleje. I pierwszy uratuje drugiego, a drugi uratuje pierwszego, bo obaj muszą żyć, żeby dzieło się dokonało. Ale jeden tylko dojrzy upadek Upadłego, bowiem zstąpi Syn Jutrzenki. I walka zostanie stoczona. Krąg Dobra i Zła się rozerwie I czas wybawienia nadejdzie.

Obudził go krzyk. Wyrywał go z wszechobecnych i bezkształtnych ciemności sennych jak wiatr zrywający liście z drzew. Ze stanu pogrążenia w słodkich marzeniach przywracał go do szarej rzeczywistości. W której nigdy nie chciał się znaleźć. To było jak niszczenie spokoju i zastępowanie go chaosem. Spokój był dobry, zawsze chciał w nim być. A w chaosie nie. Spokój przeciw chaosowi. Jasność przeciw ciemności. Jasność przegrała. Otworzył oczy. Na widok przedmiotu, który miał przed sobą błyskawicznie obrócił się na drugą stronę łóżka. I nie miał ochoty spoglądać tam jeszcze raz. Leżał i zastanawiał się, kiedy nadejdzie cios. Dotychczas zawsze doczekiwał. Doczekał i tym razem. Łup. Uderzenie krzyku. Cios prosto w umysł. Łup. Następny. Trzask drzwiami. Wtedy weszła do pokoju. Odwrócił się i spojrzał na nią z odrazą. Miała około pięćdziesięciu lat, pulchna sylwetka rysowała się pod warstwą cienkiej, różowej koszuli nocnej. Kruczoczarne, krótkie włosy jak to zwykle rano bywa, były w nieładzie. Patrzył na nią i wiedział, co zaraz nastąpi, wiedział to już wczoraj jak się kładł spać, tak samo jak przedwczoraj i tydzień temu. Bo to następowało codziennie. I zaczynało się robić nudne. Już nawet nie czuł smutku, który go prześladował, gdy to wszystko się zaczynało. Już nie. Czuł jedynie przygnębienie i znudzenie, że po raz kolejny musi tego słuchać. I poczucie niesprawiedliwości. I strach. Strach. Jak również wiele innych uczuć, których nie da się w słowach opisać. Nienawidził tej kobiety. A zarazem kochał ją. Często się zastanawiał, które z tych uczuć jest silniejsze. Czasami kochał ją ze szczerej miłości, za to, co dla niego robiła. Ale to się zdarzało już tak przeraźliwie rzadko. Najczęściej kochał ją tylko z poczucia, że tak trzeba. Najczęściej jej nienawidził. Za to, co nie dla niego, ale co mu zrobiła. Z jego życiem. Jakie mogło być, gdyby ta kobieta, chociaż trochę postarała się zmienić. Przekrzywiona gwiazda. Za jej charakter, za jej zaślepienie w samej sobie. I wiedział, że ta nienawiść jest zła, toksyczna i niszcząca. I nienawidził za to uczucie również siebie. Jego matka. - CZY TY MASZ ZAMIAR WSTAĆ CZY NIE?! - wrzasnęła na niego. - Tak - odpowiedział spokojnie. Jak zawsze spokojnie. Kobieta wyszła z pokoju i przez następne kilka minut Seimash leżał na wznak, rozmyślając. Słyszał jeszcze krzyki jego matki dochodzące od czasu do czasu z głębi mieszkania, zmieszane z uwagami ojca. Zawsze, gdy tak słuchał tych ich kłótni, nie słyszał głosu taty, jedynie wysokie, kobiece krzyki. Ale od jakiegoś czasu to się zmieniło, najwyraźniej panu Hessanowi znudziło się bierne wysłuchiwanie awantur żony i postanowił rozpocząć przechodzenie do kontrataku. Seimash w końcu zwlekł się z wyra i spojrzał raz jeszcze na ten sam przedmiot, od którego odwrócił się po przebudzeniu. Lustro. Boże, jak ja nienawidzę na siebie patrzeć. Stał przed nim wysoki i przeraźliwie chudy osobnik ubrany w ciemnoniebieską pidżamę w paski. Jego poczciwe, ale smutne oblicze pokrywały wiecznie zmierzwione, czarne włosy. Ludzie zawsze mówili, że ma zbyt owalną twarz, jemu to osobiście nie robiło różnicy. Z lustra patrzyły na niego brązowe, przenikliwe oczy. Dorośli zawsze mówili mu, że jest przystojny. Rówieśniczki jakoś nie chciały. Muszę w końcu zapuścić te włosy do ramion. Ostatnio wszystkim dziewczynom podobały się długie włosy.. Ciekawe jak będzie w nich wyglądać. Westchnął i rozejrzał się po pokoju. Za każdym razem, kiedy to robił, przysięgał sobie, że posprząta swoje biurko i za każdym razem wiedział, że nie będzie mu się tego chciało. Biurko było zasypane i obłożone tonami książek, gazet, pism, przyborów i wypracowań, które niemal codziennie musiał zanosić do szkoły. Mimo to, ich ilość niestety nie chciała się jakoś zmniejszyć. Wszystko to było poukładane w stosy, piętrzące się po całej powierzchni blatu bez żadnego ładu i składu. Jego ojciec mówił mu często, że porządek w pokoju odzwierciedla porządek w głowie. Czasami przyznawał mu rację. Ale tylko czasami. Pod przeciwległą ścianą stały dwa regały w całości zajęte przez następne książki i czasopisma. Przed nimi, postawiono o…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych